Minister rolnictwa: Ukraińskie zboże dalej wjeżdża? Fake news w interesie Putina

Szef resortu rolnictwa Robert Telus zapewnił, że doniesienia, jakoby rozporządzenie o zakazie wwozu do Polsku ukraińskich produktów rolnych nie było respektowane, są „fake newsami”. Minister ocenił, że rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na ten temat leży w interesie Putina.

Publikacja: 18.04.2023 08:29

Minister rolnictwa: Ukraińskie zboże dalej wjeżdża? Fake news w interesie Putina

Foto: PAP/Wojtek Jargiło

Od soboty do końca czerwca żywość produkowana w Ukrainie nie może być importowana do Polski – czasowy zakaz przywozu nie tylko zbóż, ale też mięsa, mleka, jaj, owoców i warzyw wprowadził rząd po pilnym sobotnim posiedzeniu Rady Ministrów. Zakaz dla ukraińskiego zboża, masowo sprowadzanego od końca maja ubiegłego roku, był decyzją długo oczekiwaną przez rolników.

Ograniczenia dotyczą między innymi zboża, cukru, nasion czy chmielu, ale i produktów z przetworzonych owoców i warzyw, wina, wołowiny i cielęciny.

Robert Telus, szef resortu rolnictwa, zapewniał we wtorek w radiowej Jedynce, że do Polski nie wjeżdżają już żadne transporty ukraińskich produktów rolnych. Minister, który był w poniedziałek na granicy polsko-ukraińskiej, zapewniał, że wszystkie informacje, jakoby rozporządzenie nie było respektowane, są fake newsami. Dodał, że jego zdaniem rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na ten temat leży w interesie Władimira Putina.

Czytaj więcej

Dotkliwe konsekwencje weekendowej decyzji rządu

Telus podkreślał, że polski rząd prowadzi rozmowy z Komisją Europejską oraz Ukrainą w sprawie rozwiązań, które mają umożliwić transport ukraińskich produktów rolnych w głąb Europy, a nie tylko do Polski. – Chcemy pomóc Ukrainie, ale zależy nam, żeby koszty tej pomocy były rozłożone na wszystkie kraje, nie tylko na Polskę – tłumaczył.

- Bardzo mocno chcemy dać sygnał tym, co zrobiliśmy, dla Unii Europejskiej, do Komisji Europejskiej, bo tak naprawdę blokują nas przepisy UE. Mamy w UE wolny handel, wolny rynek i nie możemy jako Polska zabronić na tę chwilę, (...) żeby towar, który wjedzie na teren Unii Europejskiej, (...) rozładować się w Polsce – stwierdził.

– Bardzo mocno naciskamy Unię Europejską, Komisję Europejską, żeby koszty pomocy Ukrainie ponieśli wszyscy rolnicy w Europie, nie tylko w Polsce – mówił dalej. Odpowiedzialnością za kryzys obarczał Unię Europejską, „która do tej pory udawała, że nie zauważa problemu”. - Myślę, że po tych po tych ruchach, które dokonały w tej chwili Polska i inne kraje, w tym momencie UE jakby zauważyła, że jest problem i myślę, że podejmie decyzję szybko - powiedział.

Czytaj więcej

Fogiel o zbożu: Nie braliśmy pod uwagę, że cwaniacy będą zarabiać

O tym, że jeżeli ukraińskie zboże „miałoby w części pozostać w Polsce, wejść do polskiego rynku, to będzie to katastrofa dla polskiego rolnictwa”, alarmował już w czerwcu zeszłego roku Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa w latach 2018-2020. - Już w tej chwili spadają ceny zbóż płacone polskim rolnikom - ostrzegał.

Jeszcze wcześniej mówił o tym Donald Tusk. - Jest wojna, jest blokada portów, coraz więcej transportów idzie z Ukrainy przez Polskę do innych krajów, ale z punktu widzenia polskich rolników oznacza to, że część tych zbóż będzie sprzedawana tutaj w Polsce po wyraźnie niższych cenach. To także powoduje, że opłacalność produkcji polskiego rolnika może okazać się bardzo kłopotliwa - mówił lider PO na spotkaniu z sympatykami w Biestrzykowie.

Słowa byłego premiera krytykowali wtedy politycy Zjednoczonej Prawicy. Wiceminister infrastruktury Marcin Horała uznał, że Tusk, mówiąc o ewentualnych stratach polskich rolników, „staje po stronie Rosji”. Polityk PiS stwierdził, że słowa Tuska „wpisują się w interes Federacji Rosyjskiej”. Z kolei premier Mateusz Morawiecki na spotkaniu z mieszkańcami Opoczna mówił, że Tusk „robi wszystko tak, jak propaganda putinowska teraz, żeby zniszczyć nasz spokój, żeby wprowadzić więcej niepokoju pod strzechy rolników”. - Chce zniszczyć naszą solidarność, nasz konsensu. Nie, panie Donaldzie. My to zboże pomagamy eksportować z Ukrainy żeby nie było głodu w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. To jest nasze zadanie - mówił szef rządu.

Od soboty do końca czerwca żywość produkowana w Ukrainie nie może być importowana do Polski – czasowy zakaz przywozu nie tylko zbóż, ale też mięsa, mleka, jaj, owoców i warzyw wprowadził rząd po pilnym sobotnim posiedzeniu Rady Ministrów. Zakaz dla ukraińskiego zboża, masowo sprowadzanego od końca maja ubiegłego roku, był decyzją długo oczekiwaną przez rolników.

Ograniczenia dotyczą między innymi zboża, cukru, nasion czy chmielu, ale i produktów z przetworzonych owoców i warzyw, wina, wołowiny i cielęciny.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Marek Migalski: Frekwencja – fetysz klasistów
Polityka
Zuzanna Dąbrowska: Prezes PiS Jarosław Kaczyński zbija własne pionki
Polityka
Łukasz Warzecha: Po co wojsko w roli policji? Ta zmiana jest podejrzana
Polityka
Dlaczego Niemcy podali, że nie było rozmowy Tusk-Scholz? "Bałagan informacyjny"
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Polityka
Dlaczego w tym roku sezonu ogórkowego w polityce nie będzie
Polityka
Spot PiS o migrantach. Donald Tusk: Rasistowska, obrzydliwa narracja