Kempa była pytana o debatę w Parlamencie Europejskim 3 maja, poświęconą problemowi praworządności w Polsce.

- Coś niesamowitego, dla mnie to było olbrzymie zaskoczenie. Wrzucenie tej debaty w dniu tak pięknego święta narodowego Polski pokazuje, że nie ma już żadnego szacunku dla jakichkolwiek świętości, dla państwa członkowskiego. Zawsze stoją za tym - w mojej ocenie - eurodeputowani z Polski. Gdyby oni nie naciskali, nie inspirowali swoich kolegów z dużych frakcji, to by takiej debaty nie było. To grillowanie, z którym mamy do czynienia non stop - nie łudźmy się, nie bądźmy naiwni - będzie trwało tak długo, jak długo osiągną cel, jaki sobie założyli, przy scenariuszu zagranica, czyli obalenie rządów Zjednoczonej Prawicy w Polsce - mówiła europosłanka.

Czytaj więcej

Szósty pakiet sankcji UE na Rosję. Von der Leyen: Proponujemy wprowadzenie embarga na ropę z Rosji

Europosłanka była też pytana kiedy do Polski mogą trafić specjalne środki z UE przeznaczone na wsparcie

- Te środki, które możemy sobie przesunąć (w ramach unijnego budżetu - red.), to są środki, które były już wyznaczone. Nie stworzono żadnego porządnego instrumentu w kwestii uchodźców, tak jak to było wzorem konfliktu syryjskiego, jak choćby instrument turecki (środki przekazywane Turcji za przyjmowanie uchodźców - red.). Co więcej - nie widzę woli, aby takie instrumenty powstawały - ubolewała Kempa.

Decyzja ws. KPO jest polityczna. Oni chcą doprowadzić do upadku polskiego rządu wszystkimi możliwymi metodami

Beata Kempa, europosłanka Solidarnej Polski

A kiedy do Polski mogą trafić środki z Funduszu Odbudowy?

- Przyglądam się temu blisko, z punktu widzenia PE. 3 maja komisarz Didier Reynders powiedział coś takiego: coś się tam w Polsce dzieje, my się temu przyglądamy, ale w mojej ocenie dał do zrozumienia, że to będzie decyzja polityczna - niezależnie od tego co my tu zrobimy, albo czego nie zrobimy - oceniła europosłanka.

W kontekście zgłoszonego przez prezydenta Andrzeja Dudę projektu zmian w prawie, przewidującego m.in. likwidację Izby Dyscyplinarnej SN, czego domaga się KE, Kempa stwierdziła, że "nie wiem kto podpowiedział to panu prezydentowi, ale na pewno był to ktoś, kto niezbyt dobrze życzy polskiemu krajowi".

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Kempa dodała, że prezydencki projekt wymaga poprawek. - Nie możemy doprowadzić do chaosu w wymiarze sprawiedliwości, podważenia blisko 2 mln orzeczeń, podważenia niezawisłości sędziowskiej - stwierdziła.

- Ja rozumiem, że pan prezydent chce działać na rzecz KPO, ale żebyśmy nie wylali dziecka z kąpielą. Powtarzam: decyzja ws. KPO jest polityczna. Oni chcą doprowadzić do upadku polskiego rządu wszystkimi możliwymi metodami - podsumowała.