Po przejęciu równo dwa lata temu sterów włoskiego rządu Giorgia Meloni została uznana w Paryżu za postrach Europy. Wywodząca się z postfaszystowskiego ugrupowania Bracia Włosi pierwsza kobieta na stanowisku premiera w historii kraju była przecież przeciwieństwem liberalnego i proeuropejskiego Emmanuela Macrona, który chciał zarazić Unię swoją wizją integracji.
Ale to już głęboka przeszłość. W piątek, zaraz po zakończeniu unijnego szczytu w sprawie emigracji w Brukseli, premier Michel Barnier pojechał wraz z nazywanym nieraz nad Sekwaną „pierwszym gliniarzem kraju” ministrem Brunonem Retailleau do Menton na granicę z Włochami. Tu spotkał się z szefem włoskiej dyplomacji, wywodzącym się z Forza Italia Antoniem Tajanim, ale także kierującym resortem spraw wewnętrznych Matteem Piantedosim, który należy do innego ugrupowania skrajnej prawicy, Liga Mattea Salviniego, partii wchodzącej wraz ze Zjednoczeniem Narodowym w skład klubu Patrioci w Parlamencie Europejskim.