Z naszych informacji wynika, że spotkanie z Borisem Johnsonem rekomendował szefowi rządu MSZ. Pozycja Mateusza Morawieckiego jest jednak w coraz większym stopniu podawana w wątpliwość w obozie władzy. Nie wiadomo więc, w jakim stopniu darzy on zaufaniem wchodzących w skład jego ekipy ministrów, w tym Zbigniewa Raua.

Brytyjskie źródła dyplomatyczne podają, że do wizyty miało dojść w ubiegłym tygodniu, jednak Johnson odwołał spotkanie, bo chciał wziąć udział w pogrzebie konserwatywnego polityka torysów z Irlandii Północnej Davida Trimble. Londyn zaproponował wówczas kilka innych terminów, w tym 8 sierpnia. Żadne z nich nie zostało jednak zatwierdzone przez Warszawę. Johnson przestanie być premierem 5 września, gdy zastąpi go szefowa dyplomacji Liz Truss lub były kanclerz skarbu Rishi Sunak. – Nie ma więc już możliwości zorganizowania wizyty – można usłyszeć w Londynie.

Ale to nie oznacza pożegnania Borisa Johnsona z polityką.

– Pozostanie wpływowym politykiem. W Partii Konserwatywnej ma znaczącą, wierną mu frakcję. To kłopotliwy układ dla jego następcy. Dlatego najlepszym rozwiązanie byłoby dla niego wysunięcie kandydatury Johnsona na znaczące stanowisko międzynarodowe. Na myśl przychodzi przede wszystkim NATO – mówi „Rz” Przemysław Biskup, znawca spraw brytyjskich w PISM.

Czytaj więcej

Trump i Johnson, dwie twarze Anglosasów

Z uwagi na wojnę w Ukrainie kadencję Jensa Stoltenberga przedłużono o rok, do końca 2023 r. Jest całkiem prawdopodobne, że pomysł zastąpienia go przez Johnsona będzie forsował Biały Dom ze względu na niezwykłe zaangażowanie Londynu w pomoc dla Kijowa. Johnson naciskał na nałożenie surowych sankcji na Rosję, wspierał przekazanie poważnych ilości uzbrojenia dla ukraińskiej armii, a Wielka Brytania była mocno wciągnięta w szkolenie ukraińskich wojsk. Wśród głównych państw europejskich Polska nie miała poważniejszego sojusznika, gdy idzie o politykę wschodnią, niż Zjednoczone Królestwo.

Trudno więc zrozumieć, co skłoniło Morawieckiego do odmowy spotkania z Johnsonem, tym bardziej że w podobnej sytuacji znalazł czas na spotkanie pożegnalne z Angelą Merkel.

– To zostanie w Londynie zapamiętane. Zarówno Truss, jak i Sunak wchodzili w skład ekipy Johnsona i będą kontynuowali jego linię w sprawie polityki wschodniej – wskazują źródła dyplomatyczne.

Nawet przy wsparciu Joe Bidena wybór Johnsona na nowego sekretarza generalnego NATO nie jest przesądzony. Decyzja wymaga jednomyślności ze strony krajów członkowskich sojuszu, a odchodzący premier mocno naraził się Emmanuelowi Macronowi w trakcie rokowań brexitowych. Utrzymywał też raczej chłodne relacje z poprzednim i obecnym kanclerzem Niemiec. Jednak dla Polski alternatywne kandydatury, jak premiera Holandii Marka Rutte, byłyby zdecydowanie gorsze z powodu większej skłonności do kompromisu z Moskwą.

Wykluczone natomiast wydaje się, aby Johnson wszedł w skład nowego, brytyjskiego rządu. A to dlatego, że przed wyborami za dwa lata przyszły premier będzie chciał stworzyć wrażenie „nowego otwarcia”, które przynajmniej do pewnego stopnia złagodzi zmęczenie trwającymi już blisko 13 lat rządami torysów. Nie inaczej postąpił sam Johnson, wykluczając ze swojej ekipy swoich poprzedników – Davida Camerona i Theresę May.

Johnson przyjechał do Polski 10 lutego po części, aby uciec od problemów wewnętrznych związanych z łamaniem przez niego reguł oddalenia społecznego w czasach pandemii. Zapoczątkował jednak serię wizyt wysokiej rangi zachodnich polityków, którzy dostrzegli znaczenie strategiczne naszego kraju po wybuchu wojny w Ukrainie. To pozwoliło ekipie PiS wyjść z relatywnej izolacji dyplomatycznej po wyborze Joe Bidena.

Johnson, który po zwycięskich dla torystów wyborach z końca 2019 r. przeprowadził radykalny rozwód z Unią (tzw. twardy brexit), był też wzorem dla wielu prominentnych działaczy PiS.

Jak podaje Bloomberg, odchodzący brytyjski premier chce w tym tygodniu odbyć rozmowy telefoniczne zarówno z Macronem, jak i Bidenem. Na razie ich terminy nie zostały jednak uzgodnione.