Dzieci już nie uratują Węgier. Plan Orbána nie wystarczy

Viktor Orbán jest izolowany w Unii. Ale w jednym obszarze – demografii – może być dla Unii Europejskiej wzorem.

Publikacja: 22.02.2024 03:00

Liczba dzieci przypadających na jedną mieszkankę Węgier (na zdjęciu stolica kraju, Budapeszt) wzrosł

Liczba dzieci przypadających na jedną mieszkankę Węgier (na zdjęciu stolica kraju, Budapeszt) wzrosła, ale nie na tyle, by powstrzymać kurczenie się populacji

Foto: Adobe Stock

W ciągu dziesięciu lat, od 2011 do 2021 roku (ostatnie dostępna dane), liczba dzieci przypadających na jedną kobietę wzrosła na Węgrzech o 30,89 procent – podaje Eurostat. O ile na początku wspomnianego okresu statystyczna Węgierka miała 1,23 dziecka, to dekadę później już 1,5. To wynik kompleksowej polityki wspierania rodzicielstwa, jaką zainicjował po dojściu do władzy w 2010 roku Orbán.

Naród może zniknąć. Węgrów ubywa

Węgierski premier jest znany z tego, że sprzeciwia się masowej imigracji. Na Węgrzech to kwestia egzystencjalna: kraj jest otoczony państwami o zupełnie innej z punktu widzenia etnicznego ludności (głównie słowiańskiej). Stąd determinacja władz we wspieraniu jak najliczniejszego potomstwa.

Zmiana polityki rodzinnej mogła jednak przyjść za późno, bo proces starzenia się węgierskiego społeczeństwa jest bardzo zaawansowany. W kraju żyje dziś 9,67 miliona mieszkańców wobec 10,7 miliona w 1980 roku. Władze przewidują, że do 2043 roku liczba Węgrów spadnie poniżej symbolicznego wskaźnika 9 milionów.

Tylko w 2022 roku liczba mieszkańców kraju skurczyła się o 45 tysięcy. I to mimo, iż w tym czasie osiedliło się na Węgrzech o 130 tys. więcej osób (głównie etnicznych Węgrów ze Słowacji, Ukrainy i Rumunii), niż z nich wyjechało. To powoduje, że nad Dunajem wciąż żywa jest obawa przed całkowitym zniknięciem węgierskiego narodu. Demografowie są zgodni, że dopiero, kiedy na przeciętną kobietę przypada przynajmniej 2,1 dziecka zapewniona jest odnawialność pokoleń. Osiągnięcie tego wskaźnika przez władze w Budapeszcie wydaje się jednak mało prawdopodobne.

Czytaj więcej

UE uzgodniła pomoc dla Ukrainy. Orbán już bez wsparcia Polski

Węgry nie są jednak jedynym postkomunistycznym krajem, który próbuje przełamać zapaść demograficzną odziedziczoną po pierwszych latach budowy gospodarki rynkowej. Imponujący wzrost dzietności zanotowały we wspomnianym okresie Czechy (poprawa o 28 proc.), Rumunia (23 proc.), Łotwa (18 proc.) i Słowacja (12,5 proc.). Dziś Czeszka ma już przeciętnie 1,83 dziecka, a Rumunka 1,81. Oba kraje tylko minimalnie ustępują najlepszemu pod tym względem państwu Unii Europejskiej, jakim jest Francja (1,84) i wyprzedzają Irlandię (1,78), która dopóki była mocno związana z Kościołem katolickim tradycyjnie miała najlepszą dzietność w zjednoczonej Europie.

Uzdrowienie kondycji demograficznej. Porażka Polski

Choć PiS rozpoczął osiem lat temu rządy od zainicjowania programu 500+, a wcześniej koalicja PO/PSL wydłużyła urlopy macierzyńskie do jednego z dłuższych okresów w Unii, Polska poniosła spektakularną porażkę, gdy idzie o uzdrowienie kondycji demograficznej. W latach 2011–2021 liczba dzieci przypadających w naszym kraju na kobietę w ogóle się nie zmieniła. To dramatycznie niski wskaźnik 1,33. W Unii tylko Hiszpania (1,19) i Włochy (1,25) mierzą się z większym problemem.

Trzeba jednak zaznaczyć, że masowa emigracja z Ukrainy po inwazji rozpoczętej w lutym 2022 roku oraz z Białorusi po upadku demokratycznej rewolucji sprzed trzech lat przyczyniła się do zasadniczego odmłodzenia polskiego społeczeństwa. Zza wschodniej granicy przyjeżdżają w znacznej większości młodzi ludzie. Ich słowiańskie korzenie powodują, że szybko integrują się z resztą Polaków.

Zbyt niska dzietność to od lat problem całej Unii Europejskiej. Między 2011 a 2021 rokiem pozostała ona na tym samym, dalece odbiegającym od wskaźnika 2,1 poziomie (zmiana z 1,54 do 1,53 dziecka na kobietę). Tak się stało, bo gdy w Europie Środkowej sytuacja demograficzna poprawiała się, to na południu Unii załamywała. W Hiszpanii liczba dzieci przypadających na kobietę spadła z i tak już dramatycznie niskiego poziomu o 11 proc., we Włoszech o 13 proc. Ale nawet we Francji, która od końca XIX utrzymuje wsparcie dla rodzicielstwa (aby dorównać ludnością Niemcom) zanotowano spadek o 8 proc. liczby dzieci przypadających na kobietę.

PAP

To skazuje Wspólnotę na imigrację, jeśli chce ona zachować wystarczającą liczbę osób pracujących, aby utrzymać emerytów. Jednak przyjmowanie obcych spotyka się z coraz większym oporem. To jeden z najważniejszych czynników napędzających sukces skrajnej prawicy.

W ciągu dziesięciu lat, od 2011 do 2021 roku (ostatnie dostępna dane), liczba dzieci przypadających na jedną kobietę wzrosła na Węgrzech o 30,89 procent – podaje Eurostat. O ile na początku wspomnianego okresu statystyczna Węgierka miała 1,23 dziecka, to dekadę później już 1,5. To wynik kompleksowej polityki wspierania rodzicielstwa, jaką zainicjował po dojściu do władzy w 2010 roku Orbán.

Naród może zniknąć. Węgrów ubywa

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
W USA trwają antyizraelskie protesty na uczelniach. Spiker Johnson wybuczany
Polityka
Kryzys polityczny w Hiszpanii. Premier odejdzie przez kłopoty żony?
Polityka
Mija pół wieku od rewolucji goździków. Wojskowi stali się demokratami
Polityka
Łukaszenko oskarża Zachód o próbę wciągnięcia Białorusi w wojnę
Polityka
Związki z Pekinem, Moskwą, nazistowskie hasła. Mnożą się problemy AfD