Od środy 140 tys. działaczy partii będzie mogło przez cztery dni wziąć udział w elektronicznym głosowaniu, które wskaże, kto będzie reprezentował barwy gaullistów w starciu o najwyższy urząd w państwie za 130 dni. Mowa o rodzinie politycznej, z której wywodzi się czterech spośród ośmiu przywódców V Republiki: sam generał De Gaulle, Georges Pompidou, Jacques Chirac i Nicolas Sarkozy.

Sukces Barniera bierze się z jego gwałtownego skrętu w prawo po zakończeniu misji w Unii. Dwie główne myśli przewodnie jego programu to bezpieczeństwo i ograniczenie imigracji. – Musimy wstrzymać załamanie naszego kraju. Chcę, aby w ciągu dziesięciu lat Francja stała się pierwszą potęgą gospodarczą, ekologiczną i rolną Europy – zapowiedział w wywiadzie dla „Le Figaro".

Mowa o polityku, który ma za sobą wyjątkowo długą karierę. Dziś 70-letni, w wieku 27 lat został najmłodszym deputowanym w historii. Współorganizator igrzysk zimowych w Albertville w jego rodzinnej Sabaudii w 1992 r., był też cztery razy ministrem i dwa razy komisarzem w Unii.

Czytaj więcej

Francja: Wulgarny gest kandydata skrajnej prawicy. Załamanie kampanii?

W jego programie szczególną uwagę przyciąga pomysł trzy-, pięcioletniego „moratorium", w trakcie którego imigracja do Francji spoza Unii zostałaby radykalnie ograniczona. To regulacja, która jest sprzeczna z prawem europejskim, w tym zasadami z Schengen. Jednak czerpiąc natchnienie z orzeczenia polskiego Trybunału Konstytucyjnego, Barnier opowiedział się też za uznaniem wyższości francuskiej konstytucji nad prawem europejskim. Potencjał frustracji z powodu poczucia braku bezpieczeństwa i niekontrolowanej imigracji jest nad Sekwaną bardzo duży: w sondażach odnośnie do drugiej tury wyborów prezydenckich liderka Zjednoczenia Narodowego zdobywa z tego powodu aż 46 proc. (wobec 54 proc. dla Emmanuela Macrona). O ile jednak kontrkandydaci Barniera, w tym Valerie Pecresse i Xavier Bertrand, również stawiają na powstrzymanie imigracji, o tyle po zwycięstwie Macrona w 2017 r. wystąpili z Republikanów, zrażając sobie działaczy partii. Barnier tego błędu nie zrobił.

Na razie z 10 proc. poparcia (wobec 19 proc. dla Le Pen i 25 proc. dla Macrona) w pierwszej turze wyborów Barnier będzie musiał podjąć trudną walkę, aby wziąć udział w ostatecznej rozgrywce o Pałac Elizejski. Jednak francuskie społeczeństwo z natury rzeczy w przeważającej mierze sprzyja umiarkowanej prawicy i jedynie w wyjątkowych przypadkach stawia na prezydentów z innej rodziny politycznej. Jeśli przeprowadzi udaną kampanię prezydencką, Barnier może dzięki temu zdobyć najwyższy urząd w państwie.