Jacek Nizinkiewicz: Kampania ruszyła. Czas na debatę Tuska z Kaczyńskim

Premier Mateusz Morawiecki ma rację, że czas na polityczne starcie. Tylko nie z niemieckim politykiem Manfredem Weberem, ale z liderami największych polskich partii.

Publikacja: 10.08.2023 03:00

Jacek Nizinkiewicz: Kampania ruszyła. Czas na debatę Tuska z Kaczyńskim

Foto: PAP/Jacek Turczyk

Wybory parlamentarne nie będą równe i uczciwe. Przewaga finansowa i medialna PiS stawia na pozycji niewspółmiernie słabszej ugrupowania opozycyjne. TVP i Polskie Radio oraz media kupione przez Orlen, wraz z oddziałami regionalnymi są zaprzęgnięte w kampanię wyborczą partii Jarosława Kaczyńskiego. Widz TVP czy słuchacz Polskiego Radia nie zobaczy ani nie usłyszy, co do powiedzenia na żywo mają Donald Tusk, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, Włodzimierz Czarzasty, Adrian Zandberg, Sławomir Mentzen, Krzysztof Bosak czy Michał Kołodziejczak, o liderach mniejszych ugrupowań nie wspominając. Odbiorcy państwowych mediów, utrzymywanych z pieniędzy podatników, są skazani na fragmenty wypowiedzi polityków opozycji, użyte w odpowiednim kontekście i pocięte pod tezę. Opinia społeczna nie dowie się, jak w debacie publicznej wypadają liderzy polityczni. A to, co łączy tych liderów, to stwierdzenie, że wybory parlamentarne 2023 roku są najważniejszymi do dawna, a niektórzy nawet sądzą, że od 1989 roku.

Czytaj więcej

Ponad 2,5 mln zł na nowe tablety dla posłów

Jeśli politycy wszystkich partii zgadzają się, że jesienne wybory są tak ważne, to są winni wyborcom coś więcej, niż tylko pikniki, billboardy, ulotki, plakaty, spoty, filmiki w mediach społecznościowych, hasła wyborcze, a nawet programy klecone na użytek wyborczy. Polakom należy się debata liderów partyjnych, prezentacja przywódców na swoim własnym tle. Czy mając w Polsce trzy duże telewizje informacyjne nie można zorganizować 90-minutowej debaty, prowadzonej przez przedstawicieli trzech stacji, jak miało to miejsce w przeszłości?

Elektoraty wszystkich ugrupowań powinny zobaczyć, jak ich przedstawiciele prezentują się w kampanijnym starciu, jakich argumentów używają, jakie są ich priorytety, jak radzą sobie w stresie, jakie jest ich najważniejsze przesłanie i jakie pytania stawiają konkurencji, gdy nie mają komfortowych warunków otoczenia. Jeśli wybory mają być równe, to każde ugrupowanie powinno mieć równe szanse. Menzten powinien móc zadać pytanie Kaczyńskiemu, Kaczyński Tuskowi, Tusk Hołowni itd.

Czytaj więcej

NIK auto chętnie pożyczy. Współpracownicy Mariana Banasia na zagranicznych wyjazdach

Czy jest partyjna zgoda na wyborczą debatę liderów? Pewnie tak, ale na pewno PiS nie zgodzi się na udział w debacie swojego lidera. A właściwie lider nie chce już debatować. Dlatego, jak sam mówił, podczas jednej z ostatnich swoich debat, wysyła na starcie swojego pomocnika. Mateusz Morawiecki nie jest liderem partyjnym, nie jest nawet silny w PiS, co potwierdziła również dymisja jego człowieka Adama Niedzielskiego, nie ma posłuchu w rządzie, czego dowodem są ataki na niego jego własnego ministra Zbigniewa Ziobry. Morawiecki jest wymienialnym elementem rządu, a o jego pozycji decyduje realny lider obozu władzy i szef PiS Jarosław Kaczyński. I to właśnie prezes partii rządzącej powinien debatować z innymi liderami partyjnymi.

Niezbędna jest też debata liderów ugrupowań najsilniejszych, które pretendują do objęcia władzy po jesiennych wyborach w Polsce. A na czele największych ugrupowań stoją Jarosław Kaczyński i Donald Tusk. Dlatego to prezes PiS z przewodniczącym PO powinni zetrzeć się na argumenty w debacie publicznej, a nie premier Morawiecki z Manfredem Weberem, szefem Europejskiej Partii Ludowej.

Weber w wyborach parlamentarnych w Polsce nie kandyduje, a Morawiecki po wyborach może już nie być kandydatem PiS na premiera. Prezesie Kaczyński, odwagi!

Wybory parlamentarne nie będą równe i uczciwe. Przewaga finansowa i medialna PiS stawia na pozycji niewspółmiernie słabszej ugrupowania opozycyjne. TVP i Polskie Radio oraz media kupione przez Orlen, wraz z oddziałami regionalnymi są zaprzęgnięte w kampanię wyborczą partii Jarosława Kaczyńskiego. Widz TVP czy słuchacz Polskiego Radia nie zobaczy ani nie usłyszy, co do powiedzenia na żywo mają Donald Tusk, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, Włodzimierz Czarzasty, Adrian Zandberg, Sławomir Mentzen, Krzysztof Bosak czy Michał Kołodziejczak, o liderach mniejszych ugrupowań nie wspominając. Odbiorcy państwowych mediów, utrzymywanych z pieniędzy podatników, są skazani na fragmenty wypowiedzi polityków opozycji, użyte w odpowiednim kontekście i pocięte pod tezę. Opinia społeczna nie dowie się, jak w debacie publicznej wypadają liderzy polityczni. A to, co łączy tych liderów, to stwierdzenie, że wybory parlamentarne 2023 roku są najważniejszymi do dawna, a niektórzy nawet sądzą, że od 1989 roku.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Hołownia chce rekordowych pieniędzy dla Sejmu
Polityka
Adam Bielan: Jeśli wygra Trump, Tusk nie będzie miał wstępu do Białego Domu
Polityka
Joe Biden rezygnuje. Donald Tusk mówi o najtrudniejszej decyzji w życiu
Polityka
"Wiadomość roku! Kluczowe pytanie: co dalej?". Polscy politycy o konsekwencjach decyzji Bidena
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Polityka
Sondaż „Rz”: Jarosław Kaczyński do dymisji? Większość Polaków jest zgodna