Posiedzenie Rady Mediów Narodowych miało się odbyć w zeszły wtorek. Zostało nagle przełożone na poniedziałkowe przedpołudnie. Obradowano zdalnie. Jacek Kurski przedstawiał informację o planowanych inwestycjach TVP. Według naszych rozmówców był w dobrym nastroju, pewny siebie, roztaczał wizje rozwoju TVP.

Swoje wystąpienie musiał przerwać, bo spieszył się na odsłonięcie tablicy upamiętniającej nadanie Muzeum Historycznemu Skierniewic imienia Jana Olszewskiego. Miał ponownie połączyć się z Radą z samochodu. Ale w trakcie jego nieobecności Krzysztof Czabański, przewodniczący RMN, złożył wniosek o odwołanie go z funkcji prezesa TVP, a wniosek został przyjęty. Kiedy Kurski wsiadł do samochodu, nie był już prezesem TVP. Został nim Mateusz Matyszkowicz, dotychczasowy członek zarządu spółki, były dyrektor TVP Kultura i TVP 1.

Czytaj więcej

Morawiecki komentuje odwołanie Kurskiego. I mówi, że TVP dostanie 2 mld zł

– Najpierw dowiedział się, że został wybrany na prezesa, a później Czabański zapytał go, czy się zgadza – relacjonuje „Rzeczpospolitej" Marek Rutka, członek Rady, biorący udział w posiedzeniu.

Jak dowiedzieliśmy się ze źródeł rządowych, kilka dni temu odbyła się rozmowa na temat przejścia Jacka Kurskiego do rządu.

– Nie powinien być zaskoczony tą decyzją – mówi nam Radosław Fogiel, rzecznik PiS. Przekonuje, że „zmiana na stanowisku prezesa TVP nie oznacza negatywnej oceny dotychczasowej pracy”. – Już niedługo przed Jackiem Kurskim nowe zadania – zapowiada. Jakie? Pojawiają się spekulacje, że wejdzie do rządu, ale też, że mógłby być zaangażowany w kampanię wyborczą PiS i kandydowałby w przyszłych wyborach do Sejmu z miejsca gwarantującego mandat.

– Decyzję podjęła autonomicznie Rada Mediów Narodowych – tak premier Mateusz Morawiecki skomentował odwołanie prezesa TVP. Zadeklarował, że chociaż w budżecie na rok 2023 nie ma dotacji na media publiczne w wysokości ok. 2 mld zł jak w poprzednich latach, to jednak „podobna kwota trafi do TVP”.