Sąd: Premier Morawiecki nie złamał prawa w sprawie wyborów kopertowych

Premier Morawiecki i urzędnicy nie złamali prawa. Za ewentualne uchybienia dotyczące wyborów kopertowych winni ponosić odpowiedzialność polityczną, nie karną – ocenił sąd.

Publikacja: 29.11.2023 20:48

Nie będzie śledztwa ws wyborów kopertowych

Nie będzie śledztwa ws wyborów kopertowych

Foto: PAP/Marcin Obara

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia oddalił w środę zażalenie prezesa NIK i utrzymał w mocy decyzję warszawskiej prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie tzw. wyborów kopertowych.

– Sąd podzielił naszą argumentację, wskazując, że zachowanie urzędników państwowych, w tym prezesa Rady Ministrów, mieściło się granicach prawa i nie wypełniało znamion przestępstwa z art. 231 § 1 kodeksu karnego. Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa stało się prawomocne – mówi „Rzeczpospolitej” Szymon Banna, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Czytaj więcej

Sejmowe komisje śledcze na tropie afer PiS. "Kaczyński już nigdy więcej rządzić nie będzie"

Wybory prezydenckie w trybie korespondencyjnym miały się odbyć 10 maja 2020 r. – w czasie pandemii i związanych z nią restrykcji. Ostatecznie się nie odbyły, ale przygotowania (w tym druk kart wyborczych) pochłonęły 76 mln zł.

Miażdżący raport NIK

Raport NIK był dla rządu miażdżący. Wskazywał, że dwie decyzje premiera Morawieckiego z 16 kwietnia, polecające Poczcie Polskiej i PWPW przygotowania do wyborów kopertowych, nie powinny zostać wydane – bo to kompetencje Państwowej Komisji Wyborczej.

Marian Banaś w 2021 r. zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego, szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina i szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego.

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, teraz sprawę prawomocnie rozstrzygnął sąd, oddalając zażalenie Izby.

Sąd stwierdził, że oceniając motywy, jakimi kierował się premier, wydając 16 kwietnia 2020 r. decyzje Poczcie Polskiej i PWPW, trzeba uwzględnić sytuację epidemiologiczną wywołaną rozprzestrzenianiem się covidu. I to, że wybory w formie tradycyjnej „z bardzo dużym prawdopodobieństwem wiązałyby się ze wzrostem zakażeń wśród obywateli chcących spełnić obowiązek wyborczy” – zaznaczył sąd.

Sąd: nietypowe okoliczności

„W tych okolicznościach działania administracji rządowej zmierzające do powstrzymania wzrostu liczby zakażeń i przeprowadzenia wyborów prezydenckich w terminie konstytucyjnym nie mogą być uznane za działanie na szkodę interesu publicznego” – stwierdził sąd.

Do takich działań należały wydane przez premiera decyzje, które umożliwiały przeprowadzenie wyborów w trybie korespondencyjnym, a więc przewidzianym przez ustawę „covidową” (z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r.”).

Czytaj więcej

Suski o komisji ds. wyborów kopertowych: Na koniec Sasin powinien dostać laurkę

Nie budzi wątpliwości – przyznał sąd – że ta ustawa, „w związku z nie zakończonym procesem legislacyjnym na dzień 16 kwietnia 2020 r. nie była jeszcze źródłem prawa powszechnie obowiązującego”. Jednak rządzący „mieli podstawy, aby realnie zakładać, że wybory prezydenckie wyznaczone na dzień 10 maja 2020 r. odbędą się właśnie w trybie korespondencyjnym”. Podjęte decyzje dotyczyły „czynności o charakterze organizacyjnym i przygotowawczym”.

Gdyby ich nie było, pojawiłyby się zarzuty zaniedbań. Zbliżający się termin wyborów „wymuszał – według sądu – takie działania. Treść i wygląd kart wyborczych był uzgodniony z PKW – dodał.

Wszczęcie śledztwa byłoby zasadne, gdyby były dowody na to, że premier i ministrowie „już w połowie kwietnia zakładali, że wybory wyznaczone w konstytucyjnym terminie się nie odbędą”.

„Za decyzję o próbie podjęcia przeprowadzenia wyborów prezydenckich w czasie pandemii, w trybie korespondencyjnym i ewentualne uchybienia w realizacji założonego celu (…) winni oni ponosić odpowiedzialność polityczną, a nie karną” – podsumowuje sąd w uzasadnieniu.

Sprawę rozstrzygnął sędzia Jakub Kamiński (nie z neo-KRS).

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia oddalił w środę zażalenie prezesa NIK i utrzymał w mocy decyzję warszawskiej prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie tzw. wyborów kopertowych.

– Sąd podzielił naszą argumentację, wskazując, że zachowanie urzędników państwowych, w tym prezesa Rady Ministrów, mieściło się granicach prawa i nie wypełniało znamion przestępstwa z art. 231 § 1 kodeksu karnego. Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa stało się prawomocne – mówi „Rzeczpospolitej” Szymon Banna, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Polityka
Szymon Hołownia zmienił dyrektora od mediów w Sejmie
Materiał Promocyjny
Elektrownie jądrowe to naturalny dla Warty obszar zainteresowań
Polityka
Komisja śledcza ds. afery wizowej. Piotr Wawrzyk odmawia składania zeznań
Polityka
Europoseł Ryszard Czarnecki straci immunitet za fałszywe kilometrówki?
Polityka
Siemoniak: Protesty rolników? Mam nadzieję na dialog i pokojowe rozwiązanie
Polityka
Kowal: Warto płacić za obronę Ukrainy, by za jakiś czas nie płacić polską krwią
Polityka
Patryk Jaki mówi o zdrowiu Zbigniewa Ziobry. "Walczy, jest twardy"