W piątek do Londynu przyjeżdża wiceszef Komisji Europejskiej Maroš Šefčovič. Podejmie decydujące rozmowy z negocjatorem brexitu lorderm Frostem. Jeszcze niedawno Boris Johnson groził, że uruchomi artykuł 16. porozumienia wiążącego królestwo ze Wspólnotą, co oznaczałoby zerwanie z mozołem ustalanych szczegółów wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Teraz jednak w otoczeniu premiera słychać sygnały, że póki rokowania z Brukselą „są konstruktywne", Londyn po rozwiązanie „atomowe" sięgać nie będzie.

Kością niezgody jest tzw. protokół irlandzki. Na jego mocy towary, które są eksportowane z Wielkiej Brytanii do Ulsteru, podlegają kontroli pod okiem unijnych ekspertów. Dzięki temu Irlandia Północna, w przeciwieństwie do reszty królestwa, należy do unijnego jednolitego rynku i może zachować otwartą granicą z Irlandią. To podstawa zachowania delikatnego pokoju między wspólnotą protestancką i katolicką.

Czytaj więcej

Brexit: Londyn nadal niezadowolony z propozycji Unii

Jednak kontrole wprowadzone przez Brukselę są tak ścisłe, że wielu brytyjskich przedsiębiorców zrezygnowało z eksportu do Irlandii Północnej. Z każdym dniem Ulster integruje się więc coraz bardziej z Irlandią. Szczególnym problemem są leki: sprowadzane już teraz w większości z UE, są refundowane z kieszeni brytyjskiego podatnika w ramach Narodowego Systemu Zdrowia (NHS).

Unioniści obawiają się, że to prosta droga do zjednoczenia Zielonej Wyspy. Tym bardziej, że – jak najpewniej wykażą mające zostać wkrótce opublikowane wyniki spisu powszechnego – protestanci nie stanowią już większości, choć nie mają jej też katolicy, bo szybko rośnie liczba osób niedeklarujących przywiązania do żadnego z tych wyznań.

To prowadzi do radykalizacji nastrojów. Do tej pory nadająca ton Demokratyczna Partia Unionistyczna (DUP) została zmarginalizowana na rzecz bardziej nacjonalistycznego Tradycjonalistycznego Głosu Unionistycznego (TUV). Unioniści chcą też wyjść z regionalnego rządu Irlandii Północnej, gdzie zgodnie z Porozumieniem Wielkopiątkowym nie mogą zapadać żadne decyzje bez udziału obu wspólnot. Także protokołów irlandzki w 2023 r. musi być przedłużony przez rząd w Belfaście. Inaczej prowincja zostaje włączona w brytyjski system prawny, a kontrole na granicy z Irlandią przywrócone.