Czytaj więcej
Ustawa o komisji ws. wpływów rosyjskich wywołuje wiele obaw i wątpliwości oraz tworzy trudne do zrzucenia odium.
- Komisja nie wydawała wtedy żadnych wyroków, robiły to sądy - dodaje premier.
Komisja rzeczywiście nie będzie wydawać wyroków, ale może podejmować decyzje o faktycznych sankcjach w postaci tzw. środków zapobiegawczych - chodzi o zakaz pełnienia nawet przez 10 lat funkcji związanych z wydatkowaniem środków publicznych oraz odebranie prawa dostępu do informacji niejawnych, również maksymalnie na 10 lat. Decyzja ta wchodzi w życie natychmiast, a odwołanie się do sądu administracyjnego może doprowadzić do jej zawieszenia, ale nie musi (decyduje o tym sąd).
Morawiecki zaprzecza, jakoby komisja była wymierzona w Donalda Tuska. - Jeżeli ktoś działał uczciwie, to czego ma się bać? - pyta też. Odnosi się też do działania francuskiej komisji śledczej, która jednak nie ma takich uprawień jak komisja, która ma być powołana w Polsce, o czym pisał w "Rzeczpospolitej" Jędrzej Bielecki.
Czytaj więcej
Podpisując lex Tusk Andrzej Duda wskazał, że za granicą działają podobne komisje ds. zbadania wpływów rosyjskich. Jednak ich mandat i uprawnienia n...
- Jak we Francji powołuje się komisję śledczą Zgromadzenia Narodowego, badającą ingerencję obcych państw na francuską politykę i ta komisja wzywa Marine Le Pen, to wtedy jest dobrze. A jak my chcielibyśmy sprawdzić, o czym Putin rozmawiał z Tuskiem na molo, to już nie wolno. Zresztą jeszcze 2022 r. Donald Tusk i Borys Budka postulowali powołanie komisji śledczej ds. rosyjskich wpływów w Polsce. A teraz, kiedy my tworzymy komisję w tej sprawie – oni protestują. Trochę dziwne, prawda? - pyta szef rządu.
Rozmowa na molo między Tuskiem a Putinem, o której mówi Morawiecki, odbyła się 1 września 2009 roku, w czasie obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Tusk twierdził, że miała charakter kurtuazyjny.
Przyjadą, pomaszerują i się rozejdą
Dopytywany o uprawnienia komisji i o to, że może ona zakazać Tuskowi pełnienie niektórych funkcji publicznych nawet na 10 lat, Morawiecki mówi o "napięciu w otoczeniu opozycji".
- Kiedy Donald Tusk na wewnętrznych spotkaniach z dziennikarzami pewnej stacji telewizyjnej mówi, co zrobi z nami po ewentualnie wygranych wyborach, to jest w porządku? A kiedy demokratycznie wybrana większość parlamentarna chce zadać kilka ważnych pytań, to jest zamach na demokrację? Spokojnie. Uderz w stół, a nożyce się odezwą - mówi.
Na pytanie jaki komunikat pójdzie w świat po powołaniu komisji, Morawiecki odpowiada, że "chciałby, żeby to był komunikat o tym, że Polska ma odwagę całkowicie wyplenić rosyjskie wpływy".
- Trzeba też powiedzieć, że w Polsce również te wpływy były silne. Rosja od 300 lat niezwykle sprytnie posługuje się propagandą - dodaje.
Pytany czy obawia się marszu 4 czerwca, organizowanego w Warszawie przez PO i Donalda Tuska, Morawiecki odpowiada, że "obawia się powrotu do władzy partii niemocy". - Szkoda Polski - dodaje. - Przyjadą, pomaszerują i się rozejdą - mówi też o marszu.
A czy dojdzie do debaty Tusk-Morawiecki w kampanii wyborczej?
- Nie wiem, czy z takim człowiekiem w ogóle warto rozmawiać - odpowiada premier.