Reklama

Onet o „lex Kaczyński”: To było głosowanie za dogmatem o nieomylności prezesa

Po co prezes Prawa i Sprawiedliwości forsował w Sejmie nowy projekt covidowy, nazywany „lex Kaczyński”? Po tym głosowaniu Kaczyński wie, na kogo może liczyć w krytycznych chwilach i kogo już nie wystawiać na listy wyborcze - twierdzi Onet.

Publikacja: 06.02.2022 14:45

Jarosław Kaczyński w sejmowych ławach z szefem klubu PiS Ryszardem Terleckim

Jarosław Kaczyński w sejmowych ławach z szefem klubu PiS Ryszardem Terleckim

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

qm

We wtorek Sejm poparł rekomendację komisji zdrowia i odrzucił ustawę o szczególnych rozwiązaniach dotyczących ochrony życia i zdrowia obywateli w okresie epidemii COVID-19, zwaną przez opozycję „lex Kaczyński” lub „lex konfident”.

W klubie PiS ustawę poparło 151 posłów, 24 głosowało za odrzuceniem projektu, a 37 wstrzymało się od głosu. Tylko były wiceminister sportu Łukasz Mejza głosował jeszcze za dalszymi pracami nad ustawą. W sumie w głosowaniu nie wzięło udział 18 posłów, w tym 16 z klubu PiS.

Zdaniem Onetu „lex Kaczyński logikę zyskuje dopiero, gdy potraktować je jak test”. „To nie było głosowanie za covidowym donosicielstwem, tylko za dogmatem o nieomylności prezesa. Po tym głosowaniu Kaczyński wie, na kogo może liczyć w krytycznych chwilach - i kogo już nie wystawiać na listy wyborcze” - ocenili w podkaście „Stan po Burzy” Andrzej Stankiewicz i Agnieszka Burzyńska.

Czytaj więcej

Michał Kolanko: Doktryna Kaczyńskiego

Autorzy podkastu Onetu zauważają, że „kiedy lex Kaczyński było głosowane w Sejmie, prezes po cichu stworzył nową strukturę w PiS”. „W każdym województwie powołał sekretarza, niezależnego od szefa regionu. Sekretarze nie są posłami, to działacze niskiego szczebla, ale wszyscy dobrani pod kątem lojalności - i podlegają bezpośrednio Nowogrodzkiej. W ten sposób Kaczyński ma gwarancję, że w razie buntu liderów regionów czy też szefów powiatów - co się w PiS zdarzało - będzie mógł ręcznie, przez swego sekretarza, stłumić bunt i pozbyć się wichrzycieli” - twierdzi portal.

Reklama
Reklama

„Lex Kaczyński i rewizorzy z Nowogrodzkiej w terenie to przygotowanie partii na ciężki kryzys, a być może także na przyspieszone wybory” - dodali Stankiewicz i Burzyńska.

Ustawa miała dawać pracodawcom prawo do żądania od pracowników okazywania wyniku testu na koronawirusa SARS-CoV-2. Pracownik, który nie podałby wyniku, mógł zostać zobowiązany do zapłacenia świadczenia odszkodowawczego z tytułu zakażenia koronawirusem na wniosek zakażonego pracownika, który miałby uzasadnione podejrzenie, że do zakażenia doszło w miejscu pracy. Projekt przewidywał też grzywnę do 6 000 zł za nieprzestrzeganie obostrzeń.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama