– Traktowano mnie jak terrorystkę, codziennie wzywano na „rozmowy” do administracji kolonii karnej, wysyłano do psychologa, który przekazywał wszystkie informacje służbom. Byłam poniżana, przeżyłam wiele strasznych historii – opowiada „Rzeczpospolitej” Antonina Kanawaława, która w łagrach dyktatora spędziła ponad cztery lata. Podczas sfałszowanych wyborów prezydenckich w sierpniu 2020 roku była jedną z czołowych aktywistek sztabu wyborczego Swiatłany Cichanouskiej. Zatrzymano ją niespełna miesiąc po wyborach, gdy w kraju trwały jeszcze masowe protesty. – Straszono mnie, że odbiorą mi dzieci. Naciskali, bym pomawiała Cichanouską – wspomina. Odmówiła.