Czy Konfederacja może rządzić z PiS po następnych wyborach?
Może, oczywiście. Widać, że idzie w tę stronę i pewnie tak to się skończy, jeżeli PiS czymś nie zaskoczy i nie odbije do tego poziomu, przy którym nie będzie potrzebowało koalicjanta.
Sławomir Mentzen, lider Nowej Nadziei i Konfederacji, zapowiada, że nie pójdzie rządzić z PiS, z opozycją też nie, i poczeka na następną kadencję.
Czytaj więcej
Niewielkie siły podpisały deklarację o wspólnym starcie w nadchodzących wyborach. Na liście sygnatariuszy są znane nazwy.
Nie wiemy, co będzie za pół roku, ale możemy się pewnych rzeczy spodziewać. Ja wiem, jak to wyglądało w środku Konfederacji. Dzisiaj mogę sobie to recenzować, natomiast zajmuję się już teraz moją partią, Konfederacja jest dla mnie przeszłością, i to taką, którą ciężko z siebie zmyć, ponieważ jak widzę komentarze w internecie, to nadal ludzie mają do mnie pretensje, że „niestety, jestem w Konfederacji”. Robię więc wszystko, żeby pokazać, że jednak już tam nie jestem i nie będę. Życzę im, żeby realizowali swoje cele. Cieszę się, że już beze mnie, ponieważ nie są to, niestety, cele zbieżne z moimi.
Czy głosując na Konfederację, wyborcy tak naprawdę głosują na dalsze rządy PiS?
Tak. Natomiast w jakich warunkach to będzie, to już zobaczymy. Na pewno nie będzie tak, że mała garstka ludzi z jakiejś partii będzie rządziła wielką machiną, jaką jest PiS. Od czasu do czasu udaje się postawić i zrobić coś innego Zbigniewowi Ziobrze, natomiast to nie będzie ten przypadek. Jeżeli dojdzie do takiej współpracy, to może jakieś podatki będą zlikwidowane albo uproszczone. A może nie, może będą budowane jakieś inne przekazy.
Na dziś cała dyskusja o tym jest trudna, ponieważ jesteśmy jeszcze przed podwyżką najniższej pensji krajowej do 3600 zł, a za chwilkę PiS zapowie, że od 1 stycznia będzie 4000 zł, jeśli oni wygrają. Jesteśmy też jeszcze np. przed dyskusją o waloryzacji 500+, o zatwierdzeniu na stałe 14. emerytury. PiS ma jeszcze masę narzędzi, by sprawić, że to 35 proc., które dzisiaj mają, zmieniło się w 40 proc., i wtedy nie będą musieli dyskutować z nikim. A to, że chwilowo wygląda to tak, że jakaś partia jest na fali, to jest też słabość opozycji, tej centrolewicowej, bo tak naprawdę to ona promuje Konfederację, a nie Konfederacja promuje się sama. Przypomnę, że Konfederacja miała 10 proc. już przed wojną w Ukrainie. Obecne 10 proc. wynika z tego, że po prostu emocja związana z wojną w Ukrainie już też się spłaszczyła.
A czy „piątka Mentzena”, czyli Polska bez Żydów, gejów, aborcji, podatków, Unii Europejskiej, to jest to, co chce wprowadzić w Polsce Sławomir Mentzen? Czy to była wypowiedź wyrwana z kontekstu, czy to są rzeczywiste poglądy lidera Nowej Nadziei i Konfederacji?
Ten kontekst to był wykład o marketingu politycznym. Natomiast to jest coś, co przyświecało Konfederacji w tamtym czasie. On to tłumaczy w ten sposób, że to jest to, czego chcą jego wyborcy; że zrobione były badania i wyszło z nich, że wyborcy Konfederacji właśnie tego chcą.
Mentzen jest im to gotów dać?
Jeżeli miałby dyktaturę, to pewnie tak. Na razie ma dyktaturę w swojej partii. A czy będzie miał władzę taką, jak Jarosław Kaczyński? Myślę, że nie w najbliższym czasie i że jednak udział w rządowym projekcie z PiS trochę by go otrzaskał.
współpraca: Jakub Mikulski