Komisja Europejska o zakazie importu z Ukrainy zapowiedzianym przez Polskę w sobotę, a kilka godzin później skopiowanym przez Węgry, dowiedziała się z mediów. Od tego czasu jest w kontakcie z przedstawicielami Polski na różnych szczeblach, a przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen rozmawiała na ten temat z premierem Ukrainy Denysem Szmyhalem.
– Zwracamy się do odpowiednich organów o dalsze informacje, aby móc ocenić środki. W tym kontekście należy podkreślić, że polityka handlowa należy do wyłącznych kompetencji UE, a zatem działania jednostronne są niedopuszczalne. W tak trudnych czasach kluczowe znaczenie ma koordynacja i ujednolicenie wszystkich decyzji w UE – napisała w oświadczeniu rzeczniczka KE.
Czytaj więcej
Politycy PiS mówią o strategii Polski w sprawie zboża. Opozycja działa w Sejmie i „terenie”.
Złamanie dwóch praw
Wolny handel z Ukrainą to efekt dwóch decyzji. Pierwsza to obowiązująca od 2017 roku umowa DCFTA – bardzo nowoczesna umowa handlowa przewidująca stopniowe znoszenie ceł i innych barier handlowych, której celem było zbliżanie Ukrainy do unijnych standardów gospodarczych i administracyjnych.
Druga decyzja to rozporządzenie z 4 czerwca 2022 roku, będące reakcją na agresję Rosji. W tym akcie prawnym na rok znosi się wszystkie środki ochrony handlowej. KE już zaproponowała przedłużenie tego rozporządzenia o kolejny rok.
Polska swoją decyzją o zakazie importu produktów rolnych i żywności łamie oba te akty prawne, bo część produktów z polskiej listy jest zliberalizowana w ramach DCFTA, a część – w ramach antywojennego rozporządzenia. W żadnej z tych spraw Polska nie może działać samodzielnie.
Czytaj więcej
Rząd zablokował przywóz, a także tranzyt wszystkich produktów rolnych z Ukrainy, pod pretekstem pestycydów, które znaleziono w zbożu.
Handel międzynarodowy jest wyłączną kompetencją UE, co oznacza, że państwa członkowskie nie mogą podejmować samodzielnych decyzji dotyczących negocjacji handlowych czy barier handlowych. Z jednego prostego powodu: istnienie rynku wewnętrznego UE. Produkt, który wjedzie do któregokolwiek państwa UE, może swobodnie cyrkulować na terenie 27 państw UE: kontrola dokonywana jest tylko na granicy zewnętrznej UE. Decyzja Warszawy o zakazie wwozu produktów ukraińskich nie tylko przeznaczonych na polski rynek, ale też tranzytu będzie miała automatycznie konsekwencje dla innych państw UE oraz państw trzecich. To tak, jakby Holandia, korzystając z faktu, że ma największy port cargo w UE (Rotterdam), zdecydowała o niewpuszczaniu produktów z określonych krajów. To dlatego w imieniu 27 państw UE politykę handlową prowadzi Komisja Europejska.
Problem Ukrainy
Ale decyzja Polski uderzy przede wszystkim w Ukrainę. Kijów jest wyraźnie zaskoczony obrotem spraw w Polsce, bo wcześniej był konsultowany tylko w sprawie zboża i był gotów jednostronnie ograniczyć możliwość wysyłania tego surowca do Polski. Tymczasem Polska już po tych ustaleniach wprowadza całkowity zakaz importu, i to nie tylko zboża, ale też wielu innych produktów, o których wcześniej nie wspominała.
Premier Szmyhal wysłał list do przewodniczącej KE z apelem o przedłużenie funkcjonowania tzw. korytarzy solidarnościowych, wskazując na ciągłe kłopoty z wywozem produktów rolnych przez porty Morza Czarnego. W ramach porozumienia, któremu patronuje ONZ, Rosjanie częściowo je odblokowali, ale sygnalizują, że ta sytuacja będzie trwała już tylko miesiąc. Wtedy tranzyt przez Polskę okaże się niezbędny.