Tusk zwrócił uwagę, że nazywaną "kryzysem na Ukrainie" sytuację na wschodzie Europy należy nazwać wprost "agresją Rosji na Ukrainę".

Polityk jest zdania, że świat jest dopiero na początku procesu, którym w rzeczywistości jest galopująca wojna.

Lider PO zauważył, że wypowiedzi Putina z kilku ostatnich lat koncentrowały się wokół kwestionowania niezależności Ukrainy, do której rosyjski prezydent zawsze miał stosunek lekceważący. A że Putin nie reprezentuje modelu zachodniego przywódcy - jest gotów na wszystko.

Donald Tusk uważa, że podczas gdy państwa europejskie i USA realizowały misję dyplomatycznego rozwiązania problemu wokół Ukrainy, Putin w rzeczywistości nie był zainteresowany żadną formą normalizacji sytuacji.

- Ten konflikt został przyszykowany po to, żeby przekształcić się w coś innego. Obawiam się, że jesteśmy na początku tego niebezpiecznego procesu, jakim jest wojna - mówił Tusk.

Zdaniem Tuska Putinowi może się przeciwstawić tylko zjednoczony i jednomyślny Zachód, bo w swojej ojczyźnie, mimo że zwykli Rosjanie nie chcą wojny, prezydent ma ciche poparcie dla swoich działań.

Były premier zaapelował do rządzących w Polsce o powrót w polityce zagranicznej do "szlaku Zachodu". Poinformował, że zaproponuje na zwołanym przez siebie zebraniu EPP, aby "na poważnie" wrócić do rozmów o aspiracjach Ukrainy - i to zarówno w kwestii członkostwa w NATO, jak i w Unii Europejskiej.

Tusk zaproponował też, aby  na nadzwyczajnym posiedzeniu polski parlament przyjął przez aklamację "dobrą i mądrą" ustawę o obronie ojczyzny.

- W ciągu tygodnia powinniśmy ustalić, co jest tak naprawdę w tej propozycji pisowskiej (ustawie o obronie ojczyzny autorstwa J. Kaczyńskiego przyjętej przez Radę Ministrów, która ma być omawiana na najbliższym posiedzeniu Sejmu - red.), co tam można poprawić. Czego się obawiam, to żeby to nie była taka jakby wojskowa wersja "Polskiego Ładu" - mówił Tusk.