Izrael i arabscy sojusznicy USA mają przekonywać administrację Trumpa, by ta wstrzymała się z ewentualnym atakiem militarnym na cele w Iranie i poczekała na rozwój sytuacji oraz ewentualne dalsze osłabienie pozycji władz w Teheranie. W ocenie Izraela i arabskich państw regionu sytuacja w Iranie zmienia się bardzo gwałtownie, dlatego należy poczekać na dalszy rozwój wydarzeń.
Już wcześniej pojawiały się doniesienia, że część przedstawicieli administracji Donalda Trumpa obawia się, iż przedwczesna interwencja militarna w Iranie może wywołać niezamierzony efekt w postaci zjednoczenia Irańczyków wokół władz wobec ataku z zewnątrz.
Przedstawiciele władz Izraela mieli przekazać administracji Trumpa, że choć wspierają zmianę władzy w Iranie i wysiłki USA, które mają do tego doprowadzić, to jednak w ich ocenie interwencja wojskowa USA w tym momencie nie doprowadzi do takiego rezultatu. Izrael sugeruje, by zamiast tego podjąć działania, które wesprą protestujących – ułatwić im komunikację pomagając przełamać blokadę internetu w Iranie, wzmocnić sankcje gospodarcze nałożone na Iran, przeprowadzić cyberatak lub nawet przeprowadzić precyzyjne ataki na konkretnych przedstawicieli irańskiej elity władzy.
Ambasador Iranu przy ONZ oskarża Donalda Trumpa o łamanie prawa międzynarodowego
Amir Saeid Irawani, ambasador Iranu przy ONZ wezwał Radę Bezpieczeństwa ONZ, by ta potępiła USA i Izrael w związku z podżeganiem do przemocy i mieszaniem się w wewnętrzne sprawy Iranu. Wpis Trumpa zachęcający Irańczyków do dalszych protestów dyplomata określił mianem „lekkomyślnego oświadczenia, które wprost zachęca do politycznej destabilizacji, podżega do przemocy i zagraża suwerenności, integralności terytorialnej i bezpieczeństwu narodowemu Islamskiej Republiki Iranu”. Dyplomata chce, aby RB ONZ potępiła „wszelkie formy podżegania do przemocy, groźby użycia siły i mieszanie się w wewnętrzne sprawy Iranu przez USA” oraz by wezwała USA i Izrael do „natychmiastowego wstrzymania destabilizacyjnej polityki”.
Z kolei arabscy sojusznicy USA w regionie mają sygnalizować „brak entuzjazmu” w sąsiedztwie Iranu dla działań militarnych Waszyngtonu wobec Teheranu. Oni również wyrażają obawy, że interwencja wojskowa USA zjednoczy Irańczyków wokół władz.
W oficjalnym komunikacie wydanym przez Biały Dom czytamy, że „wszystkie opcje działania są do dyspozycji prezydenta Trumpa”, jeśli chodzi o Iran. Biały Dom zapewnia, że Trump zdecyduje się na działania, które uzna za najlepsze w obecnej sytuacji. W poniedziałek rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła, że wśród możliwych działań USA są naloty na cele w Iranie. W czerwcu 2025 roku USA zbombardowały ośrodki nuklearne w Iranie w czasie 12-dniowej wojny między Iranem a Izraelem. Leavitt mówiła jednocześnie, że zawsze najbardziej preferowanym rozwiązaniem jest dyplomacja.