Reklama

Jest potwierdzenie: Władimir Putin korzysta z sobowtórów. Dlaczego?

Były szef brytyjskiego wywiadu MI-6 potwierdził to, co w Moskwie podejrzewano od lat: Władimir Putin ma sobowtórów i często korzysta z ich usług.

Publikacja: 15.01.2026 12:06

Zdjęcia z oficjalnej wizyty Władimira Putina w Mariupolu

Zdjęcia z oficjalnej wizyty Władimira Putina w Mariupolu

Foto: AFP

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie podejrzenia dotyczące sobowtórów Władimira Putina zostały potwierdzone przez byłego szefa brytyjskiego wywiadu?
  • W jakich sytuacjach przywódca Rosji mógłby korzystać z usług swoich sobowtórów?
  • Dlaczego Kreml wielokrotnie zaprzecza istnieniu sobowtórów Putina?
  • W jaki sposób różnice w wyglądzie i zachowaniu Putina wzmacniają wątpliwości dotyczące jego sobowtórów?
  • Na jakie szczegóły wyglądu zwracają uwagę eksperci, twierdząc, że pomagają one rozpoznać sobowtóry?
  • Jak „teoria dublerów” została przedstawiona w rosyjskiej literaturze?

– Myślę, że jest całkiem logiczne, że w pewnych okolicznościach używa sobowtóra – powiedział sir Richard Dearlove, były szef wywiadu Wielkiej Brytanii.

– Należy pamiętać, że zabójstwa są rozpowszechnioną praktyką w rosyjskiej polityce od wielu, wielu lat. (…) To jest prawie normalny środek bezpieczeństwa dla kogoś takiego, jak Putin – dodał sir Dearlove w wywiadzie dla „The Sun”.

Władimir Putin wysyła sobowtórów do fabryk i przedszkoli

Według Dearlove'a, lider Rosji mógłby być też celem ataków ukraińskich dronów, „gdyby tylko Ukraińcy mogli dowiedzieć się dokładnie, gdzie i kiedy będzie”. Przy tym Putin sam nie brzydzi się takich metod. Na początku wojny Ukraińcy rozbili w Kijowie 3-4 grupy (z tego jedną sformowaną z Czeczenów), które Kreml wysłał, by zamordowały prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

– Załóżmy, że ktoś przechadza się po fabryce samochodów czy odwiedza plac zabaw dla dzieci, szczególnie jeśli to się odbywa pod gołym niebem, a prasa znajduje się w pewnej odległości – wyjaśnia Dearlove to, w jakiej sytuacji Kreml może używać sobowtórów Putina. – (Na zewnątrz budynków) nie można mieć pewności, że ma się pełną kontrolę nad otoczeniem, zwłaszcza w przypadku ataku dronów – dodaje.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Czy to na pewno Putin? „Gdy widzę go w tłumie, od razu rozumiem, że chodzi o sobowtóra”

Były szef wywiadu zastrzega jednak, że nie ma mowy o używaniu dublerów „w dyplomatycznych spotkaniach tête-à-tête czy ważnych rozmowach”, bowiem bardzo trudno dokładnie i we wszystkich szczegółach podrabiać zachowanie Putina, co może doprowadzić do wykrycia maskarady przy „bliskich kontaktach”.

Dwie dekady zaprzeczeń Kremla i powszechna wiara w istnienie dublerów

Kreml jednak wielokrotnie zaprzeczał, by Władimir Putin w ogóle używał sobowtórów. Po raz pierwszy takie dementi jego współpracownicy ogłosili już w... 2001 roku, w czasie jego pierwszej kadencji na Kremlu. Później sam Putin przyznał, że proponowano mu wtedy używanie dublerów, w czasie „walki z terroryzmem”, czyli podbijania Czeczenii.

Tymczasem jeden z rosyjskich blogerów twierdzi, że w 2010 roku ówczesny szef policji politycznej FSB Nikołaj Patruszew, wraz z dwoma innymi osobami, przekonał Putina, by w celach bezpieczeństwa zacząć używać dublera (dublerów). Stworzono podobno specjalny „wydział ds. sobowtórów” w Służbie Bezpieczeństwa Prezydenta. Ale kandydatom postawiono tak wyśrubowane wymagania, że do 2018 roku udało się znaleźć tylko dwóch nadających się do pracy.

Tego samego roku Kreml po raz kolejny zaprzeczył, by Putin miał dublerów.

Czytaj więcej

Putin zaprzecza teorii spiskowej. "Jestem prawdziwy"
Reklama
Reklama

„Wierzę tylko w wiadomości zdementowane” – mówiono w czasach ZSRR o bardzo częstych dementi radzieckiej agencji prasowej TASS. Podobnie jest obecnie: im częściej Kreml zaprzecza, że Putin nie ma sobowtórów, tym bardziej wszyscy wierzą, że one są. A tylko jesienią 2023 roku rzecznik prasowy Putina cztery razy zaprzeczał ich istnieniu.

Sobowtóry i podział ich ról: „Dyplomata”, „Gaduła”, „Bankietowy”

Różnice w wyglądzie Putina na poszczególnych imprezach, w których brał udział, mocno ugruntowują przekonanie o używaniu przez niego dublerów. Tak było na przykład z jego niespodziewaną nocną wizytą w podbitym Mariupolu w marcu 2023 roku – Putin „mariupolski” był tak bardzo niepodobny do samego siebie, że powszechnie uznano go za sobowtóra. Poza tym wiadomo, że Putin jest tchórzem i nigdy nie pojawia się tam, gdzie może grozić mu niebezpieczeństwo – jak w Mariupolu.

Czytaj więcej

Kto był w Mariupolu? Putin czy jego sobowtór?

Jeszcze przed najazdem na Ukrainę w Moskwie byli ludzie, którzy twierdzili, że potrafią rozróżnić aż sześciu „pseudo-Putinów”. Wszystkim nadali nazwy, by się nie mylili.

Był więc m.in. „Dyplomata” („używany do pokazywania się na briefingach, odczytania czegoś z kartki”; pojawił się podobno w 2015 roku), „Bankietowy” („przyjemny gość przyjęć, krąży tam z kieliszkiem szampana. Używany też do nagrywania reportaży, w których trzeba ściskać ręce publiczności”), „Goworun” czy „Udmurt” (miał bardziej wystające kości policzkowe niż „oryginał”).

Podobno jako pierwszy pojawił się niejaki „Sinjak”, ale „usunięto go w 2010 roku po pierwszym nieudanym występie”. Przy tym nikt nie wyjaśnia, co to znaczy „usunięto”.

Reklama
Reklama

„Technicznych dublerów” Władimira Putina zdradza kształt uszu

Przekonanie o istnieniu dublerów i ich klasyfikacja zyskały już w Moskwie półoficjalny status „teorii spiskowej”. Jej zwolennicy uważają, że kandydatom na dublerów robiono operacje plastyczne, by byli bardziej podobni do Putina.

Były oficer KGB i rosyjskiego wywiadu Siergiej Żirnow twierdzi, że oni istnieją, są oficerami służb i ochraniani są tak, jak prezydent. – To „techniczni dublerzy”. Posyłają ich do Mariupola czy sadzają za kierownicę samochodu (w październiku 2022 roku Putin przejechał Mercedesem po moście Krymskim – red.). Ale żeby zebrać 16 przywódców państw i posłać sobowtóra na rozmowy z nimi – nie, w to nikt nie uwierzy – mówił ukraińskim mediom.

Czytaj więcej

Cud bilokacji: Putin w tym samym czasie w różnych miejscach

Generał Kyryło Budanow, w czasie gdy jeszcze był słynnym szefem ukraińskiego wywiadu wojskowego, twierdził, że Putin ma przynajmniej trzech dublerów i łatwo ich rozpoznać. Bowiem poza odciskami palców ludzie mają inne niepodrabialne cechy, jak kształt uszu (używany do identyfikacji przestępców na przełomie XIX i XX wieku, przed zastosowaniem odcisków linii papilarnych) czy kształt i wielkość przestrzeni między oczami. To zdradza „pseudo-Putinów”, mimo operacji plastycznych.

„Teoria dublerów” przeniknęła już nawet do rosyjskiej literatury. – Książka zaczyna się od katastrofy atomowej. Putin wystrzelił rakietę, ale ta eksplodowała nad Rosją, bo stąd nic nie jest w stanie dolecieć do celu. A dalej Putin siedzi na Kremlu ze swoimi sobowtórami, którym już wyrosły brody i zupełnie nie są podobni do niego. (…) Ale wszystko dobrze się kończy – opowiadał emigracyjny wydawca Gieorgij Uruszadze o książce, którą wyda w 2025 r. pod tytułem „Zwycięstwo będzie nasze”.

Polityka
America First? W oczach świata polityka Trumpa wzmacnia Chiny, a nie USA
Polityka
Iran na kilka godzin zamknął swoją przestrzeń powietrzną
Polityka
Węgry. To nie koniec reżimu w Budapeszcie
Polityka
Cypr. Zaginiony oligarcha, nieżyjący oficer GRU, oskarżenia o korupcję
Polityka
Po spotkaniu w Waszyngtonie. Czy Europa może obronić Grenlandię
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama