W Senacie trwają prace nadzwyczajnej komisji badającej nielegalną inwigilację systemem Pegasus, ale prawdziwa rozgrywka toczy się teraz w Sejmie – o powołanie komisji śledczej z mocnymi uprawnieniami. Takiej komisji nie chce PiS, ale domaga się tego sejmowa opozycja. Kluczowe jest przekonanie Pawła Kukiza, który dysponuje trzema głosami (od zawarcia porozumienia programowego w ubiegłym roku wspiera większość PiS). Paweł Kukiz bowiem zapowiedział, że chce powołania komisji, ale takiej, która miałaby zbadać również nielegalną inwigilację z dużo wcześniejszego okresu, przed 2015 rokiem, czyli za czasów rządów PO–PSL. W środę miało dojść do pierwszej rundy rozmów liderów klubów sejmowych z Pawłem Kukizem, właśnie na temat powołania takiej komisji. Kolejne rozmowy – jak informuje portal WP.pl – mają odbyć się w czwartek.

Czytaj więcej

Szpiegowani izraelskim Pegasusem. Polacy na długiej liście

Co dalej? Po pierwsze, cała opozycja musiałaby porozumieć się z Pawłem Kukizem co do szczegółów działania takiej komisji. – Diabeł tkwi właśnie w szczegółach – słyszymy w opozycjnej części kuluarów Sejmu. Do złożenia wniosku potrzeba 46 podpisów, a Kukiz ma tylko trzy. „Głównym celem komisji byłoby zbadanie możliwości i dużego prawdopodobieństwa nadużywania podsłuchów przez służby w czasach rządów i PiS, i PO" – pisał Kukiz na początku stycznia, gdy przedstawił swój pomysł. Komisja miałaby też obejmować lata 2005–2007.

Po drugie, musi dojść do głosowania nad wspomnianym wnioskiem Kukiza (jeśli zostanie złożony) na sali plenarnej. Tu zaczyna się kolejny etap rozgrywki. Co zrobi marszałek Sejmu Elżbieta Witek? PiS może obawiać się takiego głosowania, bo przy pełnej mobilizacji wszystkich stron, opozycja razem z Pawłem Kukizem może – przy pewnym wariancie rozwoju sytuacji – doprowadzić do powołania komisji. – Jeśli marszałek Witek uruchomi „zamrażarkę", a my będziemy wszyscy dogadani z Kukizem, to są możliwości nacisku. Włącznie z podjęciem próby odroczenia obrad do czasu głosowania wniosku, czy np. wymiany marszałek Sejmu – zauważa nasz rozmówca z PO. W praktyce mogłoby to doprowadzić do zerwania współpracy PiS z Pawłem Kukizem.

Czytaj więcej

Szpiegowanie Pegasusem. Tusk: Do końca tygodnia większość w Sejmie

Wtedy PiS musiałoby szukać innej większości. Klub partii Jarosława Kaczyńskiego liczy obecnie 228 posłów, chociaż w praktyce – przy absencjach posłów i posłanek, również z opozycji – do tego, by przegłosować ustawy, potrzebne jest mniej głosów.

Lider PO Donald Tusk jest optymistą, jeśli chodzi o większość w Sejmie. – Nie chcę się bawić, nie gram w totolotka, więc nie będę teraz uściślał, czy to jest 85%, czy 95%, ale wydaje się, że tak jak powiedziałem, do końca tygodnia powinno być jasne, że powinna być większość w Sejmie na rzecz powołania komisji śledczej – powiedział Tusk w trakcie środowej konferencji prasowej w Mińsku Mazowieckim. Tusk zapewnił też, że nie ma dla niego problemu w tym, że komisja miałaby badać również czasy rządów PO–PSL. Lider PO sugerował, że poparcie dla powołania takiej komisji może być też w samym klubie PiS, chociaż co do tego nasi rozmówcy z tego klubu są bardzo sceptyczni i przekonują, że słowa Tuska to kreowanie rzeczywistości.

Nie ma jednak wątpliwości, że kolejne tygodnie i następne posiedzenia Sejmu mogą być testem dla sejmowej większości oraz dla sojuszu Pawła Kukiza z PiS.

Do tej pory PiS razem z Kukizem realizowało rózne elementy tego porozumienia, a Paweł Kukiz zapowiadał już na 2022 rok kolejne ustawy, m.in. dotyczące zmian w referendach lokalnych.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ