Jackowski: Jedną z przyczyn porażki PiS jest sam Kaczyński. Wygrał, ale przegrał

Przyczyn porażki PiS jest wiele, a jedną z nich jest sam Jarosław Kaczyński, którego retoryka w ostatnich tygodniach kampanii zmobilizowała opozycję i młodych ludzi – spowodowała, że PiS odniósł pyrrusowe zwycięstwo - powiedział w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem Jan Maria Jackowski, były senator PiS.

Publikacja: 15.11.2023 10:28

Polityk zapytany został podczas rozmowy między innymi o to, czy Jarosław Kaczyński powinien pozostać prezesem Prawa i Sprawiedliwości. - Jarosław Kaczyński wygrał, ale przegrał wybory, bo PiS nie jest w stanie zebrać większości koalicyjnej. Przyczyn tej porażki jest wiele, a jedną z nich jest sam Jarosław Kaczyński, którego retoryka w ostatnich tygodniach kampanii zmobilizowała szeregi opozycji i młodych ludzi – spowodowała, że PiS odniósł pyrrusowe zwycięstwo - ocenił były senator. - PiS jako formacja jest tak skonstruowany, że składa się z bardzo różnych osób, pochodzących z różnych środowisk. Tym, który te osoby spajał bym właśnie Jarosław Kaczyński, który w tym obozie ma bardzo silną pozycję. Myśląca cześć obozu zdaje sobie teraz sprawę z tego, że z Jarosławem Kaczyńskim nie ma przyszłości, a z drugiej strony zdaje też sobie sprawę, że bez niego również PiS nie ma przyszłości. Bo on to potrafił spoić - dodał. - Realna zmiana na fotelu szefa spowoduje duże wewnętrzne konflikty – nie będzie zdolności, by te wszystkie środowiska utrzymać w ryzach i przekształcić w jednolity obóz polityczny - pokreślił. 

Czytaj więcej

Kto po Ziobrze? Jest jeden kandydat koalicji

Jan Maria Jackowski: Kaczyński na emeryturę? Każdy odpowidzialny lider wyciąga wnioski 

Jan Maria Jackowski odniósł się także do słów doradcy społecznego Andrzeja Dudy, Marcina Mastalerka, który na pytanie o to, czy Jarosław Kaczyński powinien przejść na polityczną emeryturę, odpowiedział "tak".

- Ja nie będę nikomu radził, co powinien zrobić, ale logika polityczna jest oczywiście. Każdy odpowiedzialny lider wyciąga wnioski z tego typu sytuacji, bo są pewne wzorce w polityce w państwach europejskich – co się dzieje z liderem, który przegrywa wybory - powiedział były senator PiS.

Polityk mówił także o powierzeniu misji tworzenia rządu Mateuszowi Morawieckiemu. - Przede wszystkim jest to obliczone na efekt – żeby pokazać coś własnej bazie wyborczej, która jest w traumie po tym, co się stało i utrzymać jakąś nadzieję, że może coś cudownie się uda - stwierdził Jan Maria Jackowski. - Jest próba podtrzymania tego mitu, żeby znaleźć winnego – dlaczego do tego nie doszło. Gdyby w tym wypadku Andrzej Duda powierzył od razu misję tworzenia rządu Donaldowi Tuskowi, to by był zarzut o zdradę i byłby nowy mit założycielski – że prezydent zdradził, porozumiał się z Brukselą i Berlinem, doprowadził do przewrotu w Polsce i zabrał możliwość sprawowania władzy jedynemu patriotycznemu obozowi politycznemu - dodał. 

- Z drugiej strony jest to też czas, żeby przygotować się do oddania władzy i zebrać maksymalnie dużo elementów, które będę kłopotliwe dla nowej ekipy – żeby to było takie pole minowe, które trzeba bardzo powolnie odminowywać. W różnych obszarach – w zakresie spółek, przygotowanie służb specjalnych, wymiaru sprawiedliwości czy pozbycia się niewygodnych dokumentów, bo też słyszymy o takich próbach - powiedział były senator PiS. - To pokazuje, że będzie próba maksymalnego wykorzystania tego czasu. Ale bez expose pana premiera Morawieckiego i bez głosowania nad wnioskiem o wotum zaufania dla tego rządu, który zaproponuje, dlatego, że to już by się skończyło bardzo poważną wizerunkową porażką. Przypuszczam, że Morawiecki zrezygnuje z tej misji maksymalnie do końca, ale jeszcze przed tym decydującym momentem – tak, żeby zyskać jak najwięcej czasu - ocenił Jan Maria Jackowski.

Czytaj więcej

Piotr Müller: Jeśli Jarosław Kaczyński odejdzie, PiS może się rozpaść

Jackowski: Postawienie przed Trybunałem Stanu kogokolwiek jest niezwykle trudne

Były senator PiS pytany był także o to, czy jego zdaniem jest możliwe postawienie przed Trybunałem stanu Adama Glapińskiego czy Zbigniewa Ziobry.

W teorii taka możliwość istnieje, ale do tego trzeba mieć odpowiednie większości kwalifikowane w Sejmie. A przede wszystkim dobrze umotywowany materiał prawny. Z praktyki wiem, z jaką starannością badane są materiały, podstawy prawne, kwestie formalne, dotrzymanie terminów i cała ta procedura, o której opinia publiczna nie ma większej wiedzy. Z tego punktu widzenia skuteczne postawienie przed Trybunałem Stanu kogokolwiek jest niezwykle trudne - przyznał Jan Maria Jackowski. - W pewnym sensie to bardziej zaklinanie rzeczywistości - dodał. 

- W przypadku prezesa Glapińskiego to wymaga zwykłej większości, a nie kwalifikowanej, która jest potrzebna na przykład w przypadku premiera. Może to wskazywać na to, że będą podstawy do dyskusji – czy ma w dalszym ciągu mandat do sprawowania funkcji szefa NBP - powiedział polityk. - Ale to jest zawiły spór prawny, dyskusja i daleka droga. Myślę, że bardziej funkcjonuje to teraz jako użycie pewnego słowa klucza: „postawimy prezesa przed Trybunałem Stanu i tym samym odblokujemy stanowisko prezesa NBP” - stwierdził były senator. - Ale przypominam, że gdyby był wakat na tym stanowisku, to wniosek składa prezydent, a Sejm zatwierdza ten wiosek. Z tego punktu widzenia to też jest daleka droga do dokonania takiej zmiany w tym

Polityk zapytany został podczas rozmowy między innymi o to, czy Jarosław Kaczyński powinien pozostać prezesem Prawa i Sprawiedliwości. - Jarosław Kaczyński wygrał, ale przegrał wybory, bo PiS nie jest w stanie zebrać większości koalicyjnej. Przyczyn tej porażki jest wiele, a jedną z nich jest sam Jarosław Kaczyński, którego retoryka w ostatnich tygodniach kampanii zmobilizowała szeregi opozycji i młodych ludzi – spowodowała, że PiS odniósł pyrrusowe zwycięstwo - ocenił były senator. - PiS jako formacja jest tak skonstruowany, że składa się z bardzo różnych osób, pochodzących z różnych środowisk. Tym, który te osoby spajał bym właśnie Jarosław Kaczyński, który w tym obozie ma bardzo silną pozycję. Myśląca cześć obozu zdaje sobie teraz sprawę z tego, że z Jarosławem Kaczyńskim nie ma przyszłości, a z drugiej strony zdaje też sobie sprawę, że bez niego również PiS nie ma przyszłości. Bo on to potrafił spoić - dodał. - Realna zmiana na fotelu szefa spowoduje duże wewnętrzne konflikty – nie będzie zdolności, by te wszystkie środowiska utrzymać w ryzach i przekształcić w jednolity obóz polityczny - pokreślił. 

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Joe Biden rezygnuje. Donald Tusk mówi o najtrudniejszej decyzji w życiu
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
"Wiadomość roku! Kluczowe pytanie: co dalej?". Polscy politycy o konsekwencjach decyzji Bidena
Polityka
Sondaż „Rz”: Jarosław Kaczyński do dymisji? Większość Polaków jest zgodna
Polityka
Konfederacja zlekceważyła ważny termin. Czy władze partii będą nielegalne?
Polityka
Władysław Kosiniak-Kamysz: Krzyż jest symbolem wolności i tożsamości