Jako powód swojego odejścia z partii Gdula wskazuje sytuację wewnątrz Nowej Lewicy. „Nie czuję, żeby moja obecność w wąsko rozumianej polityce mogła w jakikolwiek sposób odmienić niekorzystne tendencje” – napisał. Jego zdaniem partia stała się „niebezpiecznie jednolita”, co potwierdzają niedawne zmiany w jej statucie.
Ponadto, jak pisze Gdula, jego zdaniem tak Lewica, jak i cały obóz demokratyczny są obecnie w tym samym miejscu, w którym były w 2015 roku.
Maciej Gdula wskazuje powody odejścia z Nowej Lewicy
Szczególnie dotkliwe okazały się dla Gduli konflikty z kierownictwem partii, dotyczące wprowadzania nowych osób do życia politycznego.
„Moje konflikty z kierownictwem partii o wprowadzanie nowych osób do lewicowej polityki są dowodem zwycięstwa małej wyobraźni” – stwierdził polityk.
Gdula zauważa, że „względną współpracę na Lewicy udało się utrzymać zaledwie kilka miesięcy”, a obecnie Lewica nie ma wspólnej strategii.
„Potem nastąpiły podziały i spory, które są problemami samej Lewicy, ale są także symptomami kryzysu współpracy w całej koalicji. Pokusa wygrywania kosztem innych okazuje się silniejsza niż odpowiedzialność i poczucie wspólnych celów” – podsumowuje polityk działania Lewicy.
Czytaj więcej
Nie da się finansować wszystkich dziedzin po równo – twierdzi Maciej Gdula, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. I zapowiada, że trzeba wyzna...
Przyszłość koalicji rządzącej? „Ciężko wyobrazić sobie taką współpracę”
Gdula podkreślił, że przez lata swojej działalności był wierny dwóm zasadom: „zachowywania różnic” oraz „budowania współpracy w ramach bloku demokratycznego”. To właśnie ta strategia, jak zaznaczył, przyniosła partiom Koalicji 15 października zwycięstwo w wyborach 2023 roku. Jednocześnie zaalarmował, że „schodzenie z tej drugiej zasady, [tj. współpracy], nie jest mądre” i przyniosło już negatywne konsekwencje w postaci porażki w niedawnych wyborach prezydenckich.
Wyraził też poważne wątpliwości co do przyszłości całej koalicji: „Jeśli różnice i nowe osoby są problemem w jednej formacji, to ciężko wyobrazić sobie także współpracę w całej koalicji”.
Oświadczenie kończy się podziękowaniami dla wszystkich współpracowników, z którymi autor „walczył o lepszą Polskę”, oraz życzeniami powodzenia: „Trzymam kciuki, żeby Wam się udało!”.
Maciej Gdula: Lewica powinna pomyśleć o tym, co sama sobie robi
W czerwcu ubiegłego roku, jeszcze jako wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, Maciej Gdula mówił w rozmowie z Michałem Kolanką, że gdy myśli o kondycji lewicy w ostatnich latach, przychodzi mu na myśl to, co się działo z polską reprezentacją na Euro 2024 - "trzy mecze, ostatni – honorowy remis".
Czytaj więcej
To jest pierwsza od ośmiu lat spokojna Wigilia. To ważne, żeby wykreować takie poczucie i żeby ludzie z nadzieją patrzyli na tę ekipę. Ta ekipa będ...
- W 2019 roku – oczywiście przy specyficznej koniunkturze wyborczej – byliśmy trzecią siłą w Parlamencie. Z wyborów na wybory jest coraz gorzej i skończyliśmy na miejscu ostatnim. Nie jest też dla mnie żadnym pocieszeniem, że Trzeciej Drodze „spadło bardziej”. Spadło bardziej, ale Lewica jest na końcu stawki – mamy 6 proc., nie czarujmy się. Przy kolejnych wyborach parlamentarnych – jeżeli się nie zmieni nic radykalnie w sondażach – ludzie będą się zastanawiać, czy Lewica w ogóle wejdzie do Sejmu. To jest bardzo niekorzystne i musimy coś z tym zrobić - mówił Gdula.
Polityk stwierdził, że Lewica powinna pomyśleć o tym, „co sama sobie robi".
- Nie wiadomo, czy Lewica jest w rządzie czy w opozycji. Jeżeli część tego boku politycznego pracuje w rządzie – i ma sukcesy – a druga część tego bloku przychodzi i mówi, że „to jest mało, to jest beznadziejne, nie ma się z czego cieszyć”, to nie jest to spójna komunikacja. Tego się moim zdaniem nie da utrzymać - oceniał.