– Zależy nam na tym, by związki zawodowe mogły się opierać na własnych pieniądzach, a nie na środkach z programów ministerialnych. Dzięki temu w końcu zaczną być zależne od tych, którzy są do tego najbardziej uprawnieni, czyli od rolników, a nie od łaski ministra – mówi poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko. W ten sposób uzasadnia swój projekt, zgodnie z którym rolnicy mają zacząć przekazywać 1,5 proc. podatku na rzecz rolniczych związków zawodowych.

Koło Kukiz’15, którego członkiem jest Sachajko, ma porozumienie programowe z PiS, w ramach którego przeforsowało już kilka projektów ustaw. Przykładem może być ustawa antykorupcyjna, wprowadzająca większą przejrzystość finansów partii i rozszerzająca listę przestępstw, których sprawców sądy będą mogły pozbawiać praw publicznych, albo ustawa konopna, zakładająca stworzenie polskich upraw medycznej marihuany.

Dotąd swoje 1,5 proc. mogli przekazywać wybranym podmiotom tylko płatnicy podatku dochodowego.

Z przeforsowaniem niektórych swoich projektów koło Pawła Kukiza ma dużo większe problemy. Jest wśród nich tkwiąca w zamrażarce sejmowej liberalizacja prawa do posiadania broni. Jarosław Sachajko twierdzi, że ustawa o podatku rolnym będzie w tej pierwszej grupie. – Obecnie prowadzę konsultacje związane z uwagami Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Nie napływają do mnie sygnały, że projekt nie zostanie uchwalony – informuje.

Jego przyjęcie przez Sejm oznaczałoby ważną zmianę dla rolników. Dotąd swoje 1,5 proc. mogli przekazywać wybranym podmiotom tylko płatnicy podatku dochodowego.

Uściślając, do niedawna chodziło o 1 proc., bo tyle wynosiła stawka, którą mogli rozdysponować podatnicy. W czerwcu została podniesiona do 1,5 proc. Z inicjatywą wyszedł Senat i udało się ją przeforsować w Sejmie.

To, do jakiej organizacji pożytku publicznego trafią pieniądze, podatnicy wskazują w deklaracjach podatkowych. I co roku biją w tej dziedzinie kolejne rekordy. Np. z 1 proc. podatku w ramach rozliczeń za 2020 r. OPP otrzymały 972,7 mln zł, o 65 mln więcej niż rok wcześniej. Wśród największych beneficjentów są od lat Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” oraz dwie fundacje troszczące się o osoby niepełnosprawne – Avalon i Słoneczko.

Rolnicy dotąd nie mogli dysponować swoim 1 proc., bo nie płacą podatku dochodowego, lecz rolny, ustalany na podstawie liczby tzw. hektarów rozliczeniowych. Dlaczego jednak mają przekazywać pieniądze rolniczym związkom zawodowym, a nie organizacjom pożytku publicznego? Zdaniem Jarosława Sachajki związki są obecnie relatywnie słabe, a ich wzmocnienie leży w interesie polskiego rolnictwa.

To jednak nie koniec kontrowersji. Podatek rolny zalicza się do tzw. podatków lokalnych, co oznacza, że jego beneficjentami są samorządy. Te ostatnie już teraz narzekają na gwałtowny wzrost kosztów usług publicznych. „Łączna opłata za energię w przyszłym roku ma wynieść prawie 950 mln zł. To ponad dwa razy więcej niż w 2022 roku i grubo ponad trzy razy (!!!) więcej niż w 2021. Skala podwyżek jest gigantyczna” – napisał przed kilkoma dniami w głośnym wpisie na Facebooku prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Dodał, że samorządy ponoszą też znaczne ubytki związane z Polskim Ładem czy wzrostem wydatków na edukację, czego nie rekompensuje podwyżka subwencji.

Projekt posła Sachajki dodatkowo uderzy samorządy po kieszeni. Jednak zdaniem posła koszty nowej regulacji nie będą odczuwalne. – W skali kraju odpis będzie wynosił zaledwie około 22 mln zł i to przy założeniu, że skorzystają z niego wszyscy rolnicy. Niewykluczone jest też wprowadzenie rekompensat dla samorządów – mówi.