"Tęsknię za słońcem. W mojej celi światło słoneczne wpada przez okno, ale mogę stać w nim tylko przez 10 godzin w ciągu roku" - napisała Cheng Lei w liście otwartym do mieszkańców Australii, który przedyktowała dyplomatom mającym szansę rozmawiać z nią co miesiąc.
Uwięziona w Chinach dziennikarka Cheng Lei: Jak mogłam unikać słońca w Australii?
"Nie mogę uwierzyć, że unikałam słońca, gdy mieszkałam w Australii... Będzie prawdopodobnie padać przez pierwsze dwa tygodnie, gdy wrócę do Melbourne" - dodała. "Nie widziałam drzewa od trzech lat" - podkreśliła też Cheng Lei.
Dziennikarka pracowała w Chinach dla anglojęzycznej telewizji CGTN kiedy została zatrzymana. Pierwsze sześć miesięcy spędziła w areszcie w pojedynczej celi bez usłyszenia zarzutów.
Czytaj więcej
NATO stworzy biuro łącznikowe w Tokio, w 2024 roku i wykorzysta je jako bazę do współpracy wojskowej z Australią, Japonią, Nową Zelandią i Koreą Po...
W marcu Cheng została osądzona w tajnym procesie i od roku i czterech miesięcy czeka na wyrok.
Ambasador Australii w Chinach, Graham Fletcher, próbował bez powodzenia uzyskać prawo udziału w rozprawie dziennikarki, w charakterze świadka.
Nawet rodzina dziennikarki nie wie, o co jest ona oskarżona, oprócz tego, że oskarżenie dotyczy m.in. przekazywania "sekretów państwowych".
Najbardziej tęsknię za dziećmi
List otwarty Cheng opublikowany 10 sierpnia jest przepełniony nostalgią za życiem w Australii, kraju, do którego jej rodzina wyemigrowała z Chin, kiedy Cheng miała 10 lat.
List od uwięzionej w Chinach dziennikarki: Tęsknię za solą morską, piaskiem między palcami stóp, ale najbardziej za dziećmi
"W 1987 roku, pamiętam pierwszy kemping z moją rodziną, tata prowadził wart 700 dolarów samochód" - napisała.
"Przeżywam (ponownie) każdy spacer (...), rzekę, jezioro, plażę z kąpieliskami i pikniki z psychodelicznymi zachodami słońca, niebem rozświetlonym gwiazdami (...)" - dodała.
W więzieniu była prezenterka telewizyjna "potajemnie szepcze nazwy miejsc, które odwiedziła lub przez które przejeżdżała" w Australii.
W liście, który określa "listem miłosnym do 25 mln osób" Cheng wspomina "życzliwość nieznajomych i przyjaciół" i dodaje, że "takie wspomnienia podnoszą ją na duchu" za kratami.
Cheng napisała też, że tęskni za solą morską, czarnym humorem i wiecznie błękitnym niebem nad Australią Zachodnią, a także za piaskiem między palcami u stóp.
"Najbardziej tęsknię za dziećmi" - tymi słowami Cheng zakończyła list.
Spekuluje się, że Cheng tak długo czeka na wyrok, ponieważ jej sprawa wykorzystywana jest przez Chiny jako karta przetargowa w relacjach między chińskim a australijskim rządem.
Premier Australii, Anthony Albanese, został zaproszony do Pekinu przez Xi Jinpinga. Jednak w Australii premier poddawany jest presji, by uzależnić wyjazd do Chin od uwolnienia Cheng i innego Australijczyka, Yanga Hengjuna.