Sprawa wieku wyborczego trafiła do nowozelandzkich sądów w 2020 roku. Obniżenia wieku wyborczego w Nowej Zelandii domaga się organizacja "Make It 16", która chce, aby czynne prawo wyborcze uzyskały osoby w wieku 16 i 17 lat.

Sąd Najwyższy orzekł, że obecny limit wieku, który trzeba osiągnąć, aby zyskać czynne prawo wyborcze, jest niespójny z Kartą Praw obowiązującą w kraju, która gwarantuje obywatelom prawo do bycia wolnym od dyskryminacji z racji wieku w momencie, gdy osiągną 16 lat.

Czytaj więcej

Donald Tusk postawi na młodych w kampanii wyborczej

Orzeczenie Sądu Najwyższego uruchamia proces, w ramach którego sprawa musi trafić na forum parlamentu, gdzie odbędzie się debata na ten temat. Parlament nie jest jednak zobligowany do obniżenia wieku wyborczego - mimo orzeczenia.

- Dzieje się historia - mówi przedstawicielka organizacji "Make it 16" Caeden Tipler. - Rząd i parlament nie mogą zignorować tak jasnego komunikatu. Muszą pozwolić nam głosować - dodaje.

75 proc.

Tylu nowozelandzkich parlamentarzystów musiałoby poprzeć obniżenie wieku wyborczego

Organizacja pisze na swojej stronie, że nie ma wystarczającego usprawiedliwienia, by uniemożliwiać 16-latkom głosowanie, podczas gdy mogą oni legalnie prowadzić samochód, pracować na pełny etat i płacić podatki.

Premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern zapowiedziała, że jej rząd przygotuje projekt ustawy obniżającej wiek wyborczy do 16 lat.

- Osobiście popieram obniżenie wieku wyborczego, ale to nie zależy tylko ode mnie, ani nawet od mojego rządu. Każda zmiana prawa wyborczego takiej natury wymaga poparcia 75 proc. parlamentarzystów - podkreśliła Ardern.

Największa partia opozycyjna, Nowozelandzka Partia Narodowa, nie popiera obniżenia progu wyborczego.