Janusz Korwin-Mikke odchodzi. 15 października podczas kongresu partii KORWiN polityk, który dał nazwisko założonemu przez siebie ugrupowaniu, przestanie być jego prezesem. Dobrowolnie. Sam zrzeknie się prezesury ze względu na wiek i zmęczenie. A przynajmniej takie są powody, które przedstawia w rozmowie z „Rz”. Szyld ma pozostać niezmienny, zmienią się władzę KORWiN-a, którego liderem już nie będzie Korwin. Chyba że szyld również stanie się balastem. Partia jest gotowa też na taką zmianę. Bo dobrze nie jest.

Czytaj więcej

Partia Korwin-Mikkego z odrzuconym sprawozdaniem przez PKW

Polityk, który jest równie popularny, co kontrowersyjny, porzuca swoje kolejne polityczne dziecko. Założył i szefował już Unii Polityki Realnej, Wolności i Praworządności, Kongresowi Nowej Prawicy i wreszcie partii KORWiN. Przez dziesięciolecia odcinali się od niego politycy lub publicyści, którzy byli członkami lub współpracownikami jego partii. A grono jest wyjątkowo pokaźnie i szeroko rozlokowane na politycznej scenie. Cezary Grabarczyk, Łukasz Warzecha, Paweł Graś, Sławomir Nitras, Rafał Ziemkiewicz, Andrzej Sośnierz, Paweł Szałamacha, Julia Pitera, Tomasz Rzymkowski, Andrzej Sadowski, Jacek Żalek, Marcin Horała, Ryszard Czarnecki i można długo jeszcze wymieniać tych, którzy byli w partiach Korwina lub blisko z nim współpracowali. Teraz wszyscy się od niego odwracają. Korwin stał się balastem nawet dla partii KORWiN. Ale nie mogło być inaczej.

Poseł Konfederacji w lipcu został ukarany naganą przez sejmową Komisję Etyki za słowa dotyczące pedofilii. Chodziło o wpis na Twitterze: „Na drogach ginie rocznie 3000 osób, ale dzięki temu mamy sprawny transport. Godzimy się z tym. I słusznie. Pytanie: czy nie lepiej, by 20 czy 50 dzieci więcej padło ofiarą pedofilów – ale reszta traktowała dorosłych ufnie i żyła normalnie, bez wpajanego strachu przed pedofilami?”. Miał też liczne kontrowersyjne wypowiedzi po agresji Rosji na Ukrainę, w których przeciwstawiał się sankcjom nakładamy na państwo Putina i podważał masowe zbrodnie, których Rosjanie dokonują w Ukrainie. Wypowiedzi oburzających i dyskwalifikujących Korwina z życia politycznego jest wiele.

W tym samym czasie Konfederacja walczy o życie. Podobnie jak KORWiN. Sondaże nie są łaskawe. Konfederacja długo miała poparcie, które nie pozwala wejść do Sejmu. Teraz się odbija, starając się kreować na antyrządową zrównoważoną prawicę. Sondaże pokazują, że dzisiaj PiS wygrałoby wybory, ale nie miałoby większości parlamentarnej niezbędnej do samodzielnego rządzenia. Pokazują też, że na wspólnej liście opozycji najwięcej zyskuje Konfederacja, która ma szansę znowu wejść do Sejmu. Tylko musi się zmienić.

Konfederacja przelicytowała z hasłami prorosyjskimi i dzisiaj próbuje się odbudowywać. Nie ma jednak szans na reelekcję z politykiem, który głosił hasła wybielające pedofilię. Dlatego balastu, nawet popularnego, trzeba się pozbyć.

Jeśli PiS wygra najbliższe wybory, ale nie będzie mieć wystarczającej liczby mandatów do samodzielnego rządzenia, to będzie potrzebować koalicjanta, którym może się okazać tylko Konfederacja. Jarosław Kaczyński jeszcze nie wybiera się na emeryturę. Janusz Korwin-Mikke już musi. Z nim prawica nie ma szans rządzić po wyborach. Bez niego może się utrzymać przy władzy, choć w zupełnie innej konfiguracji.