To był szczególnie trudny wybór dla Polski. Jednak mimo kluczowego znaczenia Ameryki dla powstrzymania rosyjskiego zagrożenia, rząd Donalda Tuska ostatecznie zdecydował się na otwarte wsparcie Kopenhagi. We wtorek na szczycie koalicji chętnych w Paryżu premier przyłączył się do przywódców Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii i podpisał deklarację, w której zapowiedziano, że wolna Europa będzie broniła zasady nienaruszalności granic w Arktyce. A dzień później do francuskiej stolicy poleciał szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, aby w formacie Trójkąta Weimarskiego opracować plan przeciwstawienia się groźbom Trumpa. W Warszawie uznano, że jeśli po raz pierwszy od drugiej wojny światowej dojdzie do przejęcia siłą terytorium jednego z krajów zachodniej Europy przez USA, zawali się cała architektura bezpieczeństwa, na jakiej oparta jest i polska suwerenność.