Mastalerka pytano o to ilu prawicowych kandydatów na prezydenta wystartuje w wyborach w 2025 roku i czy dla prawicy nie byłoby lepiej, gdyby taki kandydat był tylko jeden? Pytanie zadano w kontekście spekulacji, że w wyborach może wystartować dziennikarka Polsatu, Dorota Gawryluk, a być może także sam Mastalerek — on sam mówił niedawno, że są osoby, które namawiają go do startu.
Marcin Mastalerek: Wybory prezydenckie? W tym momencie nie myślę, czy będę kandydował
- Myślę, że to jest zależne nie wyłącznie od największej partii politycznej, ale od tego, jak swoje szanse będą oceniali potencjalni kandydaci — odparł Mastalerek pytany o liczbę potencjalnych kandydatów w wyborach.
Czytaj więcej
Czy Marcin Mastalerek może liczyć się w walce o prezydenturę w Polsce? Prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego przekonuje, że...
- Dla PiS lepiej byłoby, gdyby był jeden kandydat. Natomiast to tylko PiS, nie sądzę, by wszyscy potencjalni kandydaci myśleli wyłącznie, żeby to PiS było zadowolone. W interesie PiS to jest oczywiste — dodał.
A czy ewentualny start Doroty Gawryluk może namieszać w wyborach prezydenckich?
- Do tej pory zawsze pojawiał się taki kandydat. Bardzo dziwne byłoby, gdyby w tych wyborach się nie pojawił. Ja obstawiam, że kandydatów w tych wyborach będzie wielu — odparł. Następnie nawiązał do wypowiedzi Andrzeja Dudy w wywiadzie dla Kanału Zero. - Wybory prezydenckie są momentem, gdy można wejść do wielkiej polityki. To dobrze, bo ambitnych w Polsce nie brakuje. Po prawej stronie też się pewnie tacy znajdą. Kto to będzie — nie wiem — odparł.
Mastalerek przyznał jednocześnie, że żałuje, iż powiedział o osobach, które namawiają go do startu w wyborach prezydenckich. - Żałuję, że to powiedziałem, bo teraz muszę w każdym programie odpowiadać na to pytanie. A ja naprawdę, z ręką na sercu, nie myślę dziś w tym momencie, czy będę kandydował, czy nie i kto w ogóle będzie kandydował - zapewnił.
Jeżeli PiS nie będzie odwoływało się do dziedzictwa prezydentury Andrzeja Dudy i nie będzie zabiegało o jego wsparcie, to nie będzie dobrego wyniku
Szef gabinetu prezydenta dodał, że obecnie chce pomóc prezydentowi w związku ze zbliżającym się szczytem NATO w Waszyngtonie. - Skupiam się na swojej pracy — zapewnił.
- Realni kandydaci (na prezydenta) muszą się pojawić między listopadem, a może końcem stycznia — mówił też Mastalerek.
Marcin Mastalerek o wyborach prezydenckich: PiS powinien się odwołać do dziedzictwa Andrzeja Dudy
Szefa gabinetu prezydenta pytano następnie czy to właśnie wtedy Andrzej Duda udzieli poparcie któremuś kandydatowi. W odpowiedzi stwierdził, że Andrzej Duda to "prezydent, dzięki któremu PiS doszło do władzy w 2015 roku, a potem dzięki jego zwycięstwu utrzymało władzę". - Jeżeli PiS nie będzie odwoływało się do dziedzictwa prezydentury Andrzeja Dudy i nie będzie zabiegało o jego wsparcie, to nie będzie dobrego wyniku - ostrzegł.
Na pytanie jakie jest dziedzictwo prezydenta Dudy, Mastalerek odparł, że gdyby miał wyrazić je jednym słowem byłoby to „bezpieczeństwo”. - Prezydent od pierwszego dnia prezydentury zabiega o polskie bezpieczeństwo, bezpieczeństwo regionu - dodał.
Marcin Mastalerek o wyborze polskiego komisarza w KE: Pytanie do marszałka Szymona Hołowni
Mastalerka spytano też czy prezydent Andrzej Duda wie już kto będzie polskim komisarzem w nowej KE.
Czytaj więcej
Małgorzata Paprocka zastąpiła Grażynę Ignaczak-Bandych na stanowisku szefowej Kancelarii Prezydenta. W tle spór personalny i plan prezydenta Dudy n...
- Według ustawy kompetencyjnej nie tylko prezydent będzie musiał zaakceptować tę kandydaturę, ale ta kandydatura będzie musiała trafić do marszałka Hołowni. Dzięki temu, że to między rządem, Sejmem, a prezydentem będzie ustalana kandydatura polskiego komisarza to będzie to kandydat lepszy. Prezydent Andrzej Duda będzie wymagał od premiera przedstawienia tej kandydatury i tego, by prezydent Duda to zaakceptował. Pytanie do marszałka Szymona Hołowni jest następujące: czy będzie chciał, by zgodnie z ustawą to do niego trafiło, czy znowu będzie udawał, że nic się nie dzieje i będzie kwitował in blanco premierowi Tuskowi jego politykę. To, że dziś Trzecia Droga może zniknąć z polskiej polityki jest efektem tego, że liderzy Trzeciej Drogi zamiast realizować swój program, który obiecali w wyborach, postanowili in blanco realizować program KO. To sprawiło, że Koalicja Obywatelska urosła do góry, a wyborcy Trzeciej Drogi pomyśleli: po co mamy głosować na Trzecią Drogę skoro ona realizuje program innej partii — odparł.
- Jeśli dalej Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz będą realizować program PO, to jest oczywiste, że będą musieli znaleźć się na listach PO i być wchłonięci jako przystawki. Muszą zacząć realizować swój program, aby wyborcy zostali przy nich. Testem na to będzie wybór kandydata polskiego do KE. Donald Tusk samodzielnie nie ma rządu w Polsce, nie będzie samodzielnie premierem. Nie powinien osobiście, tylko on, wybierać polskiego kandydata na komisarza. Jeśli Hołownia i Kosiniak-Kamysz będą się na to zgadzali skończą jak przystawki — dodał.