Malediwy kontra Indie: „Modi to marionetka Izraela”. A zaczęło się od turystyki

Za pozornie nieistotnym dla świata dyscyplinarnym zawieszeniem trójki wiceministrów na Malediwach kryje się wielki spór na globalnym Południu o wojnę w Gazie i stosunki z Chinami.

Publikacja: 11.01.2024 06:27

Premier Indii Narendra Modi odwiedził Lakszadiwy i zapewnia, że jest „pod wrażeniem ich piękna”

Premier Indii Narendra Modi odwiedził Lakszadiwy i zapewnia, że jest „pod wrażeniem ich piękna”

Foto: Narendra Modi X

Malediwy to znany z luksusowych hoteli i raf koralowych archipelag na Oceanie Indyjskim. Wyspy mają w sumie ledwie 298 km kw. (to powierzchnia np. Łodzi) i pół miliona mieszkańców, o których – podobnie jak o samym kraju – zagraniczni turyści niewiele się zazwyczaj dowiadują podczas pobytu. W zeszłym roku wyspy odwiedziło aż 1,9 mln turystów. Ta branża to podstawa gospodarki Malediwów.

A jest to kraj specyficzny. Prawo jest w nim oparte na zasadach islamu. Zgodnie z konstytucją niemuzułmanin nie może tam otrzymać obywatelstwa. Teoretycznie gwarantuje ona także wolność (choć nie wolność wyznania), ale można ją ograniczyć w celu „ochrony islamskich dogmatów”.

Malediwy leżą około pół tysiąca km od wybrzeży Indii, najludniejszego kraju świata. W polityce zagranicznej wyspiarskiego państwa Indie były długo na pierwszym miejscu, ale kilka miesięcy temu wybory prezydenckie wygrał Mohamed Muizzu, który obiecał to zmienić i przy okazji usunąć niewielką bazę indyjskiej armii.

Prezydent Malediwów wybrał Chiny jako cel pierwszej wizyty

Na cel swojej pierwszej wizyty wybrał nie Indie, ale ich rywala – Chiny. Będzie tam do 12 stycznia. W środę przyjął go w Pekinie Xi Jinping. Obaj przywódcy ogłosili podniesienie stosunków dwustronnych do poziomu – jak to określiła pekińska oficjalna agencja Xinhua – „wszechstronnego partnerstwa strategicznego”.

W czasie wizyty malediwski prezydent namawia chińskie władze, centralne i regionalne, by wysyłały do jego kraju jak najwięcej turystów. Jest to związane z niecodziennym wydarzeniem, do którego doszło w ostatnią niedzielę. Rząd prezydenta Muizzu nakazał dyscyplinarne zawieszenie trojga wiceministrów z resortu młodzieży, informacji i kultury. Za to, że – jak wyjaśniła agencja Reuters – opublikowali w mediach społecznościowych wpisy obrażające indyjskiego premiera Narendrę Modiego.

Czytaj więcej

Argentyna zmienia sojusze. Stawia na Stany Zjednoczone

Gniewnie zareagowali na to, że Modi zachęcał do wybierania na urlop nowej atrakcji turystycznej Indii. Modi odwiedził Lakszadiwy (Lakshadweep) i był, jak napisał 4 stycznia na X (dawniej Twitter), „pod wrażeniem piękna tych wysp i niewiarygodnego ciepła, które bije od ich mieszkańców”. Lakszadiwy jako lepszy kierunek niż Malediwy zachwalali też w mediach społecznościowych indyjscy celebryci. A to z Indii pochodzi jedna trzecia turystów odwiedzających Malediwy.

Premier Modi nazwany „marionetką Izraela”

Zawieszeni potem wiceministrowie nie tylko uznali, że sąsiednie Lakszadiwy to turystyczne zagrożenie dla ich wyspiarskiego kraju. Modiego nazwali też „klownem”, „terrorystą” i „marionetką Izraela”.

To ostatnie pokazało, jak różni się podejście do wojny w Strefie Gazy muzułmańskich Malediwów i Indii, gdzie religią zdecydowanej większości jest hinduizm. Prezydent Muizzu był jednym z pierwszych światowych przywódców, który oskarżył Izrael o zbrodnie wojenne w Gazie.

Indie zaś to chyba jedyny poza Argentyną pod wodzą nowego prezydenta Javiera Mileia znaczący kraj globalnego Południa, który w sprawie wojny Izraela z Hamasem zajął stanowisko proizraelskie. A w każdym razie takie stanowisko prezentuje sam Modi, nacjonalista hinduski, czyli przy okazji antymuzułmański.

Bo w Indiach są też środowiska propalestyńskie, ale daleko im do wpływów, które miały przed laty. Indie w czasach zimnej wojny jako lider zapomnianego ruchu państw niezaangażowanych wspierały Palestyńczyków. I nie chciały eksponować oficjalnych stosunków z Izraelem, „by nie urazić braci Arabów” i nie sprawić kłopotów swoim obywatelom, którzy pracowali w bogatych arabskich krajach nad Zatoką Perską. Ale relacje utrzymywały, raczej nieformalnie, korzystały też z izraelskiego wsparcia podczas konfliktów zbrojnych z muzułmańskim sąsiadem – Pakistanem.

Czytaj więcej

Indie zamieniają dostawcę ropy naftowej. Złe wieści dla z Rosji

Pełna normalizacja stosunków dyplomatycznych między Indiami a Izraelem nastąpiła dopiero w 1992 r. Oba kraje szczególnie zbliżyły się do siebie, odkąd w 2014 r. do władzy w Indiach doszedł Narendra Modi. Trzy lata później stał się pierwszym indyjskich premierem, który odwiedził Izrael. Jego kraj został ważnym klientem izraelskiego przemysłu zbrojeniowego. Być może nawet najważniejszym, co niełatwo sprawdzić, bo ostatnio Izrael nie podaje w statystykach dotyczących sprzedaży broni nazw krajów, lecz regiony świata.

Po ataku Hamasu 7 października zeszłego roku Modi wyraził solidarność z Izraelem. I sugerował, że oba kraje łączy zagrożenie ze strony islamskiego terroryzmu.

W czasie głosowań w ONZ Indie najpierw zajmowały korzystne stanowisko dla Izraela, ale w połowie grudnia poparły rezolucję wzywającą do natychmiastowego wstrzymania ognia w Gazie.

Mimo dyscyplinarnego zawieszenia wiceministrów do indyjskiego MSZ wezwano w poniedziałek malediwskiego wysłannika w Nowym Delhi, zwanego wysokim komisarzem, który usłyszał o „głębokim zaniepokojeniu” wywołanym obraźliwymi komentarzami o premierze Modim. A największa indyjska internetowa agencja turystyczna wstrzymała sprzedaż biletów lotniczych na Malediwy.

Tego samego dnia ambasada Izraela w Indiach włączyła się w zachwalanie uroków Lakszadiwów.

Malediwy to znany z luksusowych hoteli i raf koralowych archipelag na Oceanie Indyjskim. Wyspy mają w sumie ledwie 298 km kw. (to powierzchnia np. Łodzi) i pół miliona mieszkańców, o których – podobnie jak o samym kraju – zagraniczni turyści niewiele się zazwyczaj dowiadują podczas pobytu. W zeszłym roku wyspy odwiedziło aż 1,9 mln turystów. Ta branża to podstawa gospodarki Malediwów.

A jest to kraj specyficzny. Prawo jest w nim oparte na zasadach islamu. Zgodnie z konstytucją niemuzułmanin nie może tam otrzymać obywatelstwa. Teoretycznie gwarantuje ona także wolność (choć nie wolność wyznania), ale można ją ograniczyć w celu „ochrony islamskich dogmatów”.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Fińska prawica zmienia zdanie ws. UE. "Nie wychodzić, mieć plan na wypadek rozpadu"
Polityka
Jest decyzja Senatu USA ws. pomocy dla Ukrainy. Broń za miliard dolarów trafi nad Dniepr
Polityka
Argentyna: Javier Milei ma nadwyżkę w budżecie. I protestujących na ulicach
Polityka
Świat zapomniał o Białorusi. Co na to przeciwnicy dyktatora?
Polityka
Wybory do PE. Czy eurosceptycy zatrzymają integrację?