Szef MSZ Szwecji: Wojna aż do odzyskania Krymu przez Ukrainę

Nasz kraj znacząco wzmocni bezpieczeństwo sojuszu – przyznaje Tobias Billström, minister spraw zagranicznych Szwecji.

Publikacja: 12.06.2023 03:00

Tobias Billström, minister spraw zagranicznych Szwecji

Tobias Billström, minister spraw zagranicznych Szwecji

Foto: John MACDOUGALL / AFP

Jeśli do szczytu NATO w Wilnie za miesiąc Turcja i Węgry nie zrezygnują z weta dla akcesji Szwecji do sojuszu, trzeba będzie uznać oba kraje za słabe ogniwa bezpieczeństwa Zachodu?

W maju ub. roku razem z Finlandią zrobiliśmy historyczny krok, występując o członkostwo w NATO, 5 lipca alianci zatwierdzili zaproszenie dla nas. Do dziś 29 spośród 31 krajów sojuszu ratyfikowało akcesję Szwecji. 22 marca Szwecja przyjęła ustawę, która zakończyła wszystkie niezbędne przygotowania po naszej stronie do członkostwa. Przystępując do NATO, Szwecja znacząco wzmocni bezpieczeństwo sojuszu jako całości, ale w szczególności bezpieczeństwo naszej części kontynentu. Wszystkie państwa leżące nad Bałtykiem, poza Rosją, będą należały do NATO.

W razie wojny Rosja straci realny dostęp do tego morza?

To będzie w każdym razie niezwykłe ułatwienie dla zabezpieczenia Bałtyku. Dlatego członkowie NATO mają wielki interes w tym, abyśmy przystąpili do sojuszu tak szybko, jak to możliwe. Deklaracje złożone przez aliantów w ostatnim czasie, tak prezydenta Joe Bidena, sekretarza stanu Antony’ego Blinkena, jak i ministrów spraw zagranicznych, na niedawnym nieformalnym spotkaniu w Oslo, świadczą o ogromnym wsparciu dla naszej akcesji. Tego się trzymamy w oczekiwaniu na Wilno. Jestem głęboko przekonany, że przystąpimy do NATO jeszcze przed szczytem, a najpóźniej w trakcie jego trwania. Z tym są powiązane plany sojuszu, nad którymi prace dobiegają końca.

Czytaj więcej

Blinken wzywa Turcję do wyrażenia zgody na przystąpienie Szwecji do NATO

Warunki Turcji nie stawiają Szwecji przed dylematem, czy warto zdradzić wartości wolności i demokracji dla NATO?

Członkostwo w NATO nie może w żadnym wypadku stawiać nas przed takim dylematem. Wystarczy, że się rozejrzymy wokół nas. Norwegia i Dania, kraje założycielskie NATO, od dziesięcioleci są adwokatami wolności i demokracji. I my też nimi będziemy. NATO to przecież sojusz demokracji. Na szczycie w Madrycie w ub. roku Turcja podpisała memorandum z nami i Finlandią. To był warunek, abyśmy zostali zaproszeni do NATO. Ten dokument wyznacza też drogę do pełnego członkostwa naszego kraju w sojuszu. A tam nie ma niczego sprzecznego ze szwedzką konstytucją, ze szwedzkim prawem. Wypełnimy wszystko, do czego się zobowiązaliśmy, ale nic ponad to, co jest w tym memorandum. To jasne. Rozmawiałem o tym w minionym tygodniu z nowym ministrem spraw zagranicznych Turcji Hakanem Fidanem. To była bardzo konstruktywna wymiana zdań. Gdy zaś idzie o Węgry, tak minister spraw zagranicznych, jak i delegacja parlamentarna, która przyjechała do Szwecji, zapewniali, że z zadowoleniem witają akcesję Szwecji do NATO i rozumieją, że przez to bezpieczeństwo sojuszu zostanie wzmocnione. Chcę też podkreślić, że na szczycie w Madrycie nie podjęliśmy żadnych zobowiązań wobec Węgier. Węgry, inaczej niż Turcja, zgodziły się, abyśmy przystąpili do NATO bez żadnych dodatkowych warunków. Węgierski parlament powinien więc rozpocząć proces ratyfikacyjny. To jasne przesłanie od rządu Szwecji.

W Wilnie wystarczy, że NATO powtórzy formułę ze szczytu w Bukareszcie w 2008 r., że „Ukraina stanie się członkiem sojuszu”, czy jednak powinny paść bardziej konkretne zobowiązania, kalendarz czy nawet plan działania na rzecz członkostwa (MAP)?

Szwecja zdecydowanie wspiera politykę otwartych drzwi NATO. To dzięki niej zostaliśmy zaproszeni do sojuszu. Na tej drodze powinna także posuwać się Ukraina. Trwają rozmowy, aby podnieść znaczenie jej formalnych relacji z paktem poprzez powołanie rady Ukraina–NATO. Skoro jednak nie należymy jeszcze do sojuszu, musimy zachować ostrożność w wypowiadaniu się w tej sprawie.

Czytaj więcej

Biden rozmawiał z Erdoganem o F-16 i Szwecji w NATO

Prezydent Zełenski podkreśla, że ta wojna nie może się zakończyć, aż Ukraina nie odzyska wszystkich ziem zajętych przez Rosję, w tym Krymu. Zgadza się pan z tym?

Tak, zgadzam się. Wielokrotnie podkreślałem, że to jest wojna, której stawką jest integralność terytorialna i suwerenność Ukrainy. Z tego powodu się ona zaczęła. Rosja chciała zniszczyć Ukrainę, wykreślić ją z mapy. Sposób, w jaki Rosja prowadzi swoją nielegalną kampanię, pokazuje, jaki jest jej cel: zająć tak dużo ukraińskiego terytorium, jak to możliwe. Dlatego tylko Ukraina może zdecydować o swojej suwerenności i terytorialnej integralności. To jest wojna, w której zwycięstwo jest możliwe wyłącznie na polu walki, bo tylko na polu walki Ukraina będzie zdolna przywrócić swoją integralność terytorialną. A ta obejmuje wszystkie części Ukrainy, które są dziś okupowane przez Rosję.

Przyjeżdża pan w poniedziałek do Warszawy, stolicy kraju, który od blisko ośmiu lat toczy spór z Brukselą o rządy prawa. Nowa ustawa o wpływach Rosji może bez procesu sądowego wyeliminować z udziału w wyborach parlamentarnych lidera opozycji Donalda Tuska. Obawia się pan o przyszłość polskiej demokracji?

Czytaj więcej

Szwecja ma nadzieję w lipcu dołączyć do NATO

Prowadzenie dialogu w tym obszarze między Unią i poszczególnymi krajami członkowskimi, takimi jak Polska, należy do Komisji Europejskiej. To ona została upoważniona do analizowania kwestii podważania rządów prawa, tak to zdefiniowano w unijnych traktach. Chciałbym to bardzo jasno podkreślić. Choć więc Szwecja sprawuje teraz przewodnictwo w Unii i śledzimy, jakie jest stanowisko w tej sprawie Komisji, to nie wchodzimy w jej kompetencje i zachowujemy wobec niej pełną lojalność.

Kierując pracami Unii, ma pan jednak wgląd w to, czy Fundusz Odbudowy dla Polski zostanie uwolniony przed wyborami.

Z tym również musimy zdać się na Komisję Europejską. Jak rozumiem, trwa tu cały czas dialog miedzy Warszawą i Brukselą.

Coraz głośniej mówi się o konieczności zwrotu dzieł sztuki zagrabionych w przeszłości, choćby w relacjach między Polską i Niemcami, ale także gdy idzie o spuścizną starożytną Grecji. Szwecja w trakcie potopu w XVII wieku zagrabiła niezliczoną ilość dzieł sztuki w Polsce. Czy są jakieś szanse na ich zwrot?

Powiem otwarcie: to jest kwestia, która była omawiana wielokrotnie i wnioski były zawsze takie same: gdybyśmy zaczęli oddawać wszystko, co było przejęte w minionych dziesięcioleciach, wiekach, a czasem nawet tysiącleciach w wyniku wojen, to nigdy byśmy z tym nie skończyli. Musimy pogodzić się z faktem, że przez zrządzenia historii niektóre przedmioty nieraz zmieniały właścicieli. Ważne jest to, aby kiedy są one wystawiane na widok publiczny, opisywano kontekst, w jakim się w danym miejscu znalazły, wskazano, że w niektórych przypadkach chodzi o łup wojenny. Czy to są dzieła, które znalazły się w posiadaniu Szwecji w wyniku wojny trzydziestoletniej (1618–1648), czy sprowadzone z kolonii choćby do londyńskiego British Museum. To są złożone kwestie, tu nie ma łatwego rozwiązania.

W Polsce nacjonalistyczny populizm stanowi zagrożenie dla demokracji. Jednak także w Szwecji pańskiemu rządowi większość parlamentarną zapewnia ugrupowanie skrajnej prawicy – Szwedzcy Demokraci. Czy nie może to wystawić na szwank i szwedzkiej demokracji? I jak pan, pierwszy w historii królestwa otwarcie biseksualny minister, czuje się w układzie, który w Polsce ogranicza prawa osób LGBT?

Mamy dobrze funkcjonującą koalicję czterech ugrupowań, które tworzą większość parlamentarną. Umiarkowanej Partii, do której należę, liberałów, chrześcijańskich demokratów oraz Szwedzkich Demokratów, którzy do rządu nie wchodzą, ale zapewniają nam parlamentarną większość w ramach tzw. porozumienia z Tido. Ta umowa szczegółowo określa, jaką politykę ma prowadzić rząd w ściśle wskazanych obszarach. Polityki zagranicznej, jak i polityki bezpieczeństwa to nie obejmuje. A to oznacza, że zgodnie ze szwedzką konstytucją za te obszary jest odpowiedzialny rząd, który informuje o nich parlament. Tak właśnie robimy. Nie widzę więc zagrożenia, o którym pan wspomina. Przeciwnie, uważam, że szwedzka demokracja stoi na bardzo mocnych podstawach, co widać chociażby po wsparciu dla Ukrainy przez zdecydowaną większość w parlamencie, w tym koalicję rządową. Gdy zaś idzie o kwestie preferencji seksualnych, nigdy nie odnosiłem się do tego, wykonując moje obowiązki zawodowe. Moim zadaniem jest prowadzenie polityki zagranicznej. Ale oczywiście to jest cześć mojej tożsamości. I jest bardzo ważne, abyśmy prowadzili politykę, która chroni prawa człowieka niezależnie od orientacji seksualnej. Jednak nie widziałem tu nigdy sprzeczności z działaniami, które prowadzi obecny rząd w sprawach zagranicznych.

Korona w ciągu roku straciła kilkanaście procent do złotego, rośnie poparcie dla przystąpienia do unii walutowej: tego chce już niemal co trzeci Szwed. Królestwo może wejść do strefy euro?

Nie prowadzimy w tej chwili debaty w tej sprawie.

Jeśli do szczytu NATO w Wilnie za miesiąc Turcja i Węgry nie zrezygnują z weta dla akcesji Szwecji do sojuszu, trzeba będzie uznać oba kraje za słabe ogniwa bezpieczeństwa Zachodu?

W maju ub. roku razem z Finlandią zrobiliśmy historyczny krok, występując o członkostwo w NATO, 5 lipca alianci zatwierdzili zaproszenie dla nas. Do dziś 29 spośród 31 krajów sojuszu ratyfikowało akcesję Szwecji. 22 marca Szwecja przyjęła ustawę, która zakończyła wszystkie niezbędne przygotowania po naszej stronie do członkostwa. Przystępując do NATO, Szwecja znacząco wzmocni bezpieczeństwo sojuszu jako całości, ale w szczególności bezpieczeństwo naszej części kontynentu. Wszystkie państwa leżące nad Bałtykiem, poza Rosją, będą należały do NATO.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Zwycięstwo Joe Bidena czy Donalda Trumpa korzystniejsze dla Polski? Najnowszy sondaż dla rp.pl
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
A gdyby Joe Biden wycofał się z wyścigu? Fala spekulacji przetacza się w amerykańskich mediach
Polityka
Biden zapowiada powrót na szlak kampanii. "Wiemy, dokąd prowadzi nas Trump"
Polityka
Nieoficjalnie. Obywatel Niemiec skazany na śmierć na Białorusi
Polityka
Ursula von der Leyen zapowiada korekty. "Wszyscy mamy poczucie, że UE potrzebuje zmian"