Polityczna burza wybuchła po ujawnieniu kolejnego maila mającego pochodzić ze skrzynki szefa KPRM Michała Dworczyka. Tym razem kaliber sprawy jest naprawdę ciężki.

Rosyjska gra?

Maile mają pokazywać, że Dworczyk relacjonował premierowi Mateuszowi Morawieckiemu rozmowy z prezes Trybunału Konstytucyjnego Julią Przyłębską. Dotyczyły one spraw, jakie toczyły się przed TK. Ich odwleczenie wiązałoby się z olbrzymimi oszczędnościami dla budżetu.

Opozycja jest oburzona i składa wnioski do prokuratury. Politycy PiS z kolei zachowują się podobnie jak w poprzednich wątkach afery mailowej. – Nie odnosimy się do informacji, które są elementem gry rosyjskiego wywiadu i próbą zaburzenia życia politycznego w Polsce – mówi nam rzecznik PiS Radosław Fogiel.

Czytaj więcej

Sprawa wpisuje się w szerszy kontekst kampanii wyborczej, w której opozycja podnosi od lat kwestie związane z TK i jego działaniem. Lider PO Donald Tusk podkreślał, że doprowadzi do usunięcia Julii Przyłębskiej z urzędu po tym, kiedy PO przejmie władzę.

Ujawniona korespondencja zawiera informacje, że Michał Dworczyk rozmawiał z prezes Przyłębską o trzech tematach – służebności gruntów, świadczeniach opiekuńczych i emeryturach rocznika 1953. Ta zaprzecza.

Prezes odpowiada

„Rzeczpospolita” zapytała ekspertów o kwestię odpowiedzialności za sprawę. – Rozmowa dotycząca jakichkolwiek okoliczności związanych ze sprawami prowadzonymi przed Trybunałem stawia prezes TK czy prezesa jakiegokolwiek sądu w podobnej sytuacji przed ryzykiem co najmniej odpowiedzialności dyscyplinarnej – wskazuje Wojciech Hermeliński, sędzia TK w stanie spoczynku. – Bezwzględnym warunkiem zachowania niezawisłości i niezależności sędziego nie tylko TK, ale każdego z sędziów jest unikanie kontaktów z politykami – dodaje Hermeliński.

– Kontakty prezesa TK z przedstawicielami władzy wykonawczej mogą mieć tylko procesowy charakter, tj. odbywać się w formach przewidzianych przez prawo – mówi prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes TK. – Bulwersuje, że to odbywało się w trybie nieoficjalnym – dodaje.

Czytaj więcej

Prof. Biernat: Bulwersuje nieoficjalny tryb spotkania szefowej TK z ministrem
Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Kwalifikacja prawna tego spotkania zależeć będzie od konkretnych faktów, jakie ewentualnie zostałyby potwierdzone. W rachubę wchodzić może odpowiedzialność za przestępstwo urzędnicze – nadużycie uprawnień, ale wszczęcie postępowania karnego wymagałoby uchylenia sędzi lub posłowi immunitetu.

– Zwłaszcza że wedle treści maili możemy mieć do czynienia z ingerencją w bieg konkretnych spraw – tłumaczy prof. Maciej Gutowski z UAM.

Czytaj więcej

Prof. Gutowski: Wchodzi w rachubę ingerencja w konkretne sprawy przed TK

W przypadku ministra w grę wchodziłaby także odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu. Jest to jednak procedura praktycznie martwa, gdyż jej uruchomienie wymaga poparcia przez trzy piąte ustawowej liczby posłów. Wyroki TK są zaś niewzruszalne. W związku z tym nie ma możliwości ich podważenia, gdyby ustalono, że mogły zapaść w wyniku zakulisowych działań.