Restrykcje wejdą w życie na nieco ponad dwa miesiące przed wyborami prezydenckimi. Sondaż dla Bloomberga pokazuje zaś, że podejście Donalda Trumpa i Kamali Harris do narkotyków będzie „bardzo ważnym” czynnikiem przy podejmowaniu decyzji, na kogo głosować dla 44 procent ankietowanych. Nadużycie fentanylu jest najważniejszym powodem zgonu Amerykanów wieku od 18 do 45 lat. Zgodnie z zapowiedzią Pekinu od 1 września wstrzymany zostanie eksport trzech kluczowych komponentów chemicznych do jego produkcji: 4-AP, 1-boc-4-AP oraz norfentanylu.
Czytaj więcej
W nowym badaniu, które przeprowadzone zostało przez instytut opinii Marist dla NPR i PBS News, Kamala Harris nieznacznie prowadzi nad Donaldem Trum...
Chińskie władze wprowadziły w 2019 roku zakaz sprzedaży preparatu bezpośrednio do Stanów Zjednoczonych. Jednak producenci z Chin zaczęli wówczas sprzedawać składniki do wytwarzania tego narkotyku gangom meksykańskim, które po wytworzeniu z nich gotowego produktu zaczęły masowo przerzucać go do USA. W niedawnym raporcie Kongres uznał, że jest to świadoma polityka chińskiego rządu. Twierdził także, że władze uruchomiły system specjalnych zachęt finansowych dla firm wysyłających wspomniane składniki do Chin.
Ogłoszenie takiej decyzji na ostatniej prostej kampanii wyborczej może świadczyć o tym, że chiński przywódca chętniej widziałby w Białym Domu Kamalę Harris
O możliwości wstrzymania eksportu do Meksyku Xi Jinping rozmawiał z Joe Bidenem w trakcie spotkania obu przywódców w San Francisco w listopadzie zeszłego roku. Ogłoszenie takiej decyzji na ostatniej prostej kampanii wyborczej może świadczyć o tym, że chiński przywódca chętniej widziałby w Białym Domu Kamalę Harris.
Donald Trump zainicjował politykę powstrzymania chińskich ambicji imperialnych
Donald Trump okazał się pierwszym od Richarda Nixona prezydentem, który niedługo po objęciu władzy w 2017 roku rozpoczął konfrontacyjną politykę wobec Chin. Nazwał on Państwo Środka kluczowym przeciwnikiem Stanów Zjednoczonych. Wcześniej dziewięciu kolejnych przywódców USA kierowało się odmienną logiką. Uważało, że im bliższa współpraca z Chińczykami, tym większa szansa na demokratyzację ich państwa. Był to też wynik nacisku wielkich amerykańskich koncernów, które zarabiały krocie na tańszej produkcji w Chinach i droższej sprzedaży na Zachodzie.
Czytaj więcej
Recepty na opioidy – w tym na niezwykle niebezpieczny fentanyl, będący sto razy silniejszy od morfiny – od poniedziałku są objęte dodatkowym monito...
Trump po raz pierwszy wprowadził jednak karne cła na właściwie całość chińskich produktów sprowadzanych do Ameryki. Pod jego rządami radykalnie została też ograniczona trwająca od wielu dekad współpraca uniwersytetów i instytutów naukowych obu krajów. Prezydent wprowadził ograniczenia w działalności niektórych chińskich koncernów o zasięgu globalnym takich jak Huawei. Doprowadził do odrodzenia Czterostronnego Dialogu ws. Bezpieczeństwa (Quad): aliansu Stanów Zjednoczonych, Japonii, Indii i Australii, którego celem jest powstrzymanie imperialistycznych ambicji Xi Jinpinga. To także Trump wprowadził ograniczenia dla chińskich inwestycji w USA, na przykład gdy chodzi o porty o strategicznym znaczeniu. Wprowadził także porozumienie czołowych producentów mikroprocesorów (Chip4), w skład którego weszły obok Ameryki Korea Południowa, Japonia i Tajwan. To element strategii odzyskania przez Waszyngton przewagi nad Pekinem, gdy chodzi o najnowsze technologie.
Pod pewnym względem polityka demokratycznego prezydenta okazała się wręcz bardziej niebezpieczna z perspektywy chińskiego przywódcy
fTyle że po przejęciu władzy w 2021 roku Joe Biden zasadniczo utrzymał tę samą politykę. Nie odwołał karnych ceł na import chińskich produktów, a nawet rozszerzył skalę restrykcji na udostępnienie Chinom najnowszych rozwiązań technologicznych. Pod pewnym względem polityka demokratycznego prezydenta okazała się wręcz bardziej niebezpieczna z perspektywy chińskiego przywódcy. Inaczej niż Trump, który preferuje dwustronne relacje w polityce międzynarodowej. Biden zaczął budować światową koalicję państw demokratycznych przeciw Chinom. W szczególności udało mu się przekonać do przystąpienia do niej Unię Europejską, czego efektem jest spodziewane wprowadzenie tej jesieni zaporowych ceł na import chińskich samochodów elektrycznych.
Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan nie chce zimnej wojny z Chinami
Obszerny artykuł w najnowszym wydaniu prestiżowego amerykańskiego pisma „Foreign Affairs” zalicza jednak sekretarza ds. bezpieczeństwa USA Jake’a Sullivana do zwolenników „zarządzania” napiętymi relacjami chińsko-amerykańskimi, a nie wejścia w logikę nowej zimnej wojny. Atutem utrzymania przez demokratów Białego Domu może też być dla Pekinu przewidywalność tej ekipy. Z drugiej jednak strony Biden działał w znacznym stopniu kierowany wartościami wolności i walki z autorytaryzmem. A to pozostawia niewielkie pole na elastyczność. Dla Trumpa kluczowa była natomiast skala deficytu handlowego między USA i Chinami, przez co wydawał się skłonny do rokowań.
Czytaj więcej
W marcu po raz pierwszy od pięciu lat doszło do półoficjalnych rozmów między przedstawicielami Chin i USA - informuje Reuters powołując się na ucze...
Zdaniem ekspertów „Foreign Affairs” obu prezydentów łączy jednak przekonanie, że nieuczciwa konkurencja ze strony Chińczyków jest zasadniczym powodem pauperyzacji klasy średniej.
Wydaje się dziś mało prawdopodobne, aby w nadchodzących latach Xi Jinping zdecydował się na otwartą konfrontację ze Stanami w sprawie przyszłości Tajwanu. Pozycja chińskiego przywódcy w znacznym stopniu zależy od stałej poprawy poziomu życia w kraju, a tego bez przynajmniej poprawnych relacji z Amerykanami nie osiągnie.