11 września ubiegłego roku w małopolskiej gminie Gdów odbyły się ogólnopolskie dożynki Polskiego Stronnictwa Ludowego. Była to pierwsza impreza tego typu, bo dotąd ludowcy organizowali tylko dożynki wojewódzkie. Zjechały się reprezentacje z całego kraju, które najpierw przeszły w korowodzie dożynkowym, a potem wzięły udział w mszy św. Był też konkurs wieńców, piknik i występy.
Dożynki zorganizowano z rozmachem, bo miały konkurować z tymi prezydenckimi w Spale. Wybór miejsca zaś nie wydaje się przypadkowy. Gdów to rodzinna gmina Pauliny Kosiniak-Kamysz, żony prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Jako pierwszy zwrócił na to uwagę Radek Karbowski, użytkownik Twittera, zajmujący się analizą aktywności posłów i partii. Zauważył, że wójtem Gdowa jest teść Kosiniaka-Kamysza Zbigniew Wojas. Zaś małżonka prezesa chętnie podkreśla przywiązanie do rodzinnych stron.
Czytaj więcej
W polityce jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o nazwiska, osoby i personalia. To jest najtrudniejsze w każdym porozumieniu. Jest porozumienie,...
Np. przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku, gdy walczyła o funkcję pierwszej damy, udzieliła wywiadu internetowemu magazynowi „Mój Gdów”. – Bardzo! – odpowiedziała na pytanie, czy ciągnie ją w rodzinne strony.
Mówiła, że w Gdowie, a konkretnie w położonej na terenie gminy rodzinnej wsi Podolany, bywa „jak najczęściej”. – Zawsze chętnie tu wracam. Fizycznie i w myślach. To mój dom, moje dzieciństwo, moi przyjaciele, znajomi – mówiła i dodawała, że w Gdowie chodzi nawet z córką na szczepienia do pediatry.
Dlaczego dożynki odbyły się właśnie tam? Członek Rady Naczelnej PSL Jakub Stefaniak twierdzi, że powodem nie były związki rodzinne prezesa, bo wyboru nie dokonał sam, lecz kolegialnie władze PSL. – W grę wchodziły kwestie logistyczne i organizacyjne. Poza tym było to pierwsze od dłuższego czasu wydarzenie o randze ogólnopolskiej w Małopolsce. Uznaliśmy, że nie możemy dłużej pomijać tego regionu – mówi. – Trudno też zakazać panu wójtowi aspiracji do organizacji ogólnopolskiego wydarzenia tylko dlatego, że jego córka związała się z prezesem – dodaje.
Czytaj więcej
Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz oraz lider Polski 2050 Szymon Hołownia startują z kampanijnym podcastem.
W zapewnienia o przypadkowym wyborze miejsca nie wierzy poseł PiS Jan Mosiński. – To dożynkowy nepotyzm – grzmi. – Prawdopodobnie celem było podbudowanie notowań wójta przed wyborami samorządowymi, które pierwotnie miały odbyć się jesienią 2023 roku – podejrzewa.
To nie koniec kontrowersji. Od lipca ubiegłego roku wszystkie partie muszą prowadzić w internecie rejestry wpłat i umów, co jest efektem tzw. ustawy antykorupcyjnej, przeforsowanej przez środowisko Pawła Kukiza. Rejestry prowadzi też PSL, a w wykazie umów pojawiły się pozycje, dotyczące dożynek. Wynika z nich, że „przygotowanie i obsługa Ludowych Dożynek Polskiego Stronnictwa Ludowego w Gdowie” kosztowały 189,9 tys. zł, zaś „organizacja stoiska PSL Mazowsze podczas Ludowych Dożynek” – 49,8 tys. Kolejne 22,3 tys. zł poszło na „opracowanie, druk i dostawę materiału informacyjnego »Dożynki 2022«”.
Umowa na przygotowanie dożynek była najbardziej kosztowną, zawartą dotąd przed PSL. Ludowcy przepłacili? Jakub Stefaniak przekonuje, że nie. – Kwota 200 tys. zł na zorganizowanie ogólnopolskiego wydarzenia nie powinna spowodować, że ktoś spadnie z krzesła. Jest porównywalna z wydatkami, jakie na np. konwencje przeznaczają inne partie – mówi. – Poza tym 200 tys. zł to jest raptem cena dwóch spośród ławeczek patriotycznych, postawionych przez instytucję podległą rządowi PiS. Ławeczki gniły w deszczu, zaś dożynki były naprawdę udane – dodaje.