W ubiegłym tygodniu MSZ poinformował o podjęciu decyzji ws. odwołania ze stanowisk ponad 50 ambasadorów. Przeciwko takiej decyzji zaprotestowała Kancelaria Prezydenta, która przypomniała, że ambasadorów odwołuje i powołuje w Polsce prezydent.
Jan Grabiec: Były rozmowy z Kancelarią Prezydenta w sprawie odwoływania ambasadorów
Jana Grabca pytano czy Kancelaria Premiera prowadziła w tej sprawie rozmowy z Kancelarią Prezydenta?
- Były rozmowy na ten temat. Myślę, ze była nić porozumienia. Były pewne uzgodnienia, albo inaczej, wskazania, dotyczące tego, na czym zależy prezydentowi w procesie wymiany ambasadorów, była mowa o tym, na czym zależy rządowi, ale te rozmowy w pewnym momencie utknęły — relacjonował Grabiec.
- Nie będę mówił o szczegółach tych rozmów, te rozmowy powinny zostać w pamięci pana prezydenta i pana premiera. Istotne są zapisy konstytucji, przepisów prawa. Mamy do czynienia z kohabitacją i trzeba współpracować na gruncie przepisów — dodał.
Czytaj więcej
Nie wysechł jeszcze atrament w komentarzach chwalących Donalda Tuska i Andrzeja Dudę za mówienie jednym głosem w sprawach bezpieczeństwa i polityki...
Na uwagę, że zgodnie z przepisami ambasadorów powołuje prezydent, Grabiec odparł, że "to rząd prowadzi politykę zagraniczną". - Ambasadorowie są narzędziem realizacji tej polityki. W tych trudnych czasach szczególnie jest to istotne. Dzieje się tak dużo w relacjach międzynarodowych, potrzebujemy narzędzi do zarządzania - podkreślił.
Wszyscy pamiętamy jak ambasadorem w ważnej stolicy, w Niemczech, został pan (Andrzej) Przyłębski, mąż pani, która pełni funkcję nielegalnej przewodniczącej Trybunału
- Jeśli pan prezydent ma inne zdanie, jeśli chodzi o obsadę poszczególnych placówek dyplomatycznych, jest możliwość kanałami komunikacji między Kancelarią Premiera a Kancelarią Prezydenta uzgodnić tę sprawę. My jesteśmy otwarci — zapewnił Grabiec.
- To rząd, MSZ, premier decydują o tym kiedy i kogo odwołują, to nie jest domena Kancelarii Prezydenta - zastrzegł.
Szef KPRM: Prezydent ma obowiązek współpracy z rządem
- Wnioski (w sprawie odwołania ambasadorów — red.) są wyłączną kompetencją rządu. Konstytucja nakłada na prezydenta obowiązki — prezydent nie tylko ma prawo powoływać ambasadorów, ale ma też obowiązek współpracy z rządem — mówił też szef KPRM.
- Rząd musi mieć zaufanie do swoich ambasadorów — uzasadniał decyzję o odwołaniu tak dużej liczby ambasadorów jednocześnie Grabiec. - Nie ma dwuwładzy w Polsce. Rządzi rząd, również jeśli chodzi o kwestie zagraniczne. Prezydent uczestniczy w polityce zagranicznej, ale politykę zagraniczną wyznacza rząd — dodał.
- My się nie obrażamy na prezydenta, że prezydent ma swoje zdanie. Nam zależy na skuteczności polityki zagranicznej polskiego rządu — zapewnił przy tym.
Grabca pytano też czy rząd ocenia stan polskiej dyplomacji na tyle źle, że postanowił jednocześnie odwołać większość ambasadorów.
- Nie chcę mówić o obecnych ambasadorach, ale wszyscy pamiętamy jak ambasadorem w ważnej stolicy, w Niemczech, został pan (Andrzej) Przyłębski, mąż pani, która pełni funkcję nielegalnej przewodniczącej Trybunału (Konstytucyjnego — chodzi o Julię Przyłębską - red.), a prywatnie gotuje prezesowi Kaczyńskiemu. Jeśli takie są motywacje powoływania ambasadorów to trudno mówić o jakości — odparł.