– Żadnego handlu oczywiście nie było, nie było też rozmowy o osobistych przywilejach – zapewniał prezydent Kasym-Żomart Tokajew, wspominając swe rozmowy z pierwszym prezydentem Nursułtanem Nazarbajewem.

W ciągu trzech ostatnich tygodni, stłumiwszy brutalnie demonstracje, prezydent usnął krewnych i zwolenników swego poprzednika z zajmowanych stanowisk. Zmiany dotknęły zarówno rząd, służbę bezpieczeństwa KNB, jak i koncerny energetyczne. Większość zdymisjonowanych zięciów, teściów i dalszych powinowatych wyjechała z Kazachstanu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Nursułtan Nazarbajew nadal ma nadane w konstytucji tytuły „Pierwszy Prezydent” i „Ełbasy” (Przywódca Narodu) i nic nie wskazuje, by miał je utracić. Państwowa telewizja wróciła do nazywania stolicy kraju Nur-Sułtan, zamiast starej nazwy Astana, używanej przez ostatnie dwa tygodnie. Po zmiażdżeniu manifestacji nikt już nie obala pomników Nazarbajewa.

Czytaj więcej

Strzelaniny na granicy Tadżykistanu i Kirgizji. Mini-Układ Warszawski trzeszczy w szwach

Ale nie ma on już realnej władzy. – W trakcie prezydentury Tokajewa Nazarbajew ciągle wtrącał się do rządzenia krajem, wzywał do siebie ministrów. Słowem: była dwuwładza, ale to się skończyło – podsumowuje politolog Kazbek Biejsebajew.

Ostatnim na razie akordem było zdymisjonowanie mera Ałmaty, miasta najbardziej dotkniętego rozruchami. Szefowi władz miasta zarzucono to, co i Nazarbajewowi – że nie pojawiał się publicznie, gdy tłumy demonstrowały na ulicach. Tuż po nim z władzy rządzącej partii Nur-Otan zniknęła jedna z córek pierwszego prezydenta. – Architektura systemu politycznego pozostała. Pozostanie i partia rządząca, jako patronacka organizacja, dzięki której prezydent będzie zamieniał dobra materialne na polityczną lojalność biurokratycznego aparatu i elit. System Nazarbajewa trwa i żadnych poważnych zmian nie należy oczekiwać – sądzi kazachski ekspert Dimasz Alżanow.

Jedyną zmianą będzie redystrybucja części zysków między najbiedniejsze warstwy społeczne, co Tokajew zapowiadał jeszcze w połowie stycznia. Taki manewr ekonomiczny nie zaniepokoił jednak zagranicznych inwestorów w Kazachstanie, nie widać, by ktokolwiek chciał się wycofać z tamtejszego rynku.

Czytaj więcej

Na Kremlu opadają emocje. Nikt już nie wzywa do wojny z Zachodem

– Ci wszyscy ludzie zostali odsunięci z publicznych stanowisk, ale możliwe, że zachowają aktywa (ekonomiczne). Dlatego dalsza ich działalność polityczna to sprawa otwarta. W Kazachstanie silne są bowiem związki nieformalne – tłumaczy Alżanow dalszy los rodziny Nazarbajewa.

– Odsunięcie od władzy należało robić od razu i totalnie. Ale tego nie zrobiono, co potwierdza, że Tokajew sam jest w plątaninie tych związków – dodał.

Możliwe jednak, że obecny władca Kazachstanu nie odsuwa całkowicie Nazarbajewa ze względu na nacisk Rosji. Występując publicznie w styczniu, pierwszy prezydent wzywał do „ochrony suwerenności” w środku interwencji prorosyjskiego sojuszu wojskowego ODKB w kraju. Ale wojska wycofały się 19 stycznia, jak zapewnia Tokajew, „nie oddawszy ani jednego strzału”.

Obecny przywódca twierdzi, że Władimir Putin wydał zgodę na interwencję bez żadnych warunków wstępnych. – Nie było żadnych rozmów z Putinem, że – powiedzmy – rozliczymy się później – zapewniał również.

Jednak w połowie lutego jedzie on do Moskwy podpisywać „bardzo ważne porozumienia związane z długoterminową współpracą”. Ich treść nie jest znana.