Vilija Blinkevičiūtė, szefowa Partii Socjaldemokratycznej, potwierdziła po ogłoszeniu wyników niedzielnych wyborów do litewskiego Sejmu, że zamierza zostać premierem. Choć wielu ekspertów uważa, że wcale się do tego nie pali, nie czuje się na siłach i dobrze jej być posłanką do Parlamentu Europejskiego.
Na dodatek może mieć problem z utworzeniem rządu, który miałby większość w parlamencie. Potrzeba będzie do niego jeszcze dwóch, a może nawet trzech partii. A część potencjalnych koalicjantów się nie lubi i wyklucza zasiadanie w jednym gabinecie.