Jarosław Kaczyński może wrócić do rządu – informuje Gazeta.pl, dodając, że prezes PiS miałby zostać wicepremierem, którym był już w latach 2020-22, gdy pełnił funkcję wiceszefa rządu oraz przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych.
Powodem takiego obrotu spraw mają być – jak czytamy – pogłębiające się konflikty wewnątrz Zjednoczonej Prawicy oraz to, jak wygląda kampania wyborcza jego partii. - Prezes się wku****, bo nie idzie - miała powiedzieć portalowi "dobrze poinformowana" osoba.
Choć Jarosław Kaczyński jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji w tej sprawie, najważniejszym politykom PiS miał już zakomunikować, że istnieje taka możliwość. Z doniesień wynika, że jeśli miałoby się to wydarzyć, to w ciągu najbliższych kilku tygodni. "Zdaniem naszych rozmówców z obozu PiS Jarosław Kaczyński, rzucając taki pomysł, może chcieć sprawdzić reakcje grona swoich najbliższych współpracowników. I ich zdyscyplinować" - czytamy.
Czytaj więcej
Tej komisji wystarczy jedno posiedzenie. Niczego nie muszą ustalać. Wyrok jest już napisany na Nowogrodzkiej - mówi Jan Grabiec, poseł KO i rzeczni...
Degradacja Glińskiego, Błaszczaka, Sasina i Kowalczyka?
Z artykułu Gazeta.pl wynika także, że powrót Jarosława Kaczyńskiego do rządu wiązałby się z degradacją wszystkich pozostałych wicepremierów: Piotra Glińskiego, Mariusza Błaszczaka, Jacka Sasina i Henryka Kowalczyka. W kierownictwie Rady Ministrów pozostaliby wówczas jedynie premier Mateusz Morawiecki oraz Jarosław Kaczyński w roli wicepremiera.
Jak czytamy, Jarosław Kaczyński ma być już poirytowany sporami, które mają miejsce w ramach koalicji – przede wszystkim konfliktem między Mateuszem Morawieckim a Zbigniewem Ziobrą bądź premierem a Jackiem Sasinem.
Jarosław Kaczyński mówił już wielokrotnie o "wewnętrznych badaniach", które mają dawać rządzącym ok. 40 proc. poparcia. Od wielu miesięcy żaden sondaż nie daje jednak PiS samodzielnej większości. Obawy budzić ma także to, że po Marszu 4 czerwca opozycja mogła się zmobilizować do działania.