Szymon Hołownia do Grzegorza Brauna: Proszę nie igrać z ogniem
- Na początku chciałem sprostować, ponieważ jak wiemy okrzyki z tej sali są protokołowane, a więc przechodzą do historii parlamentu, kiedy minister Bodnar zaczął swoje wystąpienie z ław Konfederacji, a konkretnie z ust posła Brauna usłyszeliśmy okrzyk „totalniak z uśmiechem”. I ten okrzyk nawiązywał do akcji ABW. Panie pośle Braun Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w związku z decyzją IPN, jak się pan domyśla, nie jest to instytucja podległa w żadnym wymiarze ministrowi Bodnarowi, wkroczyła do akcji ze względu na domniemane przestępstwo polegające na kłamstwie oświęcimskim. Pan jest ostatnim na sali któremu musiałbym tłumaczyć na czym polega kłamstwo oświęcimskie i tego typu przestępstwo — powiedział premier.
W tym momencie do mównicy sejmowej podszedł Grzegorz Braun, który chciał wygłosić sprostowanie.
- Nie ma sprostowania dlatego, że nie zabierał pan głosu z mównicy — poinformował Brauna marszałek Sejmu, Szymon Hołownia. - Zdecydował się pan na zabieranie głosu z ław poselskich, to było pańskie ryzyko — dodał.
Czytaj więcej
Sejm większością głosów zdecydował o uchyleniu immunitetu posłowi Konfederacji Grzegorza Brauna. Wcześniej taki krok rekomendowała sejmowa Komisja...
- Proszę zająć miejsce i nie igrać z ogniem, że odwołam się do bliskiej panu poetyki — mówił też Hołownia nawiązując do sytuacji, w której Braun w czasie uroczystości religijnej w Sejmie za pomocą gaśnicy zgasił Chanukiję, za co przez pewien czas był zawieszony w prawach członka klubu Konfederacji.
- Nie wiem co pana tak bardzo rozdrażniło. Powtórzę: wydaje mi się, że ze względu z pańskim zaangażowaniem w kwestii relacji polsko-żydowskich nie jest pan osobą, której muszę tłumaczyć czym jest kłamstwo oświęcimskie — kontynuował Tusk.
- Proszę się tym nie irytować, raczej powinien pan wyrazić uznanie dla służb, chociaż powtarzam, minister Bodnar nie ma z tym nic wspólnego. Proszę uważać na przyszłość z takimi epitetami — podsumował premier.
Donald Tusk nawiązał do akcji ABW w firmie 3DOM
O czym mówił premier? Chodzi o akcję funkcjonariuszy ABW w firmie 3DOM należącej do Tomasza Stali, kandydata na prezydenta Częstochowy, byłego kandydata Konfederacji w wyborach do Sejmu.
ABW wkroczyło do firmy w związku z prowadzonym przez pion prokuratorski IPN w Katowicach śledztwem w sprawie możliwości popełnienia przestępstw w związku z rozpowszechnianiem kłamstwa oświęcimskiego. Wydawnictwo 3DOM znane jest z wydawania kontrowersyjnych książek dotyczących kwestii żydowskich — śledczy z IPN skupiają się na publikacji Dariusza Ratajczaka.