Kosztowne przejście na czerwonym świetle. Posłanka straci immunitet?

Policja wytoczyła ciężkie działa przeciw posłance opozycji. Chce jej odebrać immunitet, bo w czasie protestu nieprawidłowo przekroczyła jezdnię.

Publikacja: 11.07.2022 21:00

Gabriela Lenartowicz, posłanka KO

Gabriela Lenartowicz, posłanka KO

Foto: Adrian Grycuk

W marcu 2020 roku po dotarciu pandemii Covid-19 do Polski rząd zdecydował się na wprowadzenie utrudnień w przekraczaniu granic. Dotknęło to tzw. pracowników transgranicznych, czyli np. Polaków, którzy codziennie dojeżdżają, albo wręcz chodzą do zakładów w Czechach. – Z związku z obowiązkiem odbycia 14-dniowej kwarantanny po przekroczeniu granicy mogli albo pracować jeden dzień na dwa tygodnie, albo zamieszkać w Czechach, z reguły bez swoich rodzin – mówi posłanka KO Gabriela Lenartowicz.

By wesprzeć takich pracowników, wzięła udział w proteście 24 kwietnia 2020 roku obok przejść granicznych w Chałupkach w pow. raciborskim. Miał on formę spaceru, protestujący chodzili po skrzyżowaniu, a relacjonował go na żywo lokalny portal nowiny.pl. – Pojawiła się posłanka pani Gabriela Lenartowicz. Widzimy ją tutaj przechodzącą. Spróbujemy też zagadnąć – mówi w pewnym momencie dziennikarz.

I z powodu tego nagrania posłanka może stracić immunitet. Powód? Widać na nim, że weszła na przejście dla pieszych na migającym świetle zielonym, a trasę kontynuowała na czerwonym.

Mandat za przejście na czerwonym, według stawek z 2020 roku, może wynieść 100 zł. Czy wniosek o uchylenie immunitetu to nie naruszanie powagi Sejmu i policji?

Formalnie nie jest to nielegalne. Jednak – jak argumentuje policja – w tym przypadku mamy do czynienia z przejściem dla pieszych na drodze dwujezdniowej z wysepką na środku. „W sytuacji, gdy pieszy znajdzie się na pasie rozdzielczym, w momencie zmiany cyklu na sygnalizatorze świetlnym powinien wzbudzić sygnał zielony dla pieszych poprzez wciśnięcie przycisku wzbudzenia żądania sygnału zielonego dla pieszych, znajdujący się na pasie rozdzielczym przejścia dla pieszych” – pisze komendant główny policji Jarosław Szymczyk we wniosku o uchylenie immunitetu, który trafił do Sejmu.

Wcześniej policja wezwała posłankę z pytaniem, czy wyraża zgodę na przyjęcie mandatu. – Oświadczyłam, że tego nie zrobię, bo w czasie protestu wykonywałam obowiązki poselskie – mówi Lenartowicz. – Zresztą po zamknięciu granicy ruch na tym skrzyżowaniu był niemal zerowy, a w dniu protestu było więcej policjantów niż „spacerowiczów”. Żaden nie zwrócił mi uwagi, że popełniam wykroczenie – zauważa.

Dodaje, że choć policja filmowała protest, mandatem postanowiono ją ukarać na podstawie anonimowego „wpisu w Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa”. Zauważa, że na nagraniu, będącym jedynym dowodem w sprawie, widać tylko światła za nią, więc nie ma pewności, czy przeszła na czerwonym. Policja wydaje się być jednak zabezpieczona na wypadek takich wątpliwości. Przesłuchała kierownika służby liniowej obwodu drogowego, który zeznał, że sygnalizacja działała poprawnie.

Mandat za przejście na czerwonym, według stawek z 2020 roku, może wynieść 100 zł. Czy wniosek o uchylenie immunitetu to nie naruszanie powagi Sejmu i policji? „W stosunku do wskazanej osoby policjanci podjęli czynności nie z własnej inicjatywy, lecz w reakcji na zgłoszenie. Policja, jako instytucja powołana m.in. do zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego, reaguje na wszelkie sytuacje, mogące świadczyć o zaistnieniu czynu zabronionego, zwłaszcza jeżeli informacje pochodzą od obywateli” – informuje KGP. Dodaje, że policja ma obowiązek przeprowadzenia czynności „bez względu na przynależność do określonej grupy zawodowej”.

Lenartowicz uważa, że nie chodzi o ukaranie jej za wykroczenie drogowe, lecz za udział w proteście. – Przypomina mi to komunę, gdy kolportaż ulotek podciągano pod paragraf mówiący o zaśmiecaniu. Zresztą we wniosku o uchylenie immunitetu nie ma mowy o tym, że zdarzenie miało miejsce w czasie protestu, jakby policja chciała to ukryć – dodaje.

Wniosek jeszcze w lipcu ma zaopiniować Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Potem decyzję podejmie Sejm. – Przeprowadzimy obiektywną ocenę wagi zarzutu – obiecuje wiceszef komisji Jarosław Zieliński z PiS.

W marcu 2020 roku po dotarciu pandemii Covid-19 do Polski rząd zdecydował się na wprowadzenie utrudnień w przekraczaniu granic. Dotknęło to tzw. pracowników transgranicznych, czyli np. Polaków, którzy codziennie dojeżdżają, albo wręcz chodzą do zakładów w Czechach. – Z związku z obowiązkiem odbycia 14-dniowej kwarantanny po przekroczeniu granicy mogli albo pracować jeden dzień na dwa tygodnie, albo zamieszkać w Czechach, z reguły bez swoich rodzin – mówi posłanka KO Gabriela Lenartowicz.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Małgorzata Wassermann poparła pośrednio kandydata PO w Krakowie
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Polityka
Jarosław Kaczyński odwołuje swoją przyjaciółkę z zarządu "Srebrnej"
Polityka
Wybory 2024. Kto wygra drugie tury?
Polityka
Daniel Obajtek: Jestem inwigilowany cały czas, czuję się zagrożony
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Polityka
Wpis ambasadora Niemiec ws. flanki wschodniej. Dworczyk: Niemcy mają znikome możliwości