Szymański wypowiedział się po środowym orzeczeniu TSUE, który orzekł, że mechanizm warunkowości, pozwalający Komisji Europejskiej blokować wypłaty unijne za naruszenie praworządności, nie narusza unijnych traktatów, oddalając w całości skargi Polski i Węgier. Politycy opozycji zwracają po wyroku uwagę, że Polska może teraz stracić środki z UE, a politycy związani z Ministerstwem Sprawiedliwości piszą o "czarnym dniu integracji europejskiej".

Minister zwrócił uwagę, że Trybunał - oddalając skargę Polski "w uzasadnieniu powiedział bardzo wiele rzeczy, na których nam zależało".

- Zwrócił uwagę na to, że brak uzasadnienia dla tej skargi bierze się z tego, że rozporządzenie może być stosowane tylko w przypadku nadużyć, korupcji, malwersacji pieniędzy unijnych - podkreślił Szymański dodając, że Polska mówiła o tym od samego początku.

Czytaj więcej

Ziobro po wyroku TSUE: Ponura data, historyczny błąd Mateusza Morawieckiego

- Problemem tego rozporządzenia jest to, że mogłoby stwarzać ryzyko, że będzie wykorzystywane do innych celów niż tylko ochrona budżetu - dodał Szymański.

- Jak w praktyce będzie to wyglądało, to zobaczymy. Jeśli KE będzie chciało nadużywać tego rozporządzenia, rozszerzać jego sens, to problem wróci - mówił minister ds. europejskich. - Jeżeli wygrają ci, którzy dzisiaj zachęcają KE, aby wykorzystała to rozporządzenie do nacisku politycznego, to problem wróci - podsumował.

Jeśli KE będzie chciało nadużywać tego rozporządzenia, rozszerzać jego sens, to problem wróci

Konrad Szymański, minister ds. Unii Europejskiej

Jednocześnie Szymański zapewnił, że premier Mateusz Morawiecki "w lipcu i grudniu, w czasie negocjacji nad budżetem UE, wykorzystał swój lewar negocjacyjny, by wyjaśnić tę sprawę bardzo jasno".

Minister był następnie pytany o słowa Zbigniewa Ziobry - minister sprawiedliwości mówił w środę, że wyrok TSUE jest dowodem "historycznego błędu premiera Mateusza Morawieckiego".

- To jest specyficzność sytuacji wewnętrznej politycznej w Polsce. To się czasami zdarza, że wewnętrzne napięcia polityczne powodują aż tak nerwowe, chaotyczne, emocjonalne komentarze. Każdy robi z własnym autorytetem politycznym to, co chce. Różni ludzie używają go do różnych celów, niektórzy, aby atakować premiera własnego rządu - stwierdził Szymański.

- Politykę zagraniczną, politykę europejską prowadzą premier, minister (spraw zagranicznych Zbigniew) Rau - dodał.