W środę przytłaczająca większość sejmowa opowiedziała się za wezwaniem rządu Niemiec do rozmów w sprawie odszkodowań wojennych. Ostateczną treść uchwały poparło 437 posłów, przeciw było tylko 4 - Tomasz Aniśko, Klaudia Jachira, Małgorzata Tracz i Urszula Zielińska, wszyscy z klubu Koalicji Obywatelskiej.

W poprzedzającej głosowanie dyskusji wziął udział m. in. Adrian Zandberg z partii Razem. - Jeżeli chcemy doprowadzić do tego, żeby Niemcy naprawdę wypłaciły zadośćuczynienie, a nie tylko o tym sobie pogadać, to trzeba przekonać niemiecką opinię publiczną. Więc mam pytanie, gdzie jest zaplanowana operacja dyplomatyczna w tej sprawie? Gdzie są sojusznicy? Gdzie są choćby artykuły w najważniejszych niemieckich gazetach przedstawiające nasze oczekiwania? Poważna akcja informacyjna, poważna podkreślam, bo – proszę wybaczyć – ale rozesłanie raportu do skrzynek parlamentarnych w Bundestagu to nie jest poważna akcja informacyjna i to nie wystarczy. Ja dzisiaj z mojej skrzynki parlamentarnej wyjąłem kilkanaście listów, ja akurat te listy czytam, ale widzę co robią inni posłowie przy tej wielkiej niszczarce, która znajduje się koło skrzynek i domyślam się, że w Bundestagu sytuacja wygląda podobnie - mówił poseł klubu Lewicy.

Jeżeli pana zdaniem partia, która powstała w maju 2015 roku, jest kontynuatorką Bolesława Bieruta, to obawiam się, że inne tezy, które pan stawia, mogą być równie „dobrze udokumentowane”

Adrian Zandberg do Arkadiusza Mularczyka

- Co zrobiliście, żeby pozyskać sojuszników w RFN? Czy spotkaliście się z kierownictwem Zielonych, którzy w tym momencie są w rządzie? Czy spotykaliście się z lewicą, czy spotykaliście się ze środowiskami antyfaszystowskimi? Bo przecież jeśli ktoś miałby poprzeć postulat reparacji dla Polski, to właśnie oni - pytał polityk Razem. - Z tego co wiem nikt się z nimi nie kontaktował. Ja się domyślam, że to jest dlatego, że od wielu miesięcy w Berlinie nie mamy nawet ambasadora, ale powiedzmy to też otwarcie – otwieranie tak poważnego tematu w chwili, kiedy Polska nie ma ambasadora w Berlinie, to jest dyplomatyczne partactwo - ocenił Zandberg, który głosował za uchwałami dotyczącymi reparacji.

Posłowi Lewicy odpowiedział wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk, zwracając uwagę m. in. na opublikowane w niemieckiej prasie artykułu premiera Mateusza Morawieckiego. Ripostował również Arkadiusz Mularczyk. - Wprawdzie jest młodym stażem parlamentarzystą, ale powinien zapoznać się z ciągłością, jaka tutaj miała miejsce na tej izbie, którą reprezentuje tu obecny klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej. I chcę powiedzieć z przykrością dużą, że nikt tak dużo nie zrobił zła dla sprawy reparacji, jak (Bolesław) Bierut, (Marek) Belka i (Włodzimierz) Cimoszewicz - stwierdził poseł PiS, odpowiadający za przygotowanie raportu o polskich stratach wojennych. 

- Uchwała z 2004 roku podjęta tu, w tym Sejmie, w tej izbie, jednogłośnie zobowiązywała ówczesny rząd SLD do oszacowania strat wojennych. I w tamtym czasie zarówno premier Belka, jak i minister przygranicznych Cimoszewicz odcięli się od tej uchwały Sejmu. Więc, panie pośle Zandberg, uderzyć się w pierś pan powinien, bo pan jest spadkobiercą pana Belki, Cimoszewicza i pana kolegów - przekonywał Mularczyk. - Powołano wówczas zespół międzyresortowy, na którego czele stanął Ryszard Kalisz, ówczesny minister spraw wewnętrznych. (...) Jest taka notatka MSW - po naradzie międzyresortowej stwierdzono, że potrzebują 10 lat i setki milionów, żeby taki raport przygotować. Drodzy państwo, więc takie są fakty, panie pośle Zandberg. Więc proszę uderzyć się w pierś, bo to wasza formacja, czyli ta formacja, którą pan dzisiaj reprezentuje, ma w tej sprawie dużo do zrobienia - stwierdził poseł PiS.

Czytaj więcej

Sejm przyjął uchwałę o dochodzeniu od Niemiec wypłaty reparacji wojennych

Przedstawicielowi rządzącej koalicji Zandberg odpowiedział w trybie sprostowania. - Pan był uprzejmy stwierdzić, że moja partia jest kontynuatorką Bolesława Bieruta. To jest obraźliwe, ale przede wszystkim, panie pośle Mularczyk, partia, której jestem członkiem, Razem, powstała w maju 2015 roku. Jeżeli pana zdaniem partia, która powstała w maju 2015 roku, jest kontynuatorką Bolesława Bieruta, to obawiam się, że inne tezy, które pan stawia, mogą być równie „dobrze udokumentowane” i to źle wróży jakiejkolwiek skuteczności pańskich akcji politycznych i dyplomatycznych poza Polską - ocenił polityk Razem.