"Podczas gdy Polska walczy z instytucjami unijnymi w związku z praworządnością, rząd zaostrza też ton wobec Niemiec" - pisze Gerhard Gnauck, korespondent "FAZ" w Polsce.

Gnauck przywołuje słowa Kaczyńskiego, które padły na zamkniętym posiedzeniu klubu parlamentarnego. Prezes PiS stwierdził wówczas: - Ciężkie terminy przyszły na Europejczyków. Niemcy wyłożyły karty na stół i chcą budowy IV Rzeszy. My na to nie pozwolimy!

Czytaj więcej

Kaczyński na klubie PiS apeluje o mobilizację na głosowaniach

Korespondent "FAZ" zauważa, że krytyczne wobec rządu media podkreślały, iż ta wypowiedź Kaczyńskiego spotkała się z entuzjastyczna reakcja członków klubu. Polity PiS zaś tłumaczyli, że słowa prezesa należy rozumieć jako "metaforę", która miała na celu mobilizację posłów przed ważnymi głosowaniami.

"Słowa Kaczyńskiego zaprzeczają niektórym innym jego wypowiedziom" - pisze dalej Gnauck. "W przeszłości szef PiS wielokrotnie chwalił wybór Angeli Merkel na stanowisko kanclerz federalnej jako 'najlepszy wybór' z polskiego punktu widzenia. Kaczyński stwierdził również, że celem polskiej polityki jest 'dogonienie' Niemiec pod względem poziomu życia".

Jako kolejny przykład zaostrzenia retoryki Warszawy wobec Berlina Gnauck podaje wywiad premiera Morawieckiego dla DPA, w którym szef polskiego rządu stwierdził, iż "temat reparacji nie jest poza dyskusją", gdyż Polska została źle potraktowana przez Niemcy, nie otrzymując reparacji.

W tym samym wywiadzie Morawiecki poinformował również, że podpisał dokument ustanawiający Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego. Według "FAZ" oznacza to, że polski premier przeszedł ma stronę "wielu partyjnych przyjaciół", którzy domagają się od Niemiec odszkodowania za straty wojenne.

Ponadto, podkreśla korespondent, specjalnie powołana sejmowa grupa robocza, która zajmuje się szacowaniem strat, w lutym ma przedstawić raport w tej sprawie. Morawiecki stwierdził, że "decyzja, kiedy, jak i co zrobić z tym raportem nie została jeszcze podjęta".

Gnauck pisze, że  "kampania plakatowa" przeciwko Niemcom uderzała też w ambasadora tego kraju, Arndta Freytaga von Loringhovena. W 2020 roku, po otrzymaniu akredytacji, ambasadora przywitały w Warszawie plakaty z pytaniem "Dlaczego wy Niemcy nadal dzielicie ofiary waszych zbrodni wojennych na lepsze i gorsze?”. Wypominano także, że Niemcy zawsze odmawiały wypłacenia Polsce reparacji i odszkodowań, poza "symboliczną: zapłatą na rzecz byłych robotników przymusowych w III Rzeszy, a zapłacili Namibii za ludobójstwo popełnione 100 lat temu.

Czytaj więcej

Niemcy płacą za ludobójstwo w Namibii. „To nie reparacje”

"Czy to nie rasizm w najczystszej postaci?" - głosiły plakaty, na których, pisze korespondent, "widniały logo różnych prawicowych mediów, a także polskiego Ministerstwa Kultury".

Według Niemiec sprawa reparacji za szkody wojenne dla Polski została ostatecznie uregulowana.