Bogdan Zdrojewski: PO musi pozostać w środku

Sądzę, że dwa ostatnie tygodnie kampanii do PE będą decydujące, jeśli chodzi o wynik wyborów i frekwencję – mówi Bogdan Zdrojewski, szef sejmowej komisji kultury, kandydat do Parlamentu Europejskiego.

Publikacja: 20.05.2024 20:20

Bogdan Zdrojewski, poseł KO, szef sejmowej komisji kultury

Bogdan Zdrojewski, poseł KO, szef sejmowej komisji kultury

Foto: tv.rp.pl

Koalicja Obywatelska wygrała ostatni weekend kampanii do PE?

Na start mieliśmy przewagę około 8–9 pkt proc., później PiS udało się to wyrównać. Natomiast teraz rzeczywiście odrabiamy. Dla mnie to jest zaskakująca kampania. Z jednej strony wyczuwam wielkie zmęczenie polityką samych wyborców. Mamy de facto trzy kampanie pod rząd – jedną sejmowo-senacką, a potem dwie tury wyborów samorządowych. Wybory samorządowe są bardzo skomplikowane. Natomiast wybory do PE to jest walka dwóch obozów – PiS i PO. Ona jest prostsza, w związku z tym sądzę, że te dwa ostatnie tygodnie będą przesądzające o wynikach wyborów, ale i o frekwencji.

Czy to zmęczenie, o którym pan mówi, przełoży się właśnie na niższą frekwencję?

Zapewne trochę się przełoży. Ja liczę jednak na to, że ta frekwencja będzie najwyższa, jeśli chodzi o wybory do PE w ostatnich kilkunastu latach. Dla mnie są dwie kluczowe sprawy w tych wyborach. Po pierwsze, mamy podział opinii na eurosceptyczną i euroentuzjastyczną. Środek, który wypełnia PO, na szczęście rośnie. Zawsze jednak w polityce wyrazistość lepiej się sprzedaje. Najtrudniej sprzedaje się coś, co jest racjonalne, zdroworozsądkowe, umiarkowane i my musimy tacy być. Po drugie, dziś walka między KO a PiS odbywa się pod prostym, sztandarowym hasłem: czy my mamy być w UE, czy też nie. PiS udaje, że jest zwolennikiem pobytu w UE. Ale ten sceptycyzm PiS wobec UE jest na granicy polexitu. I ta nieufność PiS wobec UE jest większa niż Davida Camerona przed brexitem, a wiemy, do czego to doprowadziło.

Dziś walka między KO a PiS odbywa się pod prostym, sztandarowym hasłem: czy my mamy być w UE, czy też nie

Mówi pan, że PO chce być i jest partią centrum, zdrowego rozsądku. Jak się do tego ma spot PO o PiS i Rosji oraz decyzja Rafała Trzaskowskiego o krzyżach w ratuszu?

Przyznaję, że czas ostatniego pomysłu nie jest zbyt fortunny. Trzeba pamiętać, że ta centrowa część UE, należąca do EPP, zaczyna się od tego, że mamy europejskich, chrześcijańskich demokratów. Natomiast jeśli chodzi o inne elementy, jeśli chodzi o PiS, to musimy być twardzi. PiS nadal stosuje wszystkie triki, by oszukać wyborców. Np. jeśli chodzi o Zielony Ład, to jestem zdumiony, że PiS jest cały czas w stanie powiedzieć, że Zielony Ład był przez nich atakowany. Przecież pamiętamy wystąpienie komisarza Wojciechowskiego, pamiętamy wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. I on nagle wychodzi do ludzi i mówi do nich coś kompletnie przeciwnego. Prezes Kaczyński uważa swoich wyborców za kompletnych durni. To nie wygląda dobrze, ale musimy pamiętać, że walka z PiS musi się odbywać różnymi metodami, bo inaczej prawda nie dociera do tej oszukanej części elektoratu PiS.

Zielony Ład pojawia się, gdy rozmawia pan z wyborcami na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie?

Tak, temat się przebija. Najmłodsza grupa, która niechętnie deklaruje udział w wyborach 9 czerwca, odbiera Zielony Ład pozytywnie i z nadzieją. Oni traktują go prosto: że to obrona klimatu i reakcja na zjawiska klimatyczne, że to jest ich przyszłość. Natomiast osoby starsze – tak jak gdy rozmawiałem w niedzielę na wrocławskim rynku – mówią, że nie w takim tempie, nie tak szybko, nie damy rady z Zielonym Ładem. Niektórzy powołują się tu np. na słowa europosła Jerzego Buzka. Ja sam pamiętam, gdy byłem europosłem, przestrogi europosła Buzka, że harmonogram Zielonego Ładu, który PiS zaczynał przyjmować, jest po prostu niemożliwy do zrealizowania. I że może być dla Polski trudny do udźwignięcia.

Zielony Ład powinien być przez nowy PE, nową Komisję Europejską odkręcony lub poluzowany. W Brukseli takie głosy pojawiają się w kuluarach.

Nie lubię słowa „poluzować”, bo ono zakłada tolerancję dla nieprzestrzegania zapisów. Ale Zielony Ład musi być urealniony. On w swoich celach, przesłankach jest niemożliwy do zrealizowania w wyznaczonych terminach. Co do Polski, to my jesteśmy ściskani z różnych stron sceny politycznej – z lewej i prawej strony. Prawa strona chce de facto rozwalenia Unii Europejskiej. Lewa chce takiej integracji, by nie tylko granice fizyczne zniknęły, ale i inne. Ja jestem tego przeciwnikiem. Europa musi być zróżnicowana. Pamiętam, jak lewica w sprawie Zielonego Ładu naciskała, by ten harmonogram był jeszcze bardziej ambitny, restrykcyjny, by kar było jeszcze więcej. To też nieszczęście. Ja uważam, że poruszanie się między skrajnościami to dla PO powinna być sztuka najwyższej próby. Uważam, że my powinniśmy się umieć poruszać na twardym gruncie. I patrząc na UE, na instytucje krytycznie, ale pamiętając, że ten krytycyzm ma służyć naprawie, a nie niszczeniu.

Czytaj więcej

Wybory do Parlamentu Europejskiego. Ministrowie na "jedynkach" KO w wyborach. Mamy pełne listy

Co do spraw krajowych, to jakie są pana oczekiwania wobec drugiej kadencji prezydenta Jacka Sutryka? Wygrał wybory samorządowe po trudnej kampanii wyborczej. Pytam o merytorykę i sprawy personalne.

To była bezcenna lekcja i pokory, i rozmowy o samym mieście. Uważam, że niezbędna oraz wartościowa. Do jakiego stopnia wartościowa – zobaczymy. Ale jestem przekonany też po kilku rozmowach z prezydentem Jackiem Sutrykiem, że miasto czekają zmiany – i to zmiany na dobre. Tak jak wcześniej mówiłem, nie oceniałem tej kampanii tylko poprzez walkę Izabeli Bodnar z Jackiem Sutrykiem, ale też poprzez debatę o mieście i kierunku, w którym idzie Wrocław. Muszę powiedzieć, że cieszą mnie zapowiedzi, ale i de facto już decyzje prezydenta Sutryka. Np. o konkursie na architekta miejskiego, o powrocie tego stanowiska, międzynarodowym konkursie na dyrektora zoo, zmianie w odniesieniu do spółek miejskich, gdzie nie będą mogli pracować rani miejscy. Tych zapowiedzi jest na tyle dużo, że patrzę na zbliżającą się kadencję z racjonalną nadzieją.

Nie sposób nie zapytać o sejmik. We wtorek sesja sejmiku dolnośląskiego. Będą wybrane władze? Michał Jaros będzie marszałkiem?

Nie zdradzę żadnej kuchni, gdy stwierdzę, że Michał Jaros przygotowywał się przede wszystkim do objęcia stanowiska prezydenta miasta. Zbudował zespół, który zdecydowanie wygrał w Radzie Miejskiej Wrocławia. To był gigantyczny sukces. Jeżeli chodzi o sejmik, to Michał Jaros podjął decyzję, że nasza reprezentacja będzie zróżnicowana. Stara się, jak może. Z pewnością sejmiku PiS nie oddamy. On sam musi przeprowadzić rozmowy, które w finale dadzą pozytywny rezultat.

Na koniec pytanie o ustawy dotyczące mediów publicznych i zmiany w mediach publicznych.

Bardzo się ucieszyłem, jak się dowiedziałem, że Hanna Wróblewska zostaje ministrem kultury. To osoba, która reprezentuje świat kultury w najlepszym jego wydaniu. Martwię się tylko jednym elementem – że ona nie jest polityczką. Ona do polityki ma stosunek nie ambiwalentny, tylko dość wstrzemięźliwy. Będzie wymagała pomocy. Jestem przekonany, że po wyborach do PE – jak już będziemy wiedzieli, jaki jest pełny skład Ministerstwa Kultury – trzeba będzie pomyśleć o tym, aby wspomaganie w resorcie dotyczyło także tej sfery polityki.

Koalicja Obywatelska wygrała ostatni weekend kampanii do PE?

Na start mieliśmy przewagę około 8–9 pkt proc., później PiS udało się to wyrównać. Natomiast teraz rzeczywiście odrabiamy. Dla mnie to jest zaskakująca kampania. Z jednej strony wyczuwam wielkie zmęczenie polityką samych wyborców. Mamy de facto trzy kampanie pod rząd – jedną sejmowo-senacką, a potem dwie tury wyborów samorządowych. Wybory samorządowe są bardzo skomplikowane. Natomiast wybory do PE to jest walka dwóch obozów – PiS i PO. Ona jest prostsza, w związku z tym sądzę, że te dwa ostatnie tygodnie będą przesądzające o wynikach wyborów, ale i o frekwencji.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
"Był dla nas obciążeniem". Decyzję Janusza Kowalskiego oceniają jego koledzy
Polityka
Adrian Zandberg pyta, co udało się zrealizować z programu Lewicy. „Moja ocena jest mocno krytyczna”
Polityka
Prokuratura wyjaśnia, dlaczego chce aresztowania posła Suwerennej Polski
Polityka
Krystyna Pawłowicz bez ochrony SOP. "Ciągle czuję się zagrożona"
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Polityka
Prokurator generalny wnioskuje o tymczasowy areszt dla byłego wiceministra Suwerennej Polski
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży