– Jedyną nowelizacją, która może liczyć na szerokie poparcie opozycji, i która pozwoli Polsce odzyskać miano kraju demokratycznego, jest nowelizacja zakładająca likwidację komisji oraz zniesienie wszelkich zapisów lex Tusk – zaznaczył na początku posiedzenia poseł Jan Szopiński z Lewicy i zgłosił poprawkę zmierzającą do uchylenia ustawy autorstwa PiS, pod którą podpis złożył prezydent. Tę jednak odrzucono.
Czytaj więcej
- Zdecydowaliśmy się na przyjęcie poprawek, które przygotował prezydent, by zlikwidować wszelkie wątpliwości, które rzekomo pojawiały się przy tym...
Dalej wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Przy sprzeciwie opozycji, która twierdziła m.in., że projekt jest niekonstytucyjny, „pisany na kolanie” i „ośmiesza instytucję prezydenta” – posłowie przegłosowali w całości zaproponowaną przez prezydenta nowelizację. Wprowadzono do niej jedynie drobne poprawki techniczne zgłoszone przez wiceszefa komisji, posła Piotra Kaletę z PiS. Poprawka znosi wszystkie sankcje, a także art. 47 projektu ustawy, a więc pierwszy raport nie musi być przedstawiony 17 września, ale może być zaprezentowany później, a skład komisji będzie można uzupełniać.
W piątek powinno się odbyć drugie czytanie, przegłosowane ewentualnych poprawek.
– Próbowaliśmy, ale nie udało się nic zrobić. Była pełna mobilizacja ze strony PiS – 22 ich posłów do 21 opozycyjnych – tłumaczy nam poseł Wiesław Szczepański, przewodniczący komisji. Projekt wraca do Sejmu, a stamtąd do Senatu.
„Państwowa Komisja do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022” ma liczyć dziewięć osób, zgodnie z prezydencką nowelizacją nie mogą w niej zasiadać parlamentarzyści.
Czytaj więcej
Działanie komisji do badania wpływów rosyjskich w Polsce zagraża przede wszystkim obywatelom, gdyż komisja może zdecydować o śmierci cywilnej osó...
W środę (14 czerwca) można było zgłaszać kandydatów do komisji. Do zamknięcia tego wydania gazety PiS nie ogłosił ich nazwisk. W kuluarach nieoficjalnie mówiono, że przedstawi tylko pięć kandydatur. Ale dodatkowy termin zgłaszania członków komisji może wyznaczyć marszałek Sejmu.
Szef klubu PiS Ryszard Terlecki potwierdził w Radiu Plus to, o czym pisała „Rzeczpospolita”, że jednym z kandydatów do komisji jest prof. Sławomir Cenckiewicz, historyk, obecny dyrektor Wojskowego Biura Historycznego, autor głośnej monografii o Lechu Wałęsie i jego kontaktach z SB. Cenckiewicz jest też współautorem serialu dokumentalnego „Reset” (wraz z Michałem Rachoniem), który produkuje TVP. Serial traktuje o wpływie Rosji na polską politykę w czasach rządów PO–PSL. Pierwszy odcinek wyemitowano w poniedziałek, m.in. poruszał sprawę spotkania Radosława Sikorskiego z Siergiejem Ławrowem w 2008 r.
Czytaj więcej
Komisja weryfikacyjna scala opozycję, mobilizuje wyborców indyferentnych, a władzy przysparza wewnętrznych i międzynarodowych problemów.
Komisja w całości zostanie obsadzona kandydatami PiS, – opozycja nie wystawi swoich kandydatów. Jej skład PiS chce przegłosować na następnym posiedzeniu Sejmu, które odbędzie się 6–7 lipca. I nawet bez uchwalonej nowelizacji ma ona zacząć działać.
Prezydent w ramach nowelizacji zaproponował, by szefa komisji wybierała sama komisja, a nie – jak zakładano – premier. Nieoficjalnie mówi się, że zostanie nim właśnie Cenckiewicz. Według naszych informacji komisja nie będzie badała całego okresu rządów PO-PSL. Główne obszary jej badań mają dotyczyć energetyki, umów międzynarodowych z Rosją i wpływów rosyjskich na śledztwo smoleńskie.
W nowelizacji Andrzej Duda proponuje wykreślenie z ustawy kontrowersyjnych środków zapobiegawczych (w postaci zakazu sprawowania funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi przez 10 lat oraz odebrania dostępu do informacji niejawnych na 10 lat). Komisja będzie mogła za to uznać, że dana osoba nie daje rękojmi należytego wykonywania czynności w interesie publicznym.
Inna zmiana – od decyzji komisji będzie przysługiwało odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.