Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że do incydentu doszło w nocy ze środy na czwartek. Przy wejściu do Nowego Domu Poselskiego nie ma bramek, a mężczyzna miał wykorzystać zamieszanie, które spowodowała wchodząca przed nim osoba. Potem zaczął poruszać się po budynku, dokumentując telefonem komórkowym rozkład korytarzy i pomieszczeń. Jak ustaliliśmy, został zauważony przez jednego z posłów, który zaalarmował stanowisko dowodzenia straży marszałkowskiej.
W trakcie legitymowania okazało się, że posługuje się rosyjskim paszportem. Mimo to został wypuszczony.
Incydent był o tyle groźny, że miał miejsce w środku dwudniowego posiedzenia Sejmu. W Nowym Domu Poselskim zakwaterowana jest znaczna część posłów, a jak wynika z naszych informacji, jednym z lokatorów, obecnych tej nocy w budynku, był marszałek Senatu Tomasz Grodzki z Koalicji Obywatelskiej.
Czytaj więcej
Wizyta prezydenta USA jest szeroko komentowana w kręgach politycznych. Również jeśli chodzi o jej długoterminowe znaczenie dla wewnętrznej polityki.
Centrum Informacyjne Sejmu ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza naszym ustaleniom. Podkreśla, że zagadnienia te „nie są przedmiotem ustawy o dostępie do informacji publicznej”.
Co mężczyzna mógł robić w hotelu? Były szef Agencji Wywiadu płk Grzegorz Małecki twierdzi, że raczej nie była to profesjonalna robota służb. – Wywiad działa przede wszystkim w sposób tajny. Trudno spodziewać się, by chciał nagrać rozkład pomieszczeń w tak ostentacyjny sposób – komentuje. – To nie jest działanie, które miało konkretny cel informacyjny, raczej chodziło o wywołanie zamieszania – dodaje.
Jego zdaniem profesjonalne wywiady zagraniczne nie zajmują się prowokacjami, dlatego nie można wykluczyć działania osoby niezwiązanej ze służbami.
Czytaj więcej
Prezes PiS Jarosław Kaczyński był jednym z gości I Zjazdu Krajowego stowarzyszenia OdNowa.
Podobnie uważa były szef BOR gen. Mirosław Gawor. – Profesjonaliści nie podjęliby się takiego działania z powodu dużego ryzyka kompromitacji – mówi. Jego zdaniem mężczyzna mógł być amatorem, nawet takim, który dzięki atrakcyjnemu nagraniu chciał zaistnieć w mediach społecznościowych.
Gen. Gawor jest zdziwiony faktem, że mężczyzna nie został zatrzymany, a także tym, że w ogóle doszło do zdarzenia. – W obecnej sytuacji zabezpieczenie kluczowych obiektów powinno być wzmocnione – komentuje.
Problem w tym, że strzegąca Sejmu straż marszałkowska od lat przeżywa problemy kadrowe. W 2018 roku przekształcono ją w formację mundurową z prawdziwego zdarzenia, z kilkunastoma stopniami służbowymi i z nowymi mundurami, a w ochronie Sejmu przestały pomagać jej Służby Ochrony Państwa. Miało to wiązać się z dużym wzrostem liczebności formacji, jednak nabór idzie wolniej, niż zakładano.
Doszły do tego masowe odejścia na wcześniejsze emerytury tzw. mundurowe, którymi straż została objęta w 2020 roku. Jak pisaliśmy we wrześniu ubiegłego roku, odeszło na nie 60 funkcjonariuszy, czyli jedna trzecia składu liczącego około 200 osób. W efekcie zajmujący najniższe stanowiska i najmniej doświadczeni kursanci zaczęli stanowić połowę składu formacji. W opinii wielu posłów mają oni problem z rozpoznawaniem ich twarzy. Z kolei strażnicy narzekają na niechęć polityków do wyciągania legitymacji.
Czytaj więcej
Ukraińcy i Białorusini są liderami wśród narodowości sięgających po polskie obywatelstwo.
Zdaniem gen. Mirosława Gawora strażnicy muszą zdecydowanie legitymować wchodzące osoby, a posłowie nie powinni robić z tego powodu kłopotu. – Jeśli dla któregoś z nich to problem, może zaś w każdej chwili zrezygnować ze stanowiska – dodaje.