Szymon Hołownia został zapytany w Polsat News między innymi o to, na ile poważny jest jego pomysł o wotum nieufności wobec rządu. - Nie umiem wyobrazić sobie kogoś, kto czeka, widząc jak pacjent, który ma na imię Polska dzisiaj wykrwawia się na oczach wszystkich. Jeśli pacjent ma się źle, to się go natychmiast ratuje - powiedział. - Później zastanawia się nad kwalifikacją prawną dla sprawcy - dodał. - Każdy lider ugrupowania politycznego bierze pod uwagę możliwość, że mógłby zostać premierem, ale to sobie możemy ustalać w tych normalnych wyborach - zaznaczył Hołownia, zapytany o to, kto mógłby być premierem. Jednocześnie zaprzeczył, że widzi siebie w tej roli. - Jestem gotów do rozmów i wszelkich ustępstw. Ja nie muszę być premierem w tym rozdaniu - zapewnił.

Szef Polski 2050 unikał wskazania nazwisk kandydatów na potencjalnego prezesa nowej Rady Ministrów. - W mojej ocenie powinien to być polityk. Rząd ekspercki będzie miał za słaby mandat w tak trudnych czasach - stwierdził.

Czytaj więcej

Szymon Hołownia: Wyzwanie na pokolenia

Hołownia mówił również o dacie złożenia wniosku o wotum nieufności. - W tym Sejmie mamy ośmiu posłów, to jest za mało. Rozumiem, że PSL jest po naszej stronie. Będziemy przekonywać Platformę, wątpiącą Lewicę, że naprawdę nie ma na co czekać i powinniśmy być gotowi - powiedział. Jak przyznał polityk, rozmawiał z Donaldem Tuskiem o kandydaturze osoby na premiera. - To też jest projekt, który zakłada układanie się z ludźmi, o których nie myślimy najcieplej - podkreślił. 

Polityk skomentował również temat konfliktu na linii Komisja Europejska - rząd polski. - Jestem przerażony tym co słyszę z różnych źródeł z Brukseli. PiS z Solidarną Polską na plecach doprowadził nas do miejsca, w którym nigdy nie powinniśmy być - powiedział Hołownia i zapewnił, że kiedy będzie rozmawiał z politykami europejskimi, to przekaże, że "Polacy tych pieniędzy potrzebują" i poprosi, aby nie stosować odpowiedniości zbiorowej.