Protestujący przeszli przez most nad Dunajem niosąc transparenty z hasłami wymierzonymi w rząd - m.in. "Orban, spadaj" i "Nie ma nauczycieli, nie ma przyszłości".
Protest miał miejsce kilka godzin po tym jak Orban zobowiązał się do zachowania ekonomicznej stabilności kraju i utrzymania ceny maksymalnej na energię dla odbiorców prywatnych nawet w sytuacji, gdy "UE stoczy się w kryzys gospodarczy".
Nie uspokoiło to jednak uczestników demonstracji w Budapeszcie, którzy zarzucają rządowi Orbana, iż ten zawiódł nauczycieli oferując im niskie płace, w czasie, gdy inflacja, która przekroczyła we wrześniu 20 proc. i nadal rośnie, staje się nie do zniesienia.
Czytaj więcej
Węgierski Bank Narodowy podniósł główną stopę procentową aż o 125 pb., do poziomu 13 proc.
- Jestem tu... dla moich dzieci, potrzeba zmiany - mówił Gyongyi Bereczky, listonosz, który - jak mówi - po raz pierwszy bierze udział w takim proteście.
- Ta uciekająca inflacja... nie jestem w stanie już w ogóle oszczędzać, nie możemy związać końca z końcem przy tak rosnących cenach - dodał mężczyzna cytowany przez agencję Reutera.
Tyle ma wynieść wzrost gospodarczy na Węgrzech w 2023 roku
Nauczyciele i uczniowie od pewnego czasu biorą udział w demonstracjach, w czasie których domagają się podwyżek dla nauczycieli i rozwiązania problemu braku nauczycieli w szkołach oraz zagwarantowania pracownikom oświaty prawa do strajku.
Rząd Orbana będzie zmuszony znowelizować ustawę budżetową na 2023 rok - przyjęty w lipcu projekt przewidywał wzrost gospodarczy na poziomie 4,1 proc. a inflację - na poziomie 5,2 proc. Obecnie prognozy te są jednak nieaktualne. Obecnie szacuje się, że wzrost gospodarczy na Węgrzech w 2023 roku wyniesie 1 proc., a inflacja będzie dwucyfrowa.
Trudna sytuacja gospodarcza Węgier doprowadziła do załamania się kursu forinta, co zmusiło węgierski bank centralny do podniesienia stóp procentowych.