– Albo mam halucynacje, albo „jastrząb" Iwaszow naprawdę to napisał – dziwił się publicysta Radia Echo Moskwy Matwiej Ganopolski.

Tydzień temu na internetowej stronie Ogólnorosyjskiego Zgromadzenia Oficerów pojawił się apel jego przewodniczącego, emerytowanego generała Leonida Iwaszowa. Były szef wydziału współpracy międzynarodowej rosyjskiego sztabu generalnego wzywał Putina do natychmiastowego zaprzestania koncentracji wojsk wokół ukraińskich granic i podania się do dymisji.

– To mi przypomina przejście do opozycji wobec cara Mikołaja II rosyjskich nacjonalistów na początku XX wieku – stwierdził publicysta Iwan Preobrażenski. Iwaszow uznawany jest bowiem za „patriotę imperialistę", jednocześnie był popularnym komentatorem kremlowskich telewizji, wykładał geopolitykę w „szkole szpiegów i dyplomatów" MGIMO. Członkowie zgromadzenia to zaś zarówno „weterani wojen", jak i czynni oficerowie.

„Użycie siły militarnej przeciw Ukrainie po pierwsze postawi znak zapytania nad istnieniem samej Rosji, po drugie na zawsze uczyni z Ukraińców i Rosjan śmiertelnych wrogów. (...) Od prezydenta żądamy rezygnacji z przestępczej polityki prowokowania wojny, w której Rosja stanie osamotniona wobec zjednoczonych sił Zachodu (...) i podania się do dymisji" – pisze generał w swoim oświadczeniu.

Czytaj więcej

Łukaszenko mówił, że Putin awansuje go do stopnia pułkownika. Kreml prostuje

Wojskowy ekspert Aleksander Golc zwrócił uwagę, że emerytowany Iwaszow wcześniej kilkakrotnie był nieformalnym „głosem generalicji", m.in. w 2012 r., gdy generałowie podnieśli cichy bunt przeciw reformom ówczesnego ministra obrony Anatolija Sierdiukowa, czy w 2019 r., gdy syryjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła przez pomyłkę rosyjski samolot, a rosyjscy wojskowi uważali, że to wina Izraela.

Teraz pisze, że zewnętrzne zagrożenia dla Rosji „nie są krytyczne, nie zagrażają jej istnieniu, jej najważniejszym interesom. Zachowana jest strategiczna stabilność, broń atomowa jest dobrze kontrolowana, zgrupowania sił NATO nie są rozbudowywane, nie przejawiają groźnej aktywności". Za obecną groźbą wojny przeciw Ukrainie kryje się „zrozumienie przez przywódców kraju, że nie są w stanie wyprowadzić Rosji z wewnętrznego kryzysu, a to może doprowadzić do powstania narodowego i zmiany władzy".

W Moskwie nikt nie wątpi, że Iwaszow zostanie ukarany. „Czy już go ogłosili zagranicznym agentem, terrorystą i ekstremistą?" – pytał jeden z blogerów. Ale pozostaje niejasne, czy i kogo reprezentuje. Na pewno jest on znanym działaczem środowiska tzw. narodowo-patriotycznego, które w znacznej mierze składa się zresztą z emerytowanych mundurowych. „To typowy, sowiecki jeszcze wojskowy państwowiec, jakich pełno jest w naszej armii" – stwierdził jeden z publicystów.

Golc jest przekonany, że przedstawia on opinię rosyjskiej generalicji z działającej armii: „Nie podejrzewam jej o pacyfizm, (...) ale doskonale oni wiedzą, że wojnę łatwiej wywołać niż zakończyć".

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

– Nie wykluczam, że wśród czynnych oficerów są podobne nastroje – tak samo sądzi były major policji (represjonowany za popieranie Aleksieja Nawalnego) Oleg Kaszincew.