Zasady współpracy i wywiązywania się z podpisanych umów legły u podstaw zawetowania nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji - tak swoją decyzję wyjaśniała głowa państwa.

- Przypominam moje wystąpienie 15 sierpnia na placu marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie, kiedy sygnalizowałem już to, że treść tej ustawy według mnie nie koresponduje z zasadami, którymi powinniśmy się kierować także w polityce międzynarodowej - mówił prezydent.

Duda podkreślił, że najważniejsze były da niego sprawy konstytucyjne, o czym informował już przed miesiącami, dlatego zdziwienie polityków własnego obozu politycznego uznał za zaskakujące.

Czytaj więcej

Komentarze Zjednoczonej Prawicy po wecie prezydenta Dudy. "To boli polskie serca"

Podkreślił też, że na jego decyzję wpłynęły tez rozmowy ze "spotkanymi na ulicy osobami", które wprost deklarowały niepokój problemami, jakie może wywołać podpisanie ustawy, takie jak konflikt z USA czy ograniczenie wolności słowa i w konsekwencji - społeczne niepokoje.

- Uważam, że w niektórych kwestiach brnie się zdecydowanie zbyt daleko - mówił Duda.

Poproszony o komentarz do słów Donalda Tuska - Duda ze śmiechem mówił, że swoją decyzję zapowiadał już sierpniu, więc demonstracje pod Pałacem Prezydenckim lub słowa "sfrustrowanego polityka' nie mają dla niego znaczenia.

Czytaj więcej

Tusk o wecie Dudy: Ulica i zagranica, możemy i musimy

W kwestii lidera PO Duda pytany był tez o wcześniejsze słowa Donalda Tuska, który skierował do "lokatora Pałacu Prezydenckiego" fragment wiersza Czesława Miłosza "Który skrzywdziłeą".

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Czy to był ten człowiek, który odpowiadał za państwo w czasach katastrofy smoleńskiej? Nie odebrałem tego, jako słowa skierowane do mnie. Jestem poważnym człowiekiem, nie odebrałem tego jako groźby – skomentował prezydent.

Duda skomentował również wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z dzisiejszego wywiadu dla Interii, w którym Kaczyński przyznał, że kontakty jego z prezydentem są sporadyczne.

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński: Nie chcemy likwidacji TVN. Nie liczymy, że stacja będzie prorządowa

Duda tłumaczył,  że wynika to m.in. z faktu, że obaj są politykami różnych pokoleń,

- Mam ogromny szacunek dla prezesa, początek mojej obecności w polityce to udział w jego rządzie, zawsze podkreślam, że wystawienie mnie w 2014 roku w wyborach prezydenckich wymagało wiele odwagi. Pałac Prezydencki jest zawsze dla prezesa PiS otwarty, a spotkanie jest możliwe w każdej chwili - zapewniał Duda.

Pytany o obowiązek szczepień, co do którego resort zdrowia wprowadził dla niektórych grup społecznych, Duda przyznał, że choć widzi, jakie tragiczne skutki powoduje niezaszczepienie, wciąż jest zwolennikiem namawiania.

Prezydent powtórzył, że "w naturze Polaków" leży sprzeciw wobec przymusu, więc obawiałby się gwałtowności społecznych reakcji.

Duda nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy podpisałby ustawę o obowiązku szczepień, gdyby takowa pojawiła się na moim biurku. - Mam taki zwyczaj, że rozmawiam o ustawach, kiedy je zobaczę - uciął.