Wydatki na poziomie wymaganym przez NATO potwierdził kanclerz Olaf Scholz na poniedziałkowej konferencji prasowej z premierem Donaldem Tuskiem w Berlinie. Środki te zostały zapisane już wcześniej w tegorocznym budżecie, mimo iż został on okrojony z powodu problemów z finansami państwa w tym roku.

Istotne są też zapewnienia Scholza, który powiedział przy okazji rozpoczęcia budowy fabryki amunicji w Dolnej Saksonii, że poziom 2 proc. wydatków będzie określony „raz na zawsze”. – Wygląda na to, że ogłoszona dwa lata temu epokowa zmiana (Zeitenwende) nabiera teraz mocno rozpędu – ocenił serwis informacyjny publicznej telewizji ARD.

Nie da się uniknąć poważnej dyskusji o funkcjonowaniu niemieckiego modelu państwa opiekuńczego – czy jest on do utrzymania w warunkach zwiększonych wydatków na Bundeswehrę.

Kanclerz Scholz obiecuje, że wydatki wzrosną „na zawsze”

Niemcy osiągną wymagany obecnie w NATO poziom wydatków na obronę po raz pierwszy od 1992 r. W czasach zimnej wojny przeznaczano nawet ponad 3 proc. PKB. W ostatnich dekadach Niemcy były daleko od obecnie wymaganego poziomu. W roku ubiegłym – 1,57 proc.

Czytaj więcej

Szef NATO wzywa do produkcji broni. „Prześcignąć Rosję"

– Używając określenia „na zawsze” kanclerz podkreślił, że chodzi o trwałe zobowiązania co najmniej w perspektywie obecnego dziesięciolecia – mówi „Rzeczpospolitej” Rafael Loss, ekspert z ECFR. Podkreśla, że mowa jest o wydatkach zarówno z podstawowego budżetu resortu obrony, jak i z innych źródeł.

W porównaniu z ubiegłym rokiem podstawowy budżet został zwiększony o ok. 2 mld euro i wynosi 52 mld. Łącznie z 20 mld ze specjalnego funduszu (100 mld na pięć lat) będą to 72 mld. Do tego powinno dojść ok. 10 mld z innych resortów i 7,6 mld euro pomocy militarnej dla Ukrainy.

Na utrzymanie wydatków na obronę Niemcom zabraknie miliardów euro

Problem w tym, że środki z funduszu specjalnego wydane zostaną do końca 2027 r. Potem, w 2028 r., jak wynika z szacunków resortu obrony, do poziomu 2 proc. PKB zabraknie 56 mld euro. Opozycja z CDU/CSU wskazuje, że rząd nie ma pomysłu, jak uzupełnić tę lukę.

– Środki ze specjalnego funduszu to zaledwie początek. Budżet obronny musi rosnąć – odpowiada na to minister obrony Boris Pistorius (SPD). Jest przekonany, że po uwzględnieniu wszystkich wydatków na obronę Niemcy osiągną w tym roku 2,1 proc. PKB. Jest to niewątpliwie argument, którym Berlin posłuży się na lipcowym szczycie NATO w Waszyngtonie.

Niemcy: albo państwo opiekuńcze, albo armia

Nie zmienia to faktu, że dylemat związany z wydatkami na obronność nie został w Niemczech rozwiązany. Jak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, nie da się uniknąć poważnej dyskusji o funkcjonowaniu niemieckiego modelu państwa opiekuńczego – czy jest on do utrzymania w warunkach zwiększonych wydatków na Bundeswehrę. I czy bezpieczeństwo państwa powinno zależeć od wyników wyborów w USA.

Padają propozycje, aby finansować zwiększone wydatki na obronność z kolejnego specjalnego funduszu. CDU proponuje utworzenie takiego instrumentu, ale wyposażonego już w 300 mld euro. Dla SPD kanclerza Scholza jest to opcja nie do przyjęcia. Tak jak propozycje płynące z jego partii, aby zastanowić się nad koniecznością posiadania przez Niemcy broni atomowej. Zdaniem Scholza nie ma powodów, aby podważać obecny system odstraszania nuklearnego NATO.