Przepisy zostały zaproponowane przez grupę posłów. Przewidują, że wojewoda będzie mógł uchylić uchwałę samorządu usuwającą nazwę ulicy, skweru, placu czy ronda, która upamiętnia osoby zasłużone dla państwa polskiego, ważne wydarzenia lub postaci historyczne. Nie dotyczy to sytuacji, gdy samorząd przeniesie tę nazwę do bardziej prestiżowego miejsca. Pozbawienie patronatu możliwe ma być tylko wtedy, gdy pojawią się nowe fakty, podające w wątpliwość zasługi patrona, np. szpiegostwo na rzecz obcego państwa czy udział w spisku przeciwko suwerenności i niepodległości państwa polskiego.

– Od decyzji wojewody samorząd będzie mógł się odwołać do sądu, który zdecyduje, czy samorząd mógł zmienić nazwę danego obiektu czy nie – mówi poseł Paweł Lisiecki, przedstawiciel wnioskodawców. – Do ustawy chciałbym dodać jeszcze możliwość zasięgania przez wojewodę opinii Instytutu Pamięci Narodowej.

Jak tłumaczą wnioskodawcy, obok Józefa Piłsudskiego, Ignacego Daszyńskiego, Romana Dmowskiego, Wojciecha Korfantego, Ignacego Jana Paderewskiego oraz Wincentego Witosa, szczególnej ochronie podlegać będą też m.in. Ignacy Łukasiewicz, Fryderyk Chopin czy papież św. Jan Paweł II. „Działalność samorządu terytorialnego podlega nadzorowi jedynie z punktu widzenia legalności. Organ nadzoru nie może zatem skutecznie unieważnić uchwały, o ile nie narusza ona powszechnie obowiązujących przepisów prawa. Zmiana tego stanu rzeczy wymaga ustanowienia ustawowego ograniczenia swobody zmiany nazw obiektów przestrzeni publicznej" – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy.

– Chcemy też dać wojewodom narzędzie, które pozwoli skutecznie egzekwować zapisy dotyczące zakazu propagowania faszyzmu czy komunizmu – tłumaczy poseł Lisiecki. – Dotychczas zdarzały się sytuacje, w których samorządy nie zmieniały takich patronów, a wojewoda mógł jedynie apelować, by to zrobiły. Taką sytuację mieliśmy np. w Warszawie – zauważa.

Posłowie opozycji mają do nowych przepisów wiele zastrzeżeń – Takie zapisy godzą w prawo mieszkańców do samostanowienia – mówi Hanna Gill-Piątek z podkomisji zajmującej się projektem. – Praktyka rekomendowania nazw ulic przez władze centralne to zła tradycja z PRL, wówczas np. na Ziemiach Odzyskanych tworzono nazwy odpowiadające partii rządzącej. Warto też podkreślić, że normy prawne stanowi się po to, by miały charakter ogólny, a nie po to, żeby uniemożliwiać konkretną zmianę czyli przemianowanie ronda Dmowskiego w Warszawie na rondo Praw Kobiet – tłumaczy.

Posłowie wnioskodawcy nie ukrywają bowiem, że projekt przepisów powstał po propozycji zmiany nazwy centralnego ronda w Warszawie. Taka petycja wpłynęła do ratusza, jednak radni nie podjęli jeszcze żadnej decyzji.

– Projekt ustawy jest absurdalny, w dodatku ogranicza kompetencje samorządów, co jest konsekwentną polityką partii rządzącej – mówi Sławomir Potapowicz, wiceprzewodniczący Rady Warszawy. – Widać tu chęć kreowania z poziomu ustawy polityki historycznej i polityki nazewniczej w miastach i gminach.

Jak dodaje, radni Warszawy nie zamierzają przyspieszać zmiany nazwy ronda Dmowskiego na rondo Praw Kobiet, by zdążyć przed wejściem ustawy w życie. – Zdania na temat tego pomysłu są podzielone, trwa obecnie dyskusja nad tą propozycją – tłumaczy. – Nie ma potrzeby przyspieszania prac, dla nas ważniejsze jest, żeby podjąć dobrą decyzję.